Wartościowe Najnowsze

listy

W tym dziale znajdziesz wybrane pytania i listy od czytelników. Umieszczane są tylko listy, których treść lub odpowiedź na nią, może wnieść coś do życia innych.

Korzystając z okazji – bardzo wszystkim w tym miejscu dziękuję za wszystkie wiadomości. Dokładam wszelkich starań aby odpowiadać na całą korespondencję trafiającą do mojej skrzynki.

***

Pokój Boży

To przestrzeń ciszy kosmosu

Skąpana w miłości bez granic

Co łączy serca tak wielu
Gdy rozum na to pozwoli.
 
Pokój to aspekt boskości
Niesie radość do celu
Swojej podróży po ziemi
Gdy ciało z błędów wybieli.
 
Hej bracie, co myślisz inaczej
Wstąp do krainy spokoju.
Bądź tak długo jak zechcesz
Ciesz się miłością tak wielu.
 
Pokoleń ludzi od wieków
Którzy szukali boskości,
Znaleźli i niosą to światło
Z Betlejem do domów radości.
 
Bóg chce mieszkać u ciebie
Bo stworzył ciebie dla siebie.
Bądź Jego świątynią pokoju
Ciszą wypełnij wspomnienie.
 
O Niebie, co czeka na ciebie.
Usłysz wołanie od Ojca
Wejdź poza łuk złotego światła
I przybądź do ciszy bez końca.
Autor: zlemisz

***

Czasami, gdy chcę oddech złapać,
By niechciane myśli, przestały przytłaczać,
Zamykam oczy, by trochę odpocząć.
Zamykam oczy i skrzydła rozkładam.
Są bardzo duże, na kilka metrów,
Choć bardzo lekkie, jak podmuch wiatru.
Są przepiękne, inkarnatowo-białe
I czuję ulgę, gdy rozkładam je całe.
Wzbijam się w chmury, bardzo wysoko.
Oddycham swobodnie, wolnością, głęboko.
Lecę przez góry, lasy i bezkres zieleni.
Nie wiem, czy to sen, czy wspomnienie.
Ale raz, inaczej było i wiem co się stało,
Dobre myśli uciekły, skrzydła pochowały.
Ze strachem się zderzyłam, podstępny był.
Runęłam na ziemię , opadnięta z sił,
Dałam radę wstać, choć wszystko bolało, 
Byłam zdruzgotana, ale nic się stało!
Poszarpane pióra i ubytków trochę.
Przez jakiś czas, oczy podkrążone.
Musiałam się otrząsnąć i skrzydła połatać,
Bo ja na pewno będę znowu latać.
I na przyszłość pamiętać o tym muszę,
Że strach, poszarpać moje skrzydła może.
Tak to już jest z tym całym lataniem,
Nie bać się strachu i zająć kochaniem.
Nie martwcie się o mnie, bardzo proszę.
Nawet, gdy upadnę, to się podniosę. 
Autor: Kasia Naj…
***
LISTY CZYTELNIKÓW:
____________________________
Witaj Dominiku, ostatnio spotkałam się z pojęciem cytuję: „Wszystko co poza tobą to iluzja, cała prawda jest w tobie tylko należy ją odnaleźć. Strzeż się wszystkiego co na zewnątrz, skłaniaj się ku swojemu wnętrzu”. Moje pytanie brzmi: Jak się to ma do inicjacji oraz ewentualnych sesji, niekoniecznie u Pana, u kogokolwiek?
ODP: Wspaniałe pytanie, gratuluję również autorowi cytatu. Odpowiedź może być dla wielu zaskoczeniem. Wszystko co na zewnątrz to faktycznie iluzja i nieprawda. Jednak autor tego zdania nie wspomniał, że chodzi o konstrukcję człowieka w pierwszej kolejności. Bo dokładnie o to chodzi. Człowiek jako istota jest otoczony elementami holograficznymi (odwróconymi energiami oraz warstwami nośnymi takich energii) służących jego zniewoleniu i zupełnie ich nie potrzebuje. Cała siła tkwi we wnętrzu człowieka i jego jedności ze źródłem, jednak aby się do tego „dokopać” i aby boskość człowieka mogła się przejawić, potrzeba zwyczajnie zrobić miejsce na tę moc i energię. Właśnie temu służą wszelkie inicjacje, sesje oraz wszelkie pomoce jak np. kryształy programowane. Wszystkie te rzeczy usuwają po kolei i stopniowo warstwy, programy i elementy człowieka będące do tej pory jego zniewoleniem. Nie chodzi o to, że inicjacja jest energią zewnętrzną (lub promienie kosmiczne) bo nie są (!). Chodzi za to dokładnie o ELEMENTY KONSTRUKCJI CZŁOWIEKA oraz holograficzne (odwrócone) energie go otaczające na co dzień i go kontrolujące. Wielu ludzi wręcz chorobliwie „strzeże” swojej przestrzeni i nie decyduje się na jakiekolwiek inicjacje czy sesje ponieważ uważają, że są to energie zewnętrzne, które ingerują w ich przestrzeń. Zdanie dla tych osób: Kochani, gdybyście byli w pełni świadomi jakie energie TWORZĄ waszą przestrzeń siedlibyście i zapłakali nad swoim „schizem” o naruszaniu przestrzeni a zaraz potem nad swoją sytuacją. Jedyne co mogę tylko powiedzieć, że nasze inicjacje (mówię tylko o naszych!)  są wykonywane w zupełnie ezoteryce nieznany sposób (Dokładną wiedzę na ten temat zawiera nasz Kurs Operacji na Polach Kwantowych) i diametralnie się różnią od wszelkich innych inicjacji. Są pozbawione czynnika ludzkiego i wpływu iluzorycznych energii zewnętrznych. Na dziś wiadomo  i pisze się o tym w wielu miejscach, nie tylko w sieci, że generalnie 90% cywilizacyjnej ezoteryki to nieprawda, jak starożytnej tak i współczesnej. Za długi temat, aby teraz o tym pisać, ale niestety tak jest. Mam nadzieję, że wyczerpałem temat energii zewnętrznych dostatecznie.
____________________________

Witaj Dominiku, chciałam się z Tobą podzielić wrażeniami. Po pierwsze wyrażam zgodę na ochronę i już ją wizualizuje, po drugie z niecierpliwością oczekuję na każdy film zgodnie z zasadą tego kursu, po trzecie od wielu lat próbowałam posklejać ta widzę, ponieważ musiałam robić to samodzielnie ze względu na sytuacje tutaj,  wszystko zaczęło się od spaceru, zabłądziłam i wtedy zobaczyłam coś czego wtedy nie rozumiałam, nie rozumiałam jak to zaistniało ale patrzyłam na energie i widziałam je wokół roślin, wtedy nastąpił zwrot w zupełnie innym kierunku, choć trwało to chwile bo zadzwonił mój  telefon kom. który przerwał to piękne doświadczenie po mimo to olśniło mnie jakby i dostarczyło nowej wiedzy, nagle pojęłam o czym wołają nieliczni a nikt ich nie słucha, zrozumiałam że mają racje ale nikt tego nie rozumie, od tamtej pory nie myślałam o niczym innym, zakończył się w jednej chwili etap wprojektowanych wierzeń i nazw religijnych, zawsze ta wiedza była przedstawiana tylko częściowo i brakowało mi wielu elementów, składałam to nieudolnie i po woli sama w jakąś całość, nie wiedziałam jak tam wracać i się zakotwiczyć, kiedy zaczęłam poszukiwania wszystko zaczęło sprzyjać, dzięki Twoim nagraniom wypełniam wszystkie luki, to co przekazujesz jest dla mnie jak cud, weszłam w ten kurs nieśmiało, coś mnie nakłaniało do tego i w każdej chwili z wdzięcznością odnoszę się do tego głosu i decyzji, Ty opowiadasz po prostu wszystko, robię notatki w każdej wolnej chwili a co zapamiętałam już praktykuje tak jak umiem, nabiorę wprawy, serdecznie Ci dziękuję i to podziękowanie wyślę pewnie jeszcze nie raz lecz w jednym słowie ale wiedz ze w tym słowie będzie zawsze wiele wdzięczności i radości, Pozdrawiam.

____________________________

Witam serdecznie Panie Dominiku Pięknie dziękuję za informację w sprawie Ormusu. Będzie to moja z nim pierwsza przygoda i nie ukrywam, że nie mogę się doczekać . Myślę, że jak zwykle wszystko, przyszedł do mnie w najlepszym momencie . Tydzień temu spotkałam się z dobrymi koleżankami i rozmawiałam z nimi o swoich doświadczeniach we współpracy z Panem, o inicjacjach, blogu itd. Niesamowite okazało się to, że jedna z nich używa tylko Ormusu od Pana, a nie miała pojęcia o innych Pana inicjatywach . Oczywiście dziewczyny już pozapisywały się na oczyszczanie u Pana, a ja wracam po nowe doświadczenie – Ormus . Niesamowite też było dla mnie to, że dokładnie wiedziałam, który Ormus zamówić i wiem już który będzie następny;-). Czasami jeszcze ta „oczywista oczywistość” mnie zaskakuje, ale jest też bardzo przydatna i wygodna w życiu Przy okazji chciałabym Panu bardzo podziękować za przebyte 1,5 miesiąca temu inicjacje w kanały transformacji. Nie każda inicjacja i kanały przychodzą do mnie w sposób oczywisty i zachwytem. Niektórych kanałów do końca „nie czuję” i nie lubię z nimi pracować. Natomiast kanały transformacji są drugimi po kanałach światła kanałami, które po prostu są moje. Ich działanie jest nieprawdopodobne i natychmiastowe. Cudownie działają na wszystkie konfliktowe sytuacje, nastroje. W ciągu 5 minut zmieniają stan złości, agresji, niekorzystnych emocji w cudowne uczucie spokoju, miłości, stabilizacji. Ich działanie w tym obszarze jest jednak zupełnie inne niż w przypadku kanałów stabilizacji emocjonalnej. Błyskawicznie zamieniają negatywne programy i sytuacje w spokój, miłość. Z mojego punktu widzenia są równie mocne i uniwersalne jak kanały światła. Bardzo dziękuję za tą wyjątkową inicjację, wsparcie i pomoc w ziemskiej wędrówce . Jest Pan dla mnie źródłem ogromnej wiedzy i inspiracji. Bardzo się cieszę , że trafiłam w swoich poszukiwaniach właśnie do Pana. Niesamowite jest to jak kanały zmieniają świadomość, znoszą iluzję i wnoszą nowe światło na to co nas spotyka. Raz jeszcze bardzo dziękuję i pozdrawiam ciepło życzą wszystkiego co najlepsze

____________________________

Witam, Chciałabym serdecznie podziękować za artykuł, który zupełnie przypadkiem przeczytałam u Pana na stronie. Saga o samochodach. Artykuł jest idealny. Zawiera bardzo pomocne informację, a nawet instrukcję. Jestem pod wrażeniem od Pana pracy. Szukałam czegoś takiego od dłuższego czasu.Jeszcze raz dziękuję serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.

____________________________

Witam, dziękuję za sesję oczyszczania z blokad religijnych, odczułam to bardzo subtelnie, ale i bardzo mocno zarazem, ciężko opisać to co czułam podczas sesji. Teraz jestem z lekka ospała i odczuwam splot słoneczny (delikatny ból), na ten moment odczuwam wyciszenie, potrzebę bycia w ciszy, sama ze sobą. Doświadczyłam blasku miłości i ciepła źródła, połączenia z nim, zjednoczenia. Po sesji OCI oraz oczyszczaniu drzewa genealogicznego stałam się mniej wrażliwa na czyjeś komentarze czy uwagi, prościej mi zmóc się z obowiązkami dnia codziennego. Własną uwagę skierowałam bardziej do wewnątrz. Mój partner również poddał się sesji OCI, a w dwa tygodnie po oczyszczaniu drzewa genealogicznego u mnie,  rozstaliśmy się na AMEN jak Pan pisze w artykule o obfitości. Na razie poczekam aż się energia ustabilizuje i uczynię wgląd w siebie z zapytaniem co jest mi dalej potrzebne. Myslę o odłączeniu od księżyca, jak również promieniu uzdrawiania z racji pracy z pacjentami, jak i własnej oraz o inicjacji w bezwarunkową miłość. 

Raz jeszcze wyrażam wdzięczność za to, czego doświadczam z Pana pomocą.Pozdrawiam serdecznie 
____________________________
Witam serdecznie Panie Dominiku ;-) Myślę, że nadszedł już na mnie czas na inicjację w kanały światła i świąteczny prezent dla siebie na święta… ;-) Trochę się z tym zbierałam, ale wiem , że to już dla mnie dobry moment. Od naszej ostatniej korespondencji wzmocniłam bardzo stosowanie bezwarunkowej miłości. To jest niesamowite co ten kanał wyprawia… W ostatnim czasie praktycznie przestałam stosować kanały kosmoenergetyczne. Na co dzień używam tylko kanałów ochronnych i oczyszczających. Całą resztę przejęła bezwarunkowa miłość. Panie Dominiku, na pewno ma Pan tą świadomość, ale dla mnie to jest nieprawdopodobne odkrycie. Kanał bezwarunkowej miłości podnosi sensorykę, energetykę i bovisy powyżej poziomu mistrzowskich inicjacji kosmoenergetyki klasycznej. Przez ostatni miesiąc używam tego kanału do czyszczenia, podnoszenia wibracji, energetyki własnej i bliskich, do naprawy relacji. Wcześniej pracując z tym kanałem myślę, że go nie doceniałam. Czułam jego ogromną moc, ale chyba potrzebowałam czasu. Kilka tygodni temu pracowałam z Expandiso. Podczas jednej z medytacji uwalniających ( w moim wypadku była to praca z przekonaniami od rodziców) poczułam, że nie do końca oczyściłam się ze wszystkiego co mi ciąży. Włączyłam Gayatri mantrę, fioletową świecę i edytowałam z kanałem BM jeszcze przez około 1h. Ilość oczyszczających łez i miłości do rodziców, które uwolniłam w czasie tej medytacji z kanałem BM była tak ogromna, że żadna z form pracy, technik nad uwalnianiem nigdy nie dała mi takiego odcięcia. To było jedno z najważniejszych przeżyć w moim życiu. Myślę, że pozwoliło mi to wskoczyć na kolejny poziom świadomości i wywindować moje wibracje do maksymalnych na ten moment (skala Bovisa pokazywała pond 8 mln)… Od tego czasu pracuję z kanałem non stop, a najcudowniejsze w nim jest to, że im więcej dajesz od w uszach i bąbelków szampana ;-). Na ten moment myślę, że potrzebuję trochę mocniejszej ochrony. To też pewnie kolejny etap na drodze rozwoju. Szybsza materializacja zarówno strachów jak i pozytywnych sytuacji…Staram się bardzo pracować nad swoimi myślami, oczyszczać regularnie biopole z myślokształtów i wszystkiego co mi nie służy, ale zauważyłam też znacznie większą wrażliwość. (…)
____________________________
Pomyślałam, że podzielę się z Panem swoim doświadczeniem w kreowaniu rzeczywistości, bo efekty zawdzięczam naukom wyniesionym z Pana kursu, a równocześnie buntem przeciwko niektórym z nich :). Być może będzie to dla Pana interesujące. W kursie sporo Pan mówi o wadze wizualizacji tego o czym marzymy, o tym, żeby ta wizualizacja była możliwie częsta i szczegółowa, bo wtedy można przyspieszyć materializację naszych celów. Korzystam z wielu rad z Pana kursu, szczególnie tych dotyczących pracy z energią, ale też niektóre rzeczy budzą wręcz mój opór i mówię “to nie dla mnie, nie będę tego robić”. Wybieram sobie to co mnie interesuje, czy wydaje mi się potrzebne, a odrzucam to, co wzbudza moją niechęć. Należę do osób, które szybko się nudzą (i chyba leniwych ;) więc generalnie kwestia spędzania codziennie czasu na wizualizacji rzeczy (nawet tych wymarzonych) jest dla mnie czymś w rodzaju “kary”. Męczy mnie  i nudzi. Tym bardziej, że uwielbiam niespodzianki i emocje z nimi związane. Jak już szczegółowo sobie coś wyobrażę i to otrzymam, to nie sprawia mi takiej radości jak coś, czego nie oczekiwałam. Albo się okazuje, że jak już w wyobraźni wiem jak to wygląda, to wcale tego nie chcę. Wzbudziło to we mnie opór również w kontekście tego, że skoro jestem osobą nieograniczoną, twórcą, mogę stworzyć co chcę, to dlaczego nagle do tego celu ma być tylko jeden sposób? Nie twierdzę, że zły. Ale nie jedyny. I nie mój :). Proszę nie brać tego do siebie. Podziwiam i doceniam Pan umiejętności i otwartość, z jaką dzieli się Pan tą wiedzą z ludźmi. Sama dostrzegam mnóstwo pozytywnych zmian w moim życiu dzięki wykorzystaniu wiedzy od Pana. I na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Równocześnie z dostępem do Pana strony i kursu “objawiło” mi się w internecie dwóch panów, którzy z początku mnie irytowali a potem zainspirowali. Ich filmy można obejrzeć na youtube. Być może Pan ich kojarzy. Nazywają to Tresurą Matrixa. Zdanie, które często powtarzają, a które stało się dla mnie kolejną inspiracją w kreowaniu rzeczywistości brzmi tak: “Jest tak jak myślisz, że jest, ale w każdej chwili możesz wszystko zmienić, a tak naprawdę istnieje tylko miłość”. Często mówią rzeczy będące w totalnej opozycji do tego co mówi Pan. Paradoksalnie to się wcale nie kłóci, przynajmniej w moim świecie . Otrzymawszy 2 sprzeczne informacje byłam w stanie złożyć z tego własną ścieżkę. Panowie np. sceptycznie podchodzą do szczegółowych wizualizacji twierdząc, że wysyłając do Przestrzeni/Wszechświata/Boga/Źródła… zamówienie na konkretną rzecz czy sytuację, bardzo szczegółowo wcześniej wizualizowaną, utrudniamy Przestrzeni zadanie. Bo aby dostarczyć nam tę rzecz w takiej formie, w jakiej oczekujemy Przestrzeń musi “złożyć do kupy” bardzo dużo okoliczności, osób itd, abyśmy ostatecznie otrzymali wymarzony kształt. Im więcej detali tym trudniejsza materializacja, bo trzeba się bardziej napracować i “realizacja zamówienia” zabiera więcej czasu. Od nich nauczyłam się zaufania do Przestrzeni. Bo mam świadomość,  że to nie rzeczy, ludzie czy sytuacje dadzą mi szczęście tylko emocje, które wiążą się z otrzymaniem tych rzeczy. Więc de facto nie ma znaczenia czy podłoga w moim wymarzonym domu będzie żółta czy niebieska. Liczy się odczucie, które wzbudzi, gdy będę po niej chodzić i na nią patrzeć. Uczę się ufać przestrzeni. Owszem, wysyłam zamówienia na różne “rzeczy” (nie koniecznie materialne), na emocje, które chcę przeżyć, sytuacje itd a potem to “puszczam”. Wierzę, że już to mam. Nie mam pojęcia jak to dostanę, i jak dokładnie to będzie wyglądać, ale ufam, że Przestrzeń dostarczy mi to w najlepszy możliwy sposób. Nie siedzę i nie wizualizuję szczegółów. Nie naklejam zdjęć na ścianę w celu codziennego ich przeglądania. Oczywiście, czasem myślę o tym wszystkim, ale raczej przy okazji, nie wymuszam wizji. Po prostu z zaufaniem czekam na to jak i kiedy zmaterializuje się mój cel, moje marzenie. Efekty takiego podejścia są zadziwiające nawet dla mnie, choć już powoli się do tego przyzwyczajam. To co potrzebuję dostaję zawsze dokładnie we właściwym momencie, najczęściej dużo szybciej, niż się spodziewałam i z duużym bonusem. Czyli to co wymarzyłam – mam, plus inne rzeczy dodatkowe, które sprawiają, że dostaję coś lepszego od mojego marzenia. To jest po prostu cudowne. To nie znaczy, że moje życie to sielanka usłana różami. Dzięki zaufaniu, do rzeczy pozornie przykrych czy trudnych podchodzę ze spokojem i radością. Widocznie tak ma być, widocznie takie wydarzenie jest potrzebne przestrzeni do realizacji mojego zamówienia i dostarczenia mi emocji, których chcę doświadczyć. Dlatego z radością powitałam informację o zepsutym akumulatorze, w czasie, gdy nie miałam na niego pieniędzy. Po 2 tygodniach akumulator dostałam w prezencie od bliskiej mi osoby. Niby mam nie za dużo pieniędzy, żadnych oszczędności i spłacam u komornika długi po zmarłym mężu, ale pieniądze pojawiają się zawsze wtedy, kiedy są potrzebne i dokładnie tyle ile potrzeba (a czasem więcej). Dlatego rozśmiesza mnie sytuacja w której w portfelu mam 3,50 zł, bo wtedy już zżera mnie ciekawość jak Przestrzeń mi to rozwiąże. I zawsze mam spodziewaną niespodziankę :). I okazuje się, że sprzeczności wcale nie są sprzecznościami. To jakby 2 końce tej samej rzeczy. Dlatego nawet skrajne różnice w podejściu do czegoś nie przeczą sobie moim zdaniem. Na koniec konkret, który zainspirował mnie do napisania tego listu do Pana. W lipcu na przystanku autobusowym zaczepiła mnie starsza Pani z pytaniem, czy może zrobić zdjęcie mojej spódnicy, bo podoba jej się wzór i kolory. Oczywiście się zgodziłam i z rozmowy wyniknęło, że Pani jest artystką malarką. Po powrocie do domu z ciekawości zajrzałam do Internetu pooglądać jej obrazy, chociaż malarstwo nigdy do mnie nie przemawiało i go nie rozumiem. I tam zobaczyłam obraz, który na poziomie emocji trafił mnie prosto w serce. Od początku wiedziałam, że jest mój. Nie miałam pojęcia nawet czy jest u malarki czy może u prywatnej osoby. Nie jestem bogata, nie stać mnie na takie rzeczy jak obrazy, ale… Zostawiłam ten problem do rozwiązania Przestrzeni. I co się okazało. Owszem. Obraz jest u pani Marii w pracowni, widzi błysk w moim oku, więc go nie wyśle do Niemiec na wystawę, zostawi dla mnie i poczeka, aż będę mieć na niego pieniądze. Cena czterocyfrowa. Równowartość mojej miesięcznej wypłaty, którą wydaję zawsze “na styk”. Ale o 1/3 cenę obniżyła Pani Maria od razu. A potem cud za cudem. Wczoraj dostałam z zupełnie nieoczekiwanej strony kopertę z pieniędzmi na obraz. 30 listopada go odbieram. Dodam, że ściana, na której ma wisieć była przygotowana pod ten obraz, jeszcze zanim dowiedziałam się o jego istnieniu (tak tak wiem, czas nie istnieje…). Jest w kolorze, który barwy obrazu wydobędzie idealnie i dokładnie na wprost okna, żeby padało na niego naturalne światło. Wszystko idealnie. Jedyne co zrobiłam to uwierzyłam, zaufałam i już. 4 miesiące czas materializacji marzenia :). Dawno nic nie sprawiło mi tak ogromnej radości i niespodzianki, która równocześnie była zupełnie spodziewana :). Nie wiem dlaczego czułam potrzebę podzielenia się tym z Panem, ale zaufanie do intuicji to też coś, czego uczę się przez ostatnie pół roku i zawsze na tym dobrze wychodzę. Widocznie tak miało być. Jeśli Panu moje zwierzenia mogą się do czegoś przydać to proszę je wykorzystać w DOWOLNY sposób. Cokolwiek się wydarzy, ufam, że tak ma być. Pozdrawiam serdecznie.
___________________________
Witam serdecznie, dużo mówi się w obecnym czasie o płaskiej Ziemi, czy mógłby Pan coś na ten temat napisać?
ODP: Strata czasu i kolejna teoria spiskowa, która pojawiła się, aby czymś zająć społeczeństwo i odwieść je od prawdy. Jako, że zajmowałem się astrofotografią mam jeden niezbity dowód na to, że Ziemia nie jest płaska i nie może być płaska. Każdy montaż paralaktyczny pod teleskop z automatycznym prowadzeniem (podążający za niebem) posiada w menu ustawienie NORTH/SOUTH Hemisphere, czyli na jakiej półkuli się znajdujemy. Zmiana ustawienia powoduje zmianę kierunku podążania teleskopu, ponieważ będąc na półkuli północnej teleskop będzie śledził niebo od lewej do prawej, a na południowej od prawej do lewej. Gdyby Ziemia była płaska niebo kręciłoby się w jedną stronę niezależnie od miejsca w którym się znajdujemy. Na forach astronomicznych można znaleźć sporo wątków od hobbystów z Polski jeżdżących na półkulę południową, żeby tylko doświadczyć kręcenia teleskopu w „drugą stronę”. Sporo również zdjęć. Warto zainteresować się również tym, czym jest paralaksa (stąd nazwa montaż paralaktyczny) oraz czym jest równik niebieski. Dlatego na 100% Ziemia to planeta, jednak wiele na dziś wskazuje na to, że jednak…żyjemy w środku Ziemi, choć może się to wydać nieprawdopodobne. Obecnie udowodniono już, za pomocą analizy filmowców-fachowców, że NASA większość filmów „z przestrzeni” kręciła w basenie (symulujące pobyt astronautów na zewnątrz), lub w samolocie ZERO GRAVITY (symulujące pobyt astronautów wewnątrz). Jest masa analiz i wpadek montażystów NASA na YT, wystarczy się tym zainteresować. Wyszło również na wierzch, że systemy GPS opierają się w większości o nadajniki naziemne, a wg listy satelit wystrzelonych w kosmos i obecnych na robicie okołoziemskiej do tej pory, powinno ich być tyle, że każdy przelot filmowany z satelity na YT powinien pokazać przynajmniej jedną sztukę na „mijance” w większej odległości, jednak wszystkie filmy NASA pokazują tylko ciemne niebo i nic poza nim. Pytanie brzmi, gdzie są te wszystkie satelity (13.000 szt wg google earth LINK TUTAJ) Wyszło na to, że większość filmów o kosmosie to kłamstwo. Ostatnim hitem jest nagranie amatorskiej grupy „rakietowców”, którzy wystrzelili w przestrzeń małą rakietę z kamerą GoPro i na wysokości nieco ponad 100km rakieta….uderzyła w coś i…. zatrzymała się. Najprawdopodobniej zatrzymała się na firmamencie niebieskim opisywanym w Biblii. Jakkolwiek robi się coraz ciekawiej, ponieważ technologia dostępna publicznie jest w stanie dzięki amatorom w końcu wyjawić prawdę. Na koniec, opierając się na relacjach osób, które przebywając w jaskiniach spotykały bardzo wysokich „ludzi”, raport z lotu admirała Byrda, oraz żeglarzy, którzy spotkali wielkie łodzie w wielkimi ludźmi przy kole podbiegunowym, zdjęć olbrzymich wejść wykonanych ludzką ręką do kompleksów podziemnych na Arktyce – logiczne się być wydaje, że to co mniejsze jest wewnątrz planety (czyli my) a to co większe na zewnątrz. Jakkolwiek – Ziemia nie jest płaska – nie ma takiej możliwości, niezbity dowód przedstawiłem powyżej. Zresztą jakie to ma znaczenie w świetle naszego doświadczania?
___________________________
Witam Panie Dominiku, chciałabym się zapytać, czy istnieje jakiś film oprócz Matrixa, który obrazuje sytuację w jakiej znajduje się Ziemia i jej mieszkańcy? Chodzi  mi o tę całą sytuację i przepychankę dobra i zła której tyle się widzi.
ODP: Tak, jest. Zdecydowanie „Jupiter Intronizacja”, z lekką „podkolorowanym” scenariuszem na potrzeby filmu.
____________________________
Chciałabym podzielić się z Tobą piękną sytuacją, która miała miejsce niedawno i jestem pewna, że ma związek zarówno z moją szeroką percepcją, a przede wszystkim z ochronną mocą kryształów motoryzacyjnych. Kryształy mam od czasu Expandiso w Łodzi. Wozimy je w obydwu samochodach i odtąd nie ma miejsca żadna przykra sytuacja motoryzacyjna. Nie płacimy mandatów, nie mamy stłuczek, kontroli itp. Ale przecież kryształy (…), mają nas chronić, w to wierzymy, i o tej ochronnej, której osobiście doświadczyłam napiszę poniżej. Wracałam sama z (nazwa miejscowości) do domu, był wczesny wieczór. Mocno już zmęczona, nieco zamyślona, słuchająca mantr, z prędkością około 100 km/h wjechałam na ostatnią prostą przed (nazwa miejscowości). Jest to droga między polami, nie ma przy niej zabudowań, wtedy także ani samochodów ani pieszych. Nie było mnie w TU i TERAZ – myślami byłam już w domu. Jechałam i… nagle wcisnęłam pedał hamulca mocno zwalniając. NIEŚWIADOMIE! Kiedy dotarło do mojej świadomości co zrobiłam, skarciłam się za to. Ale uświadomiłam sobie, że to znak, że skoro KTOŚ lub COŚ czuwało i zareagowało, to widocznie mam jechać 50 a nie 100 na godzinę. Poczułam wdzięczność i radość z faktu, że podświadomość do mnie przemówiła. Pokonywałam więc dalszą trasę powoli. Nagle, już prawie pod koniec tej drogi, zza krzaków wskoczyły na drogę dwie sarny, za nimi następne i następne. W sumie trzynaście pięknych saren przebiegło mi drogę! Tylko dzięki temu, że jechałam powoli, mogłam zatrzymać się i uniknąć zderzenia, i ze spokojem i zaciekawieniem obserwować (i liczyć) stadko. Dziękuję Wszechświatowi za to piękne przeżycie i jeszcze bardziej doceniam życie, no i kryształ motoryzacyjny w moim samochodzie! Napomknę, że mam też dużą matrycę od Was: stoi w sypialni i koi nasze sny, a szczególnie sny mojego partnera, który odkąd mamy matrycę, po prostu śpi jak dziecko. Wcześniej spał niespokojnie, budził się w środku nocy i/lub miał problemy z zaśnięciem. Matryca przyłożona do brzucha łagodzi także bóle menstruacyjne :))) Dziękuję!!!!
____________________________

Dzień Dobry, Jako osobie zainteresowanej pozytywnie, podzielę się moją historią z Expandiso. Moje problemy zaczęły się od relacji z osobą negatywnie nastawioną do życia. Zaczęłam dyskutować z demonami zamiast pokornie zostawić je samym sobie. Tu była moja pycha, że dam radę. Za namową tej osoby wzięłam kredyty, których nie uruchomiłam zgodnie z przeznaczeniem. Z natury jestem raczej logiczna w wydatkach. Słabłam i miałam coraz mniej możliwości pracy aż do stanu, że klient (…) nie zapłacił za moją pracę. Zamiast dochodzić swojej racji zostawiłam to. W pierwszej instancji przegrałam proces , w drugiej wygrałam. O sześciocyfrową kwotę. (…) Uspokoiłam się. Włączyłam intuicję. Znalazłam skarb. Demony odprowadziłam. Skarb uruchomiłam w celu zainwestowania w siebie – Expandiso, Ormus, odsunięcie od siebie osób traktujących mnie jak bankomat. Expandiso bardzo ciężko się uruchamiało, ciągle ktoś przeszkadzał by je rozpocząć. Goście przez kilka tygodni nie dawali spokojnie popracować nad sobą. Ostatni Weekend poświęciłam intensywnej pracy nad sobą. Expandiso uruchomiło się do końca po weekendzie . (…) Zlecenia na to co lubię też pojawiły się w dużej ilości. Pieniądze już płyną szerokim strumieniem. były mocne blokady, ale właśnie się odblokowało, od wczoraj popłynęło. Tama przerwana i rzeka płynie.  Medytacje były bardzo ważne. Trudno mi je było przejść , ale jak wzięłam się do pracy przy rysowaniu jednocześnie słuchając to tama pękła. Jednocześnie ładnie wszystko buforuje. Dziękuję.

____________________________
Witam (…) im więcej czytam Pana bloga, im więcej szukam dróg rozwoju (a właściwie to chyba dróg powrotu do siebie, źródła, miłości, którą przecież jestem) także w innych źródłach i miejscach, książkach (zresztą polecanych na Pana blogu) tym bardziej krystalizuje mi się moja własna ścieżka. Na początku czułam się totalnie bezradna i zdezorientowana, ale też cudownie zaskoczona tym, co się przede mną otworzyło. Ktoś mnie obudził, pokazał kilka rzeczy i poprowadził do chwili, w której przeżyłam coś, co on określił jako „skok kwantowy” (swoją drogą dość dziwnie i boleśnie moje ciało odczuwało rezultaty tego przez następne 2 tygodnie), a potem zostawił mnie z książką „Odważne dusze” i linkiem do whitedevas.eu… . Na początek to był mój jedyny drogowskaz i wyznacznik prawdy, ale Pan napisał – „nie wierz ślepo w to co tu jest napisałem…” itd., więc cały czas kieruję się Pana wskazówkami, ale też szukam w sobie wewnątrz (także poprzez to co przychodzi z przestrzeni:) swojej drogi. Uczę się słuchać własnej intuicji. To czego uczy Pan, czasem transformuje w coś, co jest bliższe mnie. Większość przyjmuję i stosuję tak jak jest, tym bardziej, że nie mam pojęcia o tym jak pracować z energią, a Pana wskazówki są bezcenne i dają cudowne rezultaty. Rzadko, ale czasem jednak trafiam na rzecz, która mi nie pasuje w kształcie zaproponowanym przez Pana. Robię ją wtedy podobnie, ale po swojemu. Jeśli chodzi konkretnie o to ćwiczenie z logiem, to miałam pewne opory – „no nie, co za głupota…”  – to było moje pierwsze wrażenie, mówiąc w skrócie. Jednak przestrzeń podsunęła mi rozwiązanie, które te opory usunęło, (3 dni przerwy), a po wykonaniu zadania domowego, cieszę się, że to zrobiłam, bo jest to doświadczenie fajnie uwalniające uczucia i emocje, jednocześnie prowadzące do ich krystalizacji i akceptacji. Dziękuję
Pozdrawiam serdecznie 
____________________________

Witam serdecznie Dzisiaj podczas stosowania promienia Dostatku i Obfotości na swoim zdjęciu doświadczyłem coś czego nie spodziewałem się.Po około 5-10 minutach stosowania promienia przyszła do mnie myśl,że przenika mnie czysty promień boskiej miłości.W tej samej chwili wydawało mi się lub zobaczyłem jak z mojego zdjęcia z całej postaci wychodzi szara ciemna energia.Fizycznym doznaniem było uczucie rozluźnienia nóg. Chciałbym jeszcze podzielić się moimi spostrzeżeniami podczas usuwania czakr. Wpierw postanowiłem usunąć 2 i 3 czakrę.Po tym zabiegu czułem się po prostu radośnie ale tylko przez jeden dzień.Po paru dniach wykonałem usunięcie i rozpuszczenie czakr w ciele eterycznym według opisu na blogu „Technika uwolnienia się od lęku oraz Cała prawda o czakrach” Ten stan bez czakr trwał około dziesięciu dni.Różnica w odczuwaniu reakcji ludzi jest jak niebo a ziemia.W zasadzie w ogóle nie ruszały mnie uwagi czy złośliwości innych.To jest naprawdę bezcenne.Całkowicie inna reakcja przepełniona łagodnością i zrozumieniem. Po paru dniach postanowiłem ponownie usunąć czakry od 2-6.Zabrałem się za to trochę inaczej. Umieściłem się w podwójnej piramidzie i poprosiłem o pomoc moje Wyższe Ja.Po wypchnięciu czakr moje nogi trzęsły się raz mocniej raz słabiej.Postanowiłem ten etap przeczekać i gdy ten objaw ustąpił rozpuściłem czakry w ciele eterycznym.Reszta odbyła się bez sensacji. Pewnego dnia podczas stosowania kanału transformacji N/P i C/Ś moje serce zaczęło dość mocno bić. Pomyślałem sobie,że moje serce bije równo i spokojnie i w chwile później poczułem bardzo delikatny dotyk na sercu, tak jak by ktoś położył na nim palec. Było to bardzo miłe uczucie.

____________________________

Witam serdecznie, Panie Dominiku, mówi się coraz więcej o wniebowstąpionych mistrzach. Ciekawi mnie bardzo kto był pierwszym winebowstąpionym mistrzem, bo ktoś musiał być prawda? Nie potrafię znaleźć nigdzie takiej informacji. Oprócz tego ciekawi mnie jaki jest najszybszy sposób na wniebowstąpienie? Czytałam Pana artykuł na ten temat, ale nie do końca odpowiedział on na moje pytania.
ODP: Witam, dziękuję za dobry zestaw pytań. Przywołany do tablicy odpowiadam zgodnie z moim obecnym poziomem wiedzy :). Pierwszym wniebowstąpionym mistrzem wydaje się być Hermes Trismegistos, człowiek, który pozostawił dla Ziemi coś takiego jak Szmaragdowe Tablice, które wydają się być dowodem jego wniebowstąpienia a zarazem pierwszym i najstarszym manuskryptem na Ziemi opisującym wyższe szczeble istnienia oraz metody poruszania się między wymiarami. Odpowiadając na drugie pytanie: Najszybszym sposobem na wniebowstąpienie wydaje się być sposób Ramthy – człowieka który wniebowstąpił około 35.000 lat temu. Był wojownikiem, nie posiadał żadnej zaawansowanej wiedzy i nienawidził Boga za to, że stworzył ludzi. Ramtha wniebowstąpił zaraz po tym jak pokochał Boga całym sercem i posiadł pełną jego akceptację. Nic więcej. Tyle mówi o sobie w Ramtha School Of Enlightment. Wystarczy w pełni pokochać Boga i go zaakceptować we własnym przejawieniu jako istota ludzka. Ścieżek (rodzajów) wniebowstąpienia kilka i każdy musi sobie wybrać taką jaka mu najbardziej odpowiada. Jeżeli chodzi o wniebowstąpienie ciała fizycznego i pozostanie w fizyczności to podobno nie trzeba robić nic i dzieje się to samoczynnie na przestrzeni wcieleń, ale wiele rzeczy można przyśpieszyć własną pracą i działaniem, co wiem z osobistych doświadczeń. Wychodzę z założenia, że po co mieć 80 wcieleń na ziemi, jak można wszystko załatwić w 40? Inne rodzaje wniebowstąpienia i instrukcje pojawiają się gdy ktoś jest gotowy, wystarczy wtedy wybrać własną ścieżkę. Podobno na Ziemi są tacy, którzy mimo wszystko nie wybiorą żadnej, wtedy zostanie ona wybrana przez Boga, oczywiście pod warunkiem, że ktoś jest gotowy na takie coś. Przeważnie boski wybór wiąże się jednak z opuszczeniem fizyczności. Wiadomo na 100%, że wniebowstąpienie nie ma nic wspólnego z posiadaną wiedzą, ale ściśle za to połączone jest z ze świadomymi wyborami (poziomem świadomości) oraz akceptacją i miłością do Boga. Występuje tu także boska dychotomia, ponieważ miłość i akceptacja Boga natychmiastowo i błyskawicznie poszerza świadomość. Warto również pamiętać, że wniebowstąpienie jest zupełnie czym innym niż wzniesienie lub „body enlightment” albo „ascension” jak to się zwykło mówić w innym języku. Zauważyłem, że wielu ludzi myli te pojęcia. Wniebowstąpienie to czyste przejawienie w postaci Bóg-Człowiek, czyli pełna jedność z Bogiem na Ziemi. Jest to ostatni poziom świadomości, jaki można uzyskać na tej planecie i jest on zarazem pierwszym szczeblem nowej ścieżki. Dzięki nowej energii może odbywać się on wciąż w fizyczności. Wzniesienie zaś jest wyjściem poza dualność, czyli znalezienie się w innym wymiarze (rzeczywistości) fizycznej w której obowiązują inne warunki niż dualność. Ta rzeczywistość jest oczywiście kolejnym poziomem na drodze do wniebowstąpienia, po niej jednak istnieją jeszcze szczeble, które omawiałem w Kursie Kreowania Własnej Rzeczywistości. Zatem wzniesienie nie jest wniebowstąpieniem i należy to rozróżniać. Mam nadzieję, że wyczerpałem temat, poproszę szóstkę do dzienniczka :).
____________________________

Drogi Panie Dominiku Dziękuję za wrzucenie tej wspaniałej prezentacji (mowa o http://whitedevas.eu?p=6478 ). Człowiek tak przejrzyście i genialnie poskładał fakty, że wszystko nagle staje się jasne. Od dawna sądziłam, że ten mściwy, krwiożerczy i okrutny byt opisywany w Starym Testamencie nie może być Bogiem Jedynym i Prawdziwym, który jest przecież czystą miłością :) Tylko nie zgodzę się z jego stwierdzeniem. Ja jestem wdzięczna za to, że Anunnaki przybyli na Ziemię i stworzyli naszą rasę, bo dzięki temu mogę teraz tu być i przechodzić tak fantastyczną naukę i to całe cudowne przebudzenie, że chce mi się płakać i wyć z radości ^__^Przecież Bóg nie musiał tu być osobiście i mógł nas stworzyć za czyimś pośrednictwem :) Tak, doszłam do takiego etapu mojego rozwoju duchowego, że jestem Bogu wdzięczna nawet za moją bolesną chorobę, ponieważ mogę doświadczyć uzdrowienia z niej i nauczyć się samouzdrawiania :) A teraz z zupełnie innej beczki. Jestem coraz bliżej podjęcia decyzji o usunięciu pieczęci nałożonych mi przez KK. Ale czytałam, że po ich zdjęciu człowiek może się przerazić tym co zacznie postrzegać przy poszerzonej percepcji.

ODP: Pytanie brzmi: czy jest Pani gotowa na kolejny krok na ścieżce do wolności. Jeżeli tak – z radością usuniemy Pani te elementy.

______________________________

Witam ponownie, wiem że ma Pan przepełnioną skrzynkę, ale bardzo bym chciała Panu podziękować za dzielenie się tą niesamowitą wiedzą z innymi ludźmi, to tak jakby spotkać Jezusa(bardzo go kocham) we współczesnych czasach który wszystko powoli i dokładnie wytłumaczy w sposób łatwo przyswajalny:) Część 8 kursu kreowania własnej rzeczywistości poruszyła mnie w szczególności i gdy tylko przypominam sobie o tej prawdzie przepełnia mnie niesamowite ciepło i radość:) Bardzo to wszystko zachęca do pracy nad sobą. Naprawdę z wdzięcznością czekam na następne części. Jeszcze raz dziękuję że Pan to robi dla innych!

______________________________
Witam serdecznie. Dziękuję bardzo za inicjacje  w Kanały N/P C/S, Oczywiście zacząłem z nimi pracować. Przydarzyła mi się ciekawa rzecz.Weszła żona i w tym momencie bardzo rozbolała mnie głowa. Gdy wyszła z pokoju ból natychmiast ustąpił. Nie wiem co o tym sądzić. Pozdrawiam.Miłego wieczoru.
ODP: Witam serdecznie, No cóż…klasyka gatunku. Poczuł Pan myślotoki od żony :). Całkiem poważnie. Jeżeli żona nie pracuje z energiami zamówiłbym przynajmniej Ormus Deus, żeby ją trochę wyciszyło z poziomów podświadomości. Dla Pana gratulacje – zaczyna Pan rozpoznawać „jakość” ludzi i otoczenia. Możliwe też, że w Pana „rzuciła” jakimś niefajnym słowem (myślą) i natychmiast Pan to odczuł ale wtedy po wyjściu żony takie coś bolałoby fizycznie nadal, więc zdecydowanie to co napisałem na początku. Można też zamówić u nas trzy sesje na „opróżnienie” tej „puszki pandory”, wtedy jest dużo spokojniej. Podświadomość u kobiet bywa naprawdę bolesna często dla obojga partnerów, wiem z autopsji, ale wiem też, że całkiem szybko można z tego wyjść. Ogólnie statystycznie 70% kobiet i 30% mężczyzn boryka się z takim zagadnieniem. Przeważnie do czasu aż jedno z partnerów zacznie fizycznie odczuwać takie anomalie i zwracać na nie uwagę. Wtedy  już czas na działanie, bo współistnienie na tym samym planie staje się uciążliwe i bolesne fizycznie. Niestety większość ludzi jest pozamykanych i zwykle nie czują nic, za to namiętnie się kłócą. Gdyby tylko odczuwali czym w siebie rzucają to leżeliby przez kolejne dwa dni zanim udałoby się im pozbierać.
______________________________

Panie Dominiku i wczoraj wieczorem było już inaczej. Po tym bezbrzeżnym smutku, kiedy byłam już sama ze sobą, dosłownie po kilkunastu minutach braku kontaktu z moją „rodzinką” wszystko się odkręciło. Nie czułam jakiejś euforii czy innych szalonych uczuć. Wypełnił mnie spokój, poczucie harmonii, a usta same składały się w delikatny uśmiech (gdzie do tej pory czułam cały czas napięcie na twarzy i widać było po mnie, że mnie coś gnębi). Także, wielki szacunek za to co robi Pan dla innych ludzi. Każdy powinien standardowo przewidzieć dla siebie oczyszczanie linii rodowych. W moim przypadku musiało być tego tak dużo nagromadzone, że autentycznie wieczorem czułam się lżejsza fizycznie!! :) Moje wibracje poszybowały wysoko i wewnątrz mnie po prostu zrobiło się jakoś tak więcej miejsca. Na prawdę trudno mi to lepiej opisać. Dodatkowo wczoraj wieczorem rozpuściłam część swoich czakramów w ciele eterycznym (bo zasnęłam w międzyczasie). A dzisiaj rano dokończyłam rozpuszczanie reszty. Fantastycznie jest nie czuć bólu po czymś takim :). Dzisiaj także niesamowicie było robić zwykłe czynności. Czuć wewnętrzną radość i cieszyć się zwykłymi czynnościami. I znowu uśmiech przyklejony do gęby, tak, że ktoś postronny wziąłby mnie za wariatkę :). Ale na prawdę nie sądziłam, że może być tak fajnie. Jeszcze raz dziękuję wylewnie i pozdrawiam radośnie :)

______________________________
Witam serdecznie, Muszę przyznać,że podczas sesji usunięcia blokad religijnych (przyp. sesja możliwa i dostępna po sesji OCI) wytrzepało mnie i to dość solidnie. Szczególnie odczuwałem to w całych nogach.Wyglądało to jak mimowolne skurcze a całe nogi trzęsły się raz mocniej raz słabiej. Po sesji okazało się, że moja energetyka wzrosła i to dość znacznie. Mam jeszcze pytanie a dotyczy ono mojej daty urodzin. Mama powiedziała mi, że urodziłem się kilka chwil przed godziną 24.00 6-go i dlatego postanowili, że będę miał datę urodzenia 7-go .Czy ta zmiana ma- miała  jakikolwiek wpływ na mnie ? Znajoma, która zajmuje się numerologią powiedziała mi, że nic do mnie nie pasuje.
ODP: Wszystko ma wpływ na nasze życie. Proponuję sesję odłączenia od księżyca, która również odłącza wszystkie negatywne programy i wpływy astrologiczne, oraz prostuje takie zamieszania.
______________________________

Witam serdecznie Panie Dominiku, Bardzo dziękuję za kolejną pracę i wsparcie jakie Pan dla mnie wykonał. Przyznam szczerze, że przedziwne uczucia towarzyszyły mi w czasie sesji usunięcia blokad religijnych (przyp. sesja możliwa i dostępna po sesji OCI) . Miałam wrażenie, że mi jakieś prądy i brudy wychodzą z całej powierzchni rąk i bardzo silnie oczyściła się 2 czakra. Miałam wrażenie, że woda mi się w niej przelewa i jakaś spirala wyciąga z niej wszystko co tam niepotrzebne . Najzabawniejsza była cała noc po sesji. Posiadamy 3 koty w domu, które traktujemy całą rodziną prawie jak nasze dzieci. Koty zwykle z nami śpią. Najczęściej ( wybrany kot) śpi na mnie, na klatce piersiowej i brzuchu. Śmiejemy się z moim partnerem, że to nasi czakroterapeuci . Dzisiaj w nocy wydarzyła się rzecz bardzo dziwna, bo spały na mnie wszystkie 3 koty, a ja nawet tego nie czułam… . Musiało się zatem wydarzyć coś bardzo mocnego w mojej energetyce, skoro wszystkie trzy mnie wspierały. Sny też miałam przedziwne, więc na pewno była to wyjątkowa noc . Panie Dominiku, w planach mam również odłączenie od księżyca. choć bardzo lubię tą piękną planetę, to rzeczywiście widzę jej duże, nie zawsze korzystne wpływy na mnie. (…) A najfajniejsze w ścieżce rozwoju jest to, że jak już się na nią wejdzie, to cały czas się szuka i chce coraz więcej . Myślałam sobie w ostatnim czasie, że w sumie rzeczywiście jedno życie to za mało, żeby nabyć całą niezbędną do rozwoju wiedzę, więc koło Samsary jest jak najbardziej uzasadnione . Raz jeszcze pięknie dziękuję i pozdrawiam ciepło Życzę Panu wszystkiego co najlepsze

______________________________
Witam serdecznie, Panie Dominiku, po sesjach OCI , oczyszczania drzewa genealogicznego i przełączeniu, przyszedł czas na bezwarunkową miłość ;-). Bardzo dziękuję za pana dotychczasowy wkład w mój rozwój. Sesja OCI i oczyszczenie drzewa przyniosły sporo zmian w moim życiu…Przede wszystkim poczułam się wolna i lekka. Nie wiem jak to inaczej opisać, ale czuję się bardzo chroniona przez Wszechświat i czysta, lekka…Spadły silne blokady z czakry splotu oraz obserwuję , że zaciera się z każdym dniem coraz bardziej i znika program „braku” wyssany z mlekiem mamy, a właściwie z brakiem mleka ;-) Łatwiej przychodzi mi programowanie na obfitość. Znikają strachy 3D. Oczywiście, że wiele kwestii egzystencjalnych z 3D nie zniknęło, ale decydowanej zmianie uległ mój stosunek do nich. Już nie ciążą jak dotychczas… Życie jest wspaniałą przygodą bez względu na doświadczenia jakie niesie. Jest dobrze ..;-)  (…) Raz jeszcze bardzo Panu dziękuję za wsparcie w mojej wędrówce ku lepszemu życiu pozdrawiam ciepło i życzę Panu wszystkiego co najlepsze ;-)
______________________________

Po raz kolejny pragnę podziękować za pracę jaką Pan włożył w moją inicjację w Kanał Transformacji CS/NP. Jest fantastycznie spektakularny! Prawie zawsze działam z nim łącznie z jakąś inną inicjacją. Przeważnie praca taka trwa u mnie jakieś pół dnia, bo to daje mi piękne rezultaty. Zaczynam odczuwać radosny błogostan. Czuję się lekko na emocjonalnym haju (chociaż nie wiem jak to jest, bo nigdy nie brałam narkotyków – to doświadczenie nie jest mi potrzebne w tym wcieleniu). Takiego czegoś fajnego jeszcze nigdy w życiu nie czułam. A najwspanialej było w sobotę. Siadłam sobie na schodkach naszego drewnianego spichlerza (posiadamy takie cudo minionych czasów) i rozkoszowałam się przyrodą, która mnie otacza. Po raz pierwszy czułam jedność i harmonię ze wszystkim co mnie otacza. Byłam głęboko poruszona i wdzięczna za każde źdźbło trawy, każdy listek i wróbelka, które mnie otaczają. Wypełniło mnie, sama nie wiem co. To było najprawdziwsze przebywanie w tu i teraz. Taki mój mały cud dnia codziennego :) Miałam ochotę płakać ze wdzięczności za to wszystko co jest ze mną połączone. Nawet moje bóle pleców były jakieś takie sympatyczne. I to właśnie moja druga strona medalu. Ten Kanał nieźle nasilił mi wymiatanie moich blokad. Odczuwam jeden pas bólu na wysokości nerek. Jakiś czas ból towarzyszy mi z prawej strony, ale teraz się nasiliło. Dołączył się ból ramion. Jakby coś tam siedziało długi czas. Momentami bywa to dosyć demotywujące, bo mam już serdecznie dosyć takiego fizycznego cierpienia. Z drugiej strony wiem, że skoro to się tak nasiliło, to jest tym, czym ma być w danej chwili.

_______________________________
Witaj Dominiku, Rok temu 13 listopada spotkałam swój twin flame. Sprawa jest dziwna, i bardzo pogmatwana. obecnie doświadczam dziwnego zakrzywiania czasoprzestrzeni. Jak telefony (pracuję w call center) do przyszłości lub przeszłości. Na początku nie bardzo wiedziałam o co chodzi, bo np. raz miałam taki tel. co kobieta upierała się, że któryś tam dzień w tyg to jest sobota nie czwartek. Wydaje mi sie, że dodzwaniałam się w przeszłości do swojego Twin Flame. Pamiętam, rzeczy, które się nie wydarzyły. Nie wiem, jak to poskładać do kupy… bo wydaje mi się, że w pracy dostali ode mnie telefon z przyszłości, ja z przepracowania wylądowałam w szpitalu na własne życzenie, a mój bliźniak, chciał się chyba zabić w pociągu. Boję się, że zrobię coś nie tak w czasie. Jeżeli ten telefon został już wykonany to czy to znaczy, że ja muszę go wykonać… bo to zostało zrobione…wydaje mi się, że jak robię coś nie tak w czasie to wtedy rozpiera mnie głowa… chyba powinnam przyjechać do domu innego dnia niż przyjechałam. Czuję napieranie w głowie… i nie wiem być możliwe już zrobiłam coś nie tak. Nie wiem jak to poskładać do kupy. Pozdrawiam.
ODP: Witam,  doświadcza Pani dostępu do rozwarstwienia czasoprzestrzeni i posiada możliwość wglądu w jej warstwy równoległe. Jedynym rozwiązaniem w Pani przypadku jest nauczenie się programowania swojej „przyszłości” a tak naprawdę przeprogramowania Tu i Teraz na matrycy wydarzeń wszechświata. Ogólnie chodzi o to, żeby wydarzenia, na które się Pani nie zgadza, a zna już ich istnienie (z „przyszłości”) , należy z matrycy usunąć i zastąpić je czymś innym, stworzonym przez Panią. Sporo pracy przed Panią, naprawdę. Oprócz tego ze względu na Pani pracę, koniecznie należy nauczyć się porządnego oczyszczania siebie i swojego otoczenia, ponieważ u osób wrażliwych może powodować ona przeciążenia pochodzące z poziomów astralnych a tym samym tzw. rozwarstwienie jaźni. Większość wiedzy potrzebnej ma Pani dostępnej na moim blogu. Na pocieszenie powiem tylko, że nie jest Pani odosobnionym przypadkiem. Ostatnio zgłosiło się do mnie z podobnym zagadnieniem kilka osób.
_______________________________
Drogi Panie Dominiku, Chciałem Panu opisać, o ile Pan pozwoli moje wrażenia ze znajomości z Panem. (…) Jestem wdzięczny Panu za wszystkie artykuły, za wszystkie Inicjacje, za Dekrety, za kursy. Słowem za wszystko, co Pan robi i pisze. Ubolewam tylko, że wcześniej częściej otrzymywałem filmy i artykuły od Pana niż teraz. Uwielbiam je.  Pamięta Pan pewnie jak pisałem, że ZUS ukradł mi składki za 40 lat pracy i odmówił mi wypłaty renty. Mam I – szą grupę inwalidzką orzeczoną przez orzecznika zusowskiego. Pozostał mi MOPS i 365 zł./mies. Po zapłaceniu lekarstw i abonamentu za telefon, dysponowałem czterema złotymi dziennie. Otrzymałem od Pana inicjację Promienia Bezwarunkowej Miłości. Efekt tego jest taki, że zniknęli z mojego życia wszyscy, którzy byli nieszczerzy, zazdrościli mi wszystkiego, a najbardziej tego, że zawsze jestem szczęśliwy i uśmiechnięty. Przestałem być widoczny dla ludzi, którzy szydzili ze mnie z powodu tego, że nie mam na jedzenie, a mam dwa psy ze schroniska i zawsze widzą mnie z książką za którą też trzeba zapłacić. Teraz nie widzą mnie, mimo że, przechodzę obok, nie robią prostackich uwag, nie wyśmiewają mnie. Przestali mnie zauważać. Jestem dla nich powietrzem. Myślę, że różnica wibracyjna jest taka, która czyni mnie nie widzialnym dla istot w trzeciej gęstości wibracyjnej. Może się mylę, ale efekt jest właśnie taki. Sądzę, że z tego powodu nie gryzą mnie w ogóle komary, pszczoły, osy itp. Osy i pszczoły chodzą po mnie i żadnej agresji, tylko wycieczki poznawcze. Dziwne, ale zwierzęta i ptaki zachowują się zgoła inaczej, co sprawia mi frajdę. Nawet tzw.”złe psy”wywracają się kołami do góry i wystawiają brzuszki do klepania, następnie ogon merda psem i na końcu ta „bestia” koniecznie musi mnie liznąć. Właściciel zazwyczaj stoi osłupiały i ogłupiały. Tak się starał, żeby jego pies był groźny, a tu kompletnie zawiódł. Panie Dominiku zanurzył mnie Pan w Promieniu Bogactwa, Dostatku i Obfitości. Przez pierwsze dni zmagałem się z kulą w gardle. Czyli moje wibracje nie były spójne z treściami, które czytałem. Musiałem wyłączyć mózg i zacząć myśleć sercem. Udało się. Serce wiedziało, że wszystko co płynie z Pana kierunku jest dobre. Zniknęła kula w gardle. Zacząłem z radością pracować z Dekretem. Dwa razy dziennie po 15 minut. Pojawiły się wizualizacje. Przy słowie BOGACTWO pojawiał się rozedrgany obraz kolorowych promieni Słońca. Przy słowie Dostatek słyszałem zliczarkę do banknotów z banku i szeroki strumień banknotów płynących niespiesznie w moim kierunku, oraz monet spadających z bezchmurnego nieba i połyskujących w Słońcu. Przy słowie OBFITOŚĆ widziałem długi blat, a na nim mnóstwo owoców, warzyw, ryb i wyciskarka, oraz dzbanek z zielonym sokiem i cytryną w nim pływającą. Mięsa nie ma, bo od 40 lat nie jem swoich. Mówią, że faceci to świnie :).  Tyle o sposobie, a teraz o efektach. Wszystko co Pan napisał w instrukcji się sprawdziło. Zaczęły pojawiać okoliczności, wcześniej nie do pomyślenia. Dostałem z ZUS emeryturę dwa razy większą niż się spodziewałem. Pierwsza wypłata powaliła mnie z nóg. Myślałem, że byłem esbekiem, lub emerytowanym prokuratorem, tylko o tym zapomniałem. Dostałem blisko cztery tysiące złotych!!! Okazało się że ta przestępcza organizacja, jak zawsze czegoś nie dopatrzyła i przysłali mi wyrównanie za kilka miesięcy. Pojawiają się oferty kredytów i pożyczek po kilkanaście dziennie. Pisał Pan jak dają bierz. Biorę! Dostałem kredyt z banku w wys. 7.500 zł. na kilka lat. Wygrałem 2.000 zł. Rozpocząłem remont mojej nieruchomości kompletnie zdewastowanej przez moją byłą żonę. Dostałem propozycję darmowego konta z kredytem odnawialnym 10.000 zł. Potrzebowałem piec dwu funkcyjny do CO i CW. Tylko pomyślałem, zaraz trafiłem na człowieka który chce sprzedać prawie nowy piec, po dwóch sezonach. Zapłaciłem za niego 450 zł i 160 za spedycję. W sklepie 2.500 zł. Jak dotarł do mnie okazało się, że wygląda jak „nówka nie śmigana”. Żona tego pana znalazła jeszcze dodatkowe panele sterujące i dopakowali je do pieca jako gratis. Wzruszyłem się. Kupiłem whisky, bombonierkę i różę, zrobiłem paczkę i posłałem kurierem podziękowania. W poniedziałek będą mieli niespodziankę. Miałem na piec. Miałem na spedycje. Miałem na podziękowanie. Powiedziałem koledze, że potrzebuję panele podłogowe, a on na to: nie kupuj paneli podłogowych, są zimne, twarde, higroskopijne i psom rozjeżdżają się łapy. Ja, jak wiesz dwadzieścia lat zajmowałem się wykładzinami. Sprowadzę Tobie z Belgii wykładzinę filcową w najnowszej technologii, bez marży. Wyniesie taniej jak panele, a jest ciepła miękka i nie do zdarcia. Mam 120 m2 za 2500.  Potrzebowałem 4 okna. Pojechałem na obrzeża miasta. Jest tu największy w Europie skład z końcówkami z serii, z drzwiami i oknami z firm które przestały istnieć, z meblami, prysznicami, garnkami porcelanowymi itp. Kupiłem takie jakie chciałem za… 250 zł/szt. Nowiutkie z folią! Do tego ładną nową lampę szklaną, mamie do kuchni. Tak właśnie działa PBDO. Prowadzę remont. Zatrudniam dwóch pracowników. Płacę im. Nie będę się rozwodził nad taką prozą, jak dostatek wszelkich produktów. Warzyw, owoców, ryb i wszystkiego, absolutnie wszystkiego, czego potrzebuję. Po czterech latach na ścisłej diecie i takiej szkole przetrwania, której faceci w luksusowych jeepach z wyciągarkami, z tel. satelitarnymi, itp nie przeżyliby. Nie testuję Dekretu w jakiś irracjonalny sposób. Jestem minimalistą. Po porażce małżeńskiej wyjechałem na 40 dni na pustynię bo jednemu facetowi to pomogło. Złośliwi twierdzą, że dopiero po czterdziestu latach, ale pomogło. Miałem w życiu zawsze wszystko. Największą firmę w regionie. Wszystko, prócz helikoptera, odrzutowca, łodzi podwodnej, bo tych sprzętów nie potrzebowałem. Po moich przygodach ze zdrowiem sporo ludzi nabrało ochoty na zagarnięcie tego co było moje i dawało im dobrą pracę. Moją firmę. W pewnym momencie nie miałem nic. Tylko 363 zł z MOPS. Teraz żal mi tych ludzi. Mam narzędzie, które Pan mi dał i nauczył się nim posługiwać. Za to jestem Panu i Niebiosom wdzięczny. Jestem wdzięczny również za kryształy programowane. Czynią cuda. Naprawdę. Lekarz kardiolog, który wodził sondą USG po moim ciele długo patrzył w monitor po czym powiedział: gdybym nie był lekarzem, powiedziałbym, że to cud! (trzy zawały i dwie operacje). Pierwsza się udała tylko pacjent nie przeżył. Świetni kardiochirurdzy nie poddali się. Wprowadzili mnie w stan śpiączki farmakologicznej i ustalili przyczynę ustania pracy serca. Wykonali drugą operację, która się udała. Zainspirował mnie też Pan do szukania książek o fizyce kwantowej. Fascynująca tematyka. Szkoda, że A. Einstein teraz nie pracuje. To by dopiero był napęd dla nauki. Szkieł jeszcze nie robię ponieważ wykorzystując mój stan zdrowia, ukradziono i kompletnie zniszczono mój piec do fusingu i wszystko, dosłownie wszystko, a tylko piec, to wydatek 105.000 netto. Nie tracę nadziei. Tym bardziej, że dał mi Pan narzędzia. Teraz wymyśliłem wannę – piec do topienia szkła, działającą jak betoniarka. Po wytopieniu masy, podjadę do pieca fusingowego i na wcześniej przygotowaną formę i rozgrzany piec, wyleję masę, a piec fusingowy będzie działał jak odprężarka. Będą powstawały grube na 8 – 10 cm. i grubsze blaty szklane, rzeźby, rzeźby ogrodowe itp. Jak zacznę, a taką mam nadzieję, Pan pierwszy będzie o tym wiedział. (…) Moje szkła są na wszystkich kontynentach. Posyłam serdeczności życząc łask wszelakich.
_______________________________

Drogi Panie Dominiku, W poprzednim mailu zapomniałam podzielić się moim zachwytem nad tym, że działając na sobie nie trzeba tworzyć żadnej intencji przy pracy z Kanałem Transformacji NP/CS. Pyk i załączamy kanał. Muszę stwierdzić, że już po tych kilku dniach działania zaczynają się dziać szczęśliwe dla mnie „zbiegi okoliczności”. Kanał cudownie zaczyna we mnie to wszystko porządkować, a przez okres jesienno-zimowy, pomimo stosowania innych inicjacji nazbierało się tego dziadostwa całkiem sporo. Z początku był napływ negatywnych myśli, a teraz zaczynam się cieszyć na myśl o pracy ze sobą jaka mnie czeka. Widzę, że ten Kanał Transformacji zaczyna cudownie dopełniać to wszystko, co robiłam do tej pory i wreszcie zaczynam widzieć pozytywne efekty, a nie tylko bolesne uwalnianie się blokad w ciele. Jestem niezwykle wdzięczna za to, że inkarnowałam w tym samym czasie co Pan. Mam nadzieję, że będą otaczali Pana sami pozytywni ludzie i że będzie Pan mógł wykonywać swoją cudowną pracę jak najdłużej :). Pozdrawiam serdecznie i życzliwie.

_______________________________
Witam serdecznie, Panie Dominiku, zgodnie z Pana ostatnimi sugestiami, chciałabym kontynuować pracę z Panem i poddać się sesji OCI . Równocześnie bardzo chciałabym podziękować za pracę na moją rzecz i poprzednie sesje. Z przyjemnością stwierdzam, że zachodzą we mnie duże zmiany. Czuję zmianę w podejściu do wielu spraw, topniejące blokady, przekonania i lęki, coraz większe zaufanie do Wszechświata i spokój. Oczywiście cały czas w samochodzie towarzyszą mi Pana nagrania z KKWRZ i medytacje. Słucham ich na okrągło, porządkuję wiedzę i wcielam w życie. Bardzo dziękuję za Pana pomoc pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego co najlepsze ;-).
_______________________________
Witam serdecznie, z całego serca dziękuję za niewiarygodny Kurs Operacji na Polch Kwantowych, trochę trwało zanim go przerobiłam, ale uważam, że lepiej późno niż wcale! To, czego się dowiedziałam z kursu na przemian mną wstrząsało i na przemian wbudzało zachwyt. Wiem, że przede mną jeszcze wiele pracy zanim zrozumiem i zaakceptuję siebie i to co mogę obecnie wprowadzać w życie, jednak już teraz widzę potężne i niesamowite rezultaty mojej pracy. Najważniejsze, ze przynosi ona rezultaty natychmiastowe! Bardzo możliwe, ze po prostu dzięki Panu odkryłam swój dar, a możliwe, że każdy po prostu tak może, tylko trzeba wiedzieć co i jak. Jakkolwiek nie widzę innej mozliwości jak czekać z niecierpliwością na kolejne szkolenie tego kalibru życząc Panu jak najwięcej czasu na tworzenie tego typu dzieł edukacyjnych. Pozdrawiam najmocniej i z wdzięcznością.
_______________________________
Witam Panie Dominiku, jeszcze raz bardzo dziękuję za kurs Operacji na Polach Kwantowych. To czego slucham bardzo rezonuje ze mną, a jednocześnie słucham każdej sesji po kilka razy bo czywiście za kazdym razem mam więcej  zrozumienia oraz odkrywam głebsze znaczenia. Jest to niesamowite – przez tak długi okres kręciłam się wokół własnej osi, a teraz poprostu WIEM co dalej. Ten kurs jest dokladnie tym czego poszukiwalam w tym momencie mojego życia. Jest niesamowity….Bardzo dziekuję za czas mi poświęcony.
_______________________________

Witam serdecznie Panie Dominiku,
List z podziękowaniem za możliwość wzięcia udziału w Kursie Kreowania Własnej Rzeczywistości piszę już ok. pół roku….Dzieje się tak, dlatego gdyż po ukończeniu kursu zaczęła się po prostu jazda bez trzymanki. Właściwie każdą wolną chwilę wykorzystuję na doskonalenie umiejętności, których nauczył mnie Pan w kursie. Rozpoczynając szkolenie i w ogóle pojawiając się na Pana stronie po raz pierwszy podejrzewałam, że jest Pan Kosmitą:)  

Kiedy ukończyłam   KKWR, postanowiłam rozpocząć go od nowa-lecz już z zupełnie inną świadomością. Przed rozpoczęciem KKWR moje działania nastawione były raczej na zewnątrz i to tam oczekiwałam zaspokojenia swoich pragnień, po kursie dowiedziałam się od siebie, że jedyne, o czym marzę to spokój wewnętrzny. To zadziwiające, kiedy czytałam formularze z przed pół roku nie mogłam uwierzyć jak diametralnie zmieniło się moje nastawienie i podejście do życia

*zrozumiałam, że mam Boga w sercu i nie muszę szukać go w żadnej nawet najpiękniejszej budowli sakralnej. Przestałam chodzić do kościoła gdyż od dawna czułam niesamowity dyskomfort przebywając na nabożeństwach-nie mogłam zrozumieć, dlaczego zdenerwowana poirytowana i nie potrafiłam odnaleźć tam spokoju-po kursie wszystko wydało mi się oczywiste.

*zrezygnowałam z oglądania TV, słuchania radia i czytania gazet (spowodowało to, iż odczucie strachu, który był moim nieodłącznym towarzyszem spadło o 50%-w dużym stopniu przyczyniły się też do tego fenomenalne medytacje i kryształy, które w sposób naturalny i harmonijny wpływają na moje życie) ·
*Nauczyłam się i nadal uczę jak być samowystarczalna- dzięki namowom Pana Dominika odkryłam świat naturalnych leków, kosmetyków, otworzyłam drzwi do świata, w którym farmacja i cały ten medyczno-chemiczny świat został zdemaskowany i po prostu nie jest mi i mojej rodzinie zupełnie potrzebny!!!!!!!!!

*Czuję się szczęśliwa bez powodu. Nauczyłam się kwantowego uzdrawiania, korzystam z inicjacji w bezwarunkową miłości i kanały uzdrawiania- pomagam rodzinie i przyjaciołom.

*U wielu osób udało mi się zaszczepić chęć rozwoju duchowego, u niektórych wzbudzić zainteresowanie tematem duchowości lub choćby zasiać ziarenko niepewności czy aby to, co im się, na co dzień podaje jest naprawdę tym, na co wygląda.

*Nauczyłam się higieny myśli-to dla mnie bardzo ważne. Sposoby, które Pan podaje są tak proste i skuteczne, że czasem, aż trudno w to wszystko uwierzyć.

  Expandiso w Łodzi, było dla mnie prawdziwym krokiem na przód. Zaznaczę też, że bardzo chciałam poznać Człowieka, który przez tyle miesięcy był moim jedynym medialnym Przyjacielem i Przewodnikiem :)Nie zawiodłam się, okazał się Pan fantastycznym, ciepłym i mega dowcipnym Gościem. Warsztaty na żywo to prawdziwe wydarzenie kulturalno-naukowe- dla ludzi chcących iść do przodu w swoim rozwoju. Dziękuję z serca za taką mozliwość :)

Ponadto pragnę podziękować za możliwość korzystania z kryształów, które w niezwykły i nieprzewidywalny sposób-zupełnie inny niż to mój logiczny umysł chciałby widzieć -wpływają na życie moje i mojej rodziny. Dzięki nim mam dużo więcej odwagi i pomysłów na swoje życie, odnalazłam pasje i powoli szykuję się do zmiany zawodu.

Mam jeszcze dużo do przepracowania, wracają do mnie, co jakiś czas programy z dzieciństwa, a w nocy czuję jeszcze natywne energie-ale coraz lepiej sobie z nimi radzę i coraz rzadziej to się wydarza. Informacje, które odnajduję na blogu są bardzo bardzo pomocne DZIĘKUJĘ.

 Dzięki Panu dowiedziałam się o DEIR, którym jestem zafascynowana! Ponadto obserwuję z dnia na dzień jak szybkie tempo nabiera mój rozwój. Potrzebne informacje same wpadaj mi do ręki, książki, artykuły, ludzie- to niesamowite i czasem wydaje mi się, że dzień jest za krótki żeby to wszystko ogarnąć. Ale co najważniejsze jestem niesamowicie szczęśliwa z tego, co się dzieje, coraz częściej odnajduję radość „bez powodu”. Nawet ten ból pleców i w okolicach nerek wydaje mi się radosnym procesem:)

No cóż na chwilę obecną marzę jeszcze o kilku inicjacjach w szczególności w promień uniwersalny, ale z uwagi na podjęcie paru decyzji zawodowych na chwilę obecną muszę troszkę poczekać-tylko to jest radosne oczekiwanie! Cieszę się z Pańskiego każdego nowego pomysłu, projektu, cieszę się, że trafiłam w dobre miejsce gdzie odnalazłam to, czego szukałam. Życzę Panu Panie Dominiku wszystkiego, co dla Pana najlepsze. Dziękuję za inspiracje wsparcie, pomocne i wartościowe artykuły, wyjątkowe poczucie humoru i nie szczypanie się z nikim i z niczym.Z dumą będę wznosić fundamenty nowej cywilizacji:) 

_______________________________

Dość dawno pojawił się u mnie problem ale nie zwróciłem na to uwagi. Za każdym razem gdy wizualizuję swoje serce z którego promieniuje miłość i wysyłam z niego strumień miłości kończy się to zawsze zagięciem energii.Wygląda to mniej więcej jak odwrócona litera j.Tak jakby coś tą energię zawracało.Gdy próbuję tą energię wyprostować przychodzi mi to z trudem i na krótką chwilę. Zrobiłem rysunek i zdjęcie lecz nie mam jak go dołączyć.Prosiłbym o radę co z tym fantem zrobić.

ODP: Jest to klasyczne zagadnienie, które mogą Panu wyjaśnić dwa lustra. Jeżeli ustawi je Pan naprzeciw siebie idealnie równolegle to zobaczy Pan, że na pewnym etapie obraz któregoś tam głębszego poziomu zagina się. Jest to spowodowane konstrukcją miejsca w czasoprzestrzeni w której się znajdujemy. Podobne informacje może przekazać Panu każdy geodeta, ponieważ używają oni do pomiarów lasera. Światło również „zagina się” , im dalej tym bardziej, pomimo tego, że wiązka powinna być prosta. Rozwiązaniem w Pana przypadku jest wyjście poza czasoprzestrzeń (możliwe, że wystarczy intencjonalna, a możliwe, że będzie Pan musiał poczekać na swoje Tu i Teraz) i wykonanie czynności, którą Pan opisuje właśnie z tego poziomu. Już nic się nie zagnie na 100%.

_______________________________

Witam serdecznie Panie Dominiku, Oj poczułam wczorajszą sesję konkretnie (mowa o sesji Przełączenie) . Przez pierwsze 30 minut nic wielkiego, poza drętwieniem kończyn mi się nie działo. Kolejne 30 minut, to istne szaleństwo. Cała wibrowałam, jakby mnie ktoś podłączył do młota pneumatycznego, który wycina asfalt Ostatnie 30 minut, to przepływ potężnej, uwolnionej energii i jej przepływ wzdłuż kręgosłupa… Nie wiem, czy to moja kundalini, ale było bardzo przyjemnie, a potem bardzo ciepło od środka, szczególnie w okolicach czakry splotu i potężne ciepło przy czakrze serca. czułam moc. Panie Dominiku, bardzo dziękuję za pracę jaką Pan dla mnie wykonał. Mój plan na ten rok to z każdym dniem być lepszą wersją wczorajszej siebie. Póki co idzie mi świetnie . Dziękuję bardzo za możliwość odsłuchania Pana kursu kreowania rzeczywistości w wersji na mp3. Codziennie słucham kolejnej lekcji i staram się je intensywnie wcielać w życie. Bardzo dużo przekazywanej przez Pana wiedzy już posiadam, ale kurs ją porządkuje i dodatkowo rozwija. To wspaniałe narzędzie i na pewno będę z niego korzystała. Panie Dominiku, chciałabym się systematycznie poddawać kolejnym oferowanym przez Pana inicjacjom, kursom i sesjom oczyszczającym karmę, drzewo genealogiczne itd. Nie wszystko od razu, bo wiem ile pracy trzeba wykonać, żeby wcielić wszystko w życie i utrwalić. Chciałbym Pana zapytać jaka inicjacja mogłaby być dla mnie pomocna jako kolejna. Myślę o inicjacji w bezwarunkową miłość oraz kanały informacyjne. Oczywiście promień dostatku stosuję codziennie zgodnie z Pana wskazówkami i widzę jak z każdym kolejnym dniem uwalniają się nowe blokady. Ćwiczę także piramidę, która bardzo pomaga mi i otula ciepłem przy oczyszczaniu. Bardzo wzmocniła się moja percepcja energetyczna jeśli można to tak nazwać. Oczywiście blog również czytam systematycznie . Raz jeszcze bardzo dziękuję za Pana pomoc w mojej drodze do lepszej siebie.  Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego co najlepsze.

ODP: (…) Najlepsza wskazówka dla każdego, odnośnie kolejności i doboru „repertuaru” dla siebie jest tylko jedna: Słuchamy własnej intuicji. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, co jest dla kogo najlepsze, poniewaz każda osoba jest inna. Z mojej strony mogę przytoczyć najczęstsze wersje „łańcuszków” wybierane przez osoby w fazach początkowych. Z reguły jest to Sesja Oczyszczania Cykli Inkarnacyjnych, następnie Oczyszanie Linii Rodowych i Drzewa Genealogicznego, potem inicjacja w Bezwarunkowa Miłość i Inicjacje w Kanały Uzdrawiania. Wiele osób zaczyna od Inicjacji w Promień Dostatku i Obfitości, ale moim zdaniem nie jest to najodpowiedniejszy wybór, gdy mamy na sobie balasty rodzinne i karmiczne, zamknięte serce i jeszcze inne rzeczy, o których nie wiemy, jak np. blokady religijne na świadomości (pochodzące z  sakramentów, święceń, obrzędów itp.). Trzeba się wtedy trochę napracować nad rezultatami promienia dostatku, ponieważ większość programów i doktryn religijnych sugeruje ubóstwo i biedę. Wyjście z tego może u niektórych osób potrwać bardzo długo. Istnieją też nisze ezoteryczne, gdzie ludzie załapują niesamowicie silne blokady dosłownie w 3-5 sekund. Wszystko to zawsze wpływa na całokształt, dlatego uważam, że najpierw powinno się zostawić i odrzucić wszystkie balasty , obciążenia i to co nam nie służy, a dopiero potem można swobodnie zająć się całą resztą ” z grubej rury”. Ludzie są zadziwieni, że mają niesatysfakcjonujące rezultaty w niektórych działaniach, ale to tak, jakby chcieli na pełną ciężarówkę wsypywać kolejne koparki urobku. Oczywiście przeważnie kończy się to zasypaniem ciężarówki i trzeba dzwonić po spychacz i aparaty tlenowe….

_______________________________

Panie Dominiku kochany!! Ostatni artykuł to dla mnie cudo! To takie małe potrząśnięcie ramionami z hasłem „Hej! Tędy droga!”. Przyznam, że ostatnio trochę się zagubiłam a ten tekst pozwolił mi przypomnieć sobie to co już wiem, co już postanowiłam, że tędy moja droga i to czego nie byłam do końca pewna, ale siedziało tuż pod skórą i tylko czekało na odpowiedni bodziec, żeby się wyłonić na powierzchnię. Rzeczywiście, to co przekazuje nam się w mediach to taka szambowa paćka wylewana prosto na mózg. A ludzie przekazują to dalej czy to osobiście w rozmowach czy też przez media społecznościowe. Ja wiem, że z osobami z mojego otoczenia nie ma co polemizować i tylko przytakuję im w danym temacie i potwierdzam ich „prawdę”, a w swoim wnętrzu i tak wiem, co i jak jest grane. Po prostu szkoda na to tracić energię. Jeszcze muszę popracować na nie angażowanie się emocjonalnie w komentarze mojej babci, bo po prostu wybucham agresją. Chyba działa tu mocno jakiś program…. To co się wyprawia, jak się stary system broni. No po prostu szczęka opada. Ale święta racja. Niech się wali niech się pali. Mamy ciekawsze rzeczy do roboty niż się angażowanie w to. I racja, trudno patrzeć jak najbliższa rodzina siedzi w ich bagnie. Ba, nawet o tym nie wie! Tylko te komentarze. „Co to się dzieje na tym świecie! W tym kraju nie da się żyć!”. Muszę się przyznać, że jeszcze się łapię sama na tych rzeczach, ale wciąż pracuję nad wyrośnięciem z tego. Po samej sobie widzę, że oderwanie się od staroci to dużo cierpienia. Latem i jesienią zeszłego roku lekarz zaaplikował mi sterydy. Nie byłam do końca świadoma, że to właśnie to. Chyba podczas czytania ulotki mój umysł mnie oszukał, a może to było celowe, by mi paradoksalnie pomóc. Dopiero moja „święta” cioteczka dentystka uświadomiła mi, że to to paskudztwo. Po 3 miesiącach przestałam brać. Był miesiąc przerwy. W początku grudnia zrobiłam badania krwi i byłam co nieco zdumiona. Tak złych wyników nie miałam jeszcze w życiu. Poza tym dolegliwości bólowe się strasznie nasiliły. Co prawda przymierzałam się, przyzwyczajałam swój umysł do tego, że zrezygnuję z tej całej chemii. Muszę przyznać, że bóle były spektakularne i chodziłam pokrzywiona jak Quasimodo. Chyba moje ciało i umysł jeszcze nie zostały przekonane do zmiany sytuacji. Cały czas leczę się energetycznie i staram zwiększyć ilość światła. I tu zachodzi ciekawa zależność. Im bardziej staram się podwyższyć swoje wibracje tym bardziej z otoczenia napływają na mnie niskie wibracje i ciężkie energie. W poprzednim artykule, który napisał Pan na podstawie mojego meila, i za który pięknie dziękuję po raz kolejny, dowiedziałam się, że jestem podatna na niskie wibracje. Noszenie biżuterii mosiężnej pozwoliło mi się bardziej uwrażliwić na to, co odczuwam. I z tym wiąże się pewna, już dla mnie śmieszna historia. System na różne sposoby ciągnie w dół ludzi. A już zdrowotny w szczególności. W tamtym tygodniu miałam wątpliwą „przyjemność” być w wojewódzkim oddziale NFZ-tu, aby załatwić papierek na refundację zaopatrzenia medycznego, które po części jest refundowane przez państwo. Kiedyś jak za pierwszym razem wyrobiło się taką kartę np. w kwietniu, to odnawiało się ją ponownie w kwietniu następnego roku. Od zeszłego roku zmieniono przepisy i wszyscy ludzie, niezależnie od tego kiedy wyrobili papierek pierwszy raz, muszą przyjść w styczniu kolejnego roku i wyrobić nową. Myślała, co za głupota. Przecież będą dzikie tłumy, bo wszyscy się skumulują na początek jednego miesiąca a nie będą „rozłożeni” na cały rok. I tu jest przysłowiowy pies pogrzebany. Kiedy tak zajechałam do pięknego budynku NFZ-tu i weszłam do środka były dzikie tłumy. Oczywiście wszystkich petentów załatwia się tylko w jednym pokoju i to przez 4 panie. W środku był aktualnie numerek 81 a ja wydrukowałam 155 (wow, tylko ponad 70 przede mną). Jakimś cudem znalazłam miejsce siedzące (a jest ich tyle co kot napłakał). Siadłam, przymknęłam oczy i czekam potulnie nie wdając się z ludźmi w niepotrzebne dyskusje. Już po pół godzinie głowa zaczynała mnie boleć. Wiadomo jaki cudowny rodzaj energii muszą wydzielać ludzie czekający ponad godziny na swoje 3-5 minut w przeciągu, których załatwią sprawę. Po półtorej godzinie doczekałam wejścia mojego numerku. Ale kiedy już wyszłam z budynku, głowa pękała mi na pół. Na szczęście jakoś dojechałam samochodem do domu. Potem przeleżałam resztę dnia a do łóżka położyłam się już przed 18, nawet nie jedząc kolacji. Takie działanie to prawdziwy majstersztyk. Obniżenie energii i wibracji gwarantowane. Jeszcze odczuwam nasilone bóle w różnych miejscach po tej przygodzie. Ale dzięki temu wiem bardziej nad czym mam się skupić w swojej pracy. Bardzo często lubię przeglądać na pańskim blogu listy od czytelników. Niezwykle podbudowują mnie wypowiedzi innych ludzi i zachęcają do zintensyfikowania pracy nad sobą. Także zadziwiła mnie odpowiedź Pana na list Pani Anny. Mogę sobie tylko wyobrazić co ta kobieta napisała w swoim meilu. Mi też się zdarza automatycznie kogoś obwiniać za to czy tamto, ale staram się to na bieżąco „wykopywać” przez okno do światła, bo wiem, że sama wybrałam takie trudne doświadczenia i sama muszę zmienić moje nastawienie i zacząć przyciągać to co dla mnie miłe i przyjemne i czym będę mogła podzielić się ze światem. Ja osobiście jestem Panie Dominiku wdzięczna za to, że prowadzi Pan tego wspaniałego bloga, za bezpłatne inicjacje w Kanały Uzdrawiania i za Promień Dostatku Bogactwa i Obfitości, za Kurs Kreowania Własnej Rzeczywistości i za udostępnianie właśnie fragmentów listów innych czytelników. Lepiej byłoby gdyby ludzie złe emocje spisywali na kartki a później je spalali z intencją uwolnienia się od tego. Pozdrawiam ciepło i serdecznie

_______________________________
Nasza odpowiedź na list od p.Anny M. , którego tekstu z racji formy i treści nie sposób tu umieścić. Ogólnie rzecz biorąc p.Anna była kosmicznie oburzona, że powinna przekazać donację za jedną z usług „duchowych” ( jak to nazwała) oferowanych na tym blogu. Nie omieszkała się użyć bardzo obraźliwych wyzwisk i zaskakująco niemiłych, podwórkowych zwrotów pochodzenia poniżej prowincjonalnego. Najciekawsze jest to, że p.Anna od lat pracuje w Niemczech. Cóż…z pewnością nie była to Anna M. o której śpiewały Czerwone Gitary  =:o).
ODP: Witam Pani Anno, Dziękuję za wiadomość. Może zacznijmy od tego, że jeżeli nie stać mnie na coś, to może warto poprosić o darmową usługę z określeniem, że „bardzo mi zależy, ale mnie nie stać”, „odwdzięczę się w przyszłości” ..itp. (…) Szczerze przyznaję, że jest Pani pierwszą osobą, która ma kłopot z donacją, ponieważ z reguły ludzie przysyłają je od samości i z radością, gdyż jest to dla nich bardzo ważna kwestia. Tymczasem fakt, że Pani pracuje za 40 zł dziennie jest wynikiem Pani wyborów. Jeżeli twierdzi Pani, ze duchowość jest darmowa – muszę Panią rozczarować – nigdy nie była, ponieważ jest to najwartościowsza i najbardziej ceniona rzecz we wszechświecie. Każdy płacił za nią i płaci w taki czy inny sposób. Prawa równowagi nikt nie ominie, dotyczy ono wszystkich bez wyjątku. Pewnie dlatego pracuje Pani za 40 zł dziennie, ponieważ całą „darmochę” którą Pani bierze od inych trzeba gdzieś odpracować i zwyczajnie wymusza to na Pani wszechświat. Czy jest Pani skłonna to zrozumieć i zaakceptować? Po formie Pani wypowiedzi wnioskuję, że mimo wszystko może mieć Pani z tym wciąż kłopot. Donacje są po to, żeby nie musiała Pani wyrównywać tego w inny sposób. Wbrew pozorom jest to najszybsza i najprostsza forma, a z moich doswiadczeń wynika również, że najtańsza. Cenię wybitnie swoją pracę i szanuję ponad wszystko, oraz ludzi, którzy ze mną współpracują, a których Pani obraża (we wiadomości padło sporo bardzo obraźliwych słów na jedną z osób z nami współpracujących). Ponieważ Pani zwyczajnie nie szanuje siebie dlatego jest Pani spłukana na amen i pracuje za 40 zł dziennie. W zamian ma Pani dużo rzeczy za darmo. Co jest dla Pani lepsze zawsze można wybrać: orać za 40 zł dziennie i żywić sie darmochą, która kosztuje Panią w rzeczywistości 3x więcej niżby Pani zapłaciła, czy pracować za 100 zł na godzinę i mieć możliwość dzielenia się ze wszystkimi w formie zapłaty za usługę? A może należy Pani do grupy ludzi, którzy uważają, że wszystko im się należy za darmo? Dopóki Pani tak będzie myśleć nadal Pani będzie spłukana i w Pani życiu nie pojawi się absolutnie nic pozytywnego od strony finansowej. Z mojej strony uważam, że powinna Pani przeprosić p. (…), ponieważ nikt nie jest winny Pani biedy i sytuacji życiowej oprócz Pani samej.  Jestem przekonany, że jeżeli się Pani przeprosi sama ze sobą, wszystkim to wyjdzie na dobre a Pani życie zmieni sie na lepsze. Pozdrawiam ciepło i zachęcam do przemyślenia sprawy. Dominik Wojczyk
_______________________________

Witam Panie Dominiku, pracuję z kanałami uzdrawiania od paru dni, a efekty są niesamowite, Serdecznie dziękuję, że się Pan z nami wszystkimi tym dzieli. Przeszłam również inicjację w Kanały dostatki i obfitości, miłość bezwarunkową i odcięcie od księżyca oraz szkolenie EXPANDISO – poszerzam swoją świadomość od 20 lat, a te inicjacje jeszcze przyspieszyły efekty działań,jakie robię standardowo . Dziękuję i otwieram się na następne narzędzia , jakie Pan oferuje :)

_______________________________
Witam serdecznie Panie Dominiku, (…) Kryształ pomyślności naprawdę działa i to działa cuda. Może nie są to gigantyczne zmiany (jeszcze), ale każdego dnia doświadczam cudownych zbiegów okoliczności, które bardzo ułatwiają mi życie. Mam większe zaufanie do siebie i świata, radość i ciekawość małego dziecka.
Staję się lepszą wersją siebie, spokojniejszą, bardziej pozytywną, mniej emocjonalną…Pana medytacje są ekstra. Przy wewnętrznym dziecku ciągle zasypiam z wdziękiem, dywan mi się trudno wizualizuje, ale rzekę bogactwa uwielbiam ;-). Inicjacja w promień dostatku i obfitości działała bardzo powoli na początku, więc wczoraj postanowiłam ją sprawdzić i przyspieszyć (wersja natychmiast) i  zadziałała w ciągu ….9 godzin!!!!! ;-). Okazało się, że klient, który mi ie płacił od września raptem sobie przypomniał o zaległościach i mi zapłacił…Byłam w takim szoku i cieszyłam się jak maluch. Kwota może niezbyt wielka, ale sam fakt, z jakim tempem promień zadziałał, powalił. Poza tym widzę bardzo duży ruch w pracy. Dużo sukcesów, dopiętych umów, ale i roboty od groma…Samo wykonywanie promienia jest dla mnie bardzo przyjemne…Wyobrażam sobie uśmiechniętą siebie, w pięknej sukience i z wirującymi wokół mnie złotymi monetami, które płyną swobodnie, wypełniają moja aurę, ale też dzielę się nimi z Wszechświatem…;-) Super ;-). Podsumowując : bardzo Panu za wszystko dziękuję (…) Pozdrawiam ciepło!
_______________________________

Nie spodziewałam się, że mój list stanie się inspiracją do napisania artykułu na blogu. Muszę przyznać, że po jego przeczytaniu mam troche do przemyślenia i przepracowania :). O tym widmowym mieście nad Chinami i Afryką czytałam już jakieś artykuły. Ludzie podejrzewali, że to projekt Blue beam. A tu proszę, całkiem inna możliwość. Jak się okazuje Ziemia to dużo bardziej interesujące i złożone miejsce niżby można się spodziewać. Napisał Pan, że to męczące, bo pokazuje Pan, że jedyna droga to praca nad sobą izdejmowanie blokad, a ludzie i tak robią inaczej. Mnie tez nieustannnie zadziwia to, że ludzie wolą godziny spędzać na imprezach, zakupach, przed komputerem, telewizorem. Dla mnie to jest zwyczajnie nudne. Zdejmowanie kolejnych blokad i poszerzanie swoich możliwości to dopiero zabawa :) Przez długie lata miałam blokadę na malowanie akwarelami, a teraz sprawia mi to dużą przyjemność. I tak jest fajnie z wieloma aspektami mojego życia. Widać też, że ludzie się męczą. Tak. Te szybkie zmiany jakie zachodzą nie tylko w ludziach, społecznościach, ale i w przyrodzie są niesamowite. Ciężkie te turbulencje, ale jak widać uzasadnione. Ja osobiście nie wiem do końca jeszcze jak na stałe podwyższyć i utrzymać swoje wibracje, ale widzę, że w tym temacie jest lepiej niż rok temu. Pozostaje mi tylko mocno trzymać się swoich postanowień i codziennie pracować na własne dobro, bo to, że moja najbliższa rodzina za mną nie podąży, to rzecz pewna. Gdyby dowiedzieli się czym się zajmuję i na co wydaje pieniądze, to pewnie popukaliby się w czoło :D.

_______________________________

Witam serdecznie, Panie Dominiku, bardzo dziękuję za piękną pracę którą Pan dla mnie wykonał .Chciałabym się podzielić wrażeniami jakie miałam podczas Inicjacji w Promień Dostatku. Ręce po kilku minutach zaczęły mi się uginać pod ciężarem. Tak jakbym przyjmowała na siebie dużą energię (jak w przy dwupunkcie). Po mniej więcej 8 minutach moje nogi się ugięły i musiałam się położyć. Dziwne i bardzo mocne doświadczenie . Potem 20 minutowa sesja z Pana medytacją Rzeka bogactwa, którą bardzo lubię i po 20 minutach czuję się już jak Szejk z Emiratów ;). Wczoraj było jeszcze intensywniej i bardziej „złoto”. Raz jeszcze pięknie dziękuję za pomoc i życzę wszystkiego co najlepsze!
______________________________
Dzień dobry Panie Dominiku, Piszę, żeby podzielić się obserwacjami dotyczącymi działania kryształu strukturyzującego. W jego posiadanie weszłam podczas Expandiso w Łodzi, czyli doświadczenie opiera się na 1,5 miesięcznym stosowaniu non stop. Wodę strukturyzowaną wykorzystujemy w domu do picia, przygotowywania posiłków, zup, kawy, etc., a także daję ją do picia moim kocicom:) oraz podlewam kwiaty.Jeśli chodzi o nas – ludzi, to nie zauważyłam większej zmiany póki co. Generalnie wszyscy domownicy są szczęśliwi, radośni (przypisuję to również zmianom świadomie wprowadzonym w swoje postępowanie oraz kryształom w jakie się wyposażyłam). Natomiast testowałam koty odnośnie wody i one same zdecydowanie wybierają tą strukturyzowaną zamiast zwykłej (do zwykłej zabierają się dopiero jak strukturyzowana się skończy). Efekt stosowania wody strukturyzowanej najlepiej widać po kwiatach. Przyglądam im się i są po prostu radosne – trochę głupio to brzmi, ale obserwuję to dokładnie – mają radośnie uniesione liście, są żywo zielone i pomimo okresu wegetacyjnego rosną jak szalone, nigdy wcześniej tak nie było. Nie jestem jakimś specjalistą i nigdy przesadnie nie dbałam o kwiaty, nieregularnie podlewałam itp. Teraz też nieregularnie to robię, ale mimo tego nie doznają uszczerbku. Owszem, gadam sobie z nimi:) i przepraszam je, gdy zapominam podlać. Muszę powiedzieć, że jestem zdumiona efektem tych zabiegów, co mnie oczywiście niezwykle cieszy. Ostrzę sobie zęby na kurs na polach kwantowych:), ale wiem, że jeszcze nie jestem na niego gotowa. Tymczasem życzę pięknego zakończenia roku i oby przyszły był jeszcze lepszy niż obecny.
________________________________

Witam serdecznie, panie Dominiku, pięknie dziękuję za informację zwrotną. Zgodnie z Pana sugestią używam medytację wewnętrznego dziecka. Prosiłabym o wskazówki jak często z nią pracować, aby przyniosła jak najlepsze efekty . Z tego co zaobserwowałam Latający dywan i rzeka bogactwa, wystarczają raz – dwa razy w tygodniu. Z mojego punktu widzenia działają bardzo mocno, a że uwielbiam medytacje z wizualizacjami, po 3-ch sesjach widzę już obszary z którymi mi się najtrudniej pracuje, które wymagają dużej pracy. Państwa medytacje są naprawdę cudne. Bardzo za nie dziękuję . (…) Pozdrawiam ciepło i życzę udanego tygodnia

ODP: Medytacji najlepiej uzywać wg potrzeb i wymogów sytuacyjnych. My zalecamy minimum raz w miesiącu dla osób normalnie i bezstresowo żyjących, jednak jest to absolutne minimum. Najlepiej słuchać medytacji raz na dziesięć dni, można sobie to podzielić np , że po kolei słuchamy jednej medytacji do drugi dzień i w ten sposób po dziesięciu dniach wracamy do pierwszej a tak naprawdę słuchamy co drugi dzień każdej innej. Metod jest tyle ile osób. W miarę potrzeb można słuchać medytacji nawet kilka razy dziennie w trudnych okresach i bardzo to pomoże również. Medytacji należy używac tak długo, dopóki sie wszystkiego nie uwolni, czasami zamuje to i kilka miesięcy, a czasami już po pierwszym odsłuchu jest ok. Warto jednak wtedy raz na miesięc przerobić taki zestaw w celu utrzymania efektów, ponieważ wciąż wokół nas znajduje sie tak wiele czynników wpływających negatywnie na jakość naszego życia, że nawet bezwiednie coś gdzieś się w naszą świadomość dostaje. Wiele lat temu słuchałem medytacji prowadzonych kilka godzin dziennie w języku angielskim, ponieważ po polsku nie było dostępne nic naprawdę skutecznego. Postanowiłem wtedy, że pewnego dnia stworzę medytacje, które będą uwalniać z ludzi wszystko co najgorsze i prowadzić ich ku prawdziwej wolności. Widząc na żywo efekty odsłuchu na twarzach osób np. na Expandiso (oraz po sobie i innych osobach kiedyś te medytacje testujących) wiem, że udało się tego dokonać. Wspaniale jest widzieć kilkadziesiąt osób wychodzących z sali odmłodzonych fizycznie na twarzach o dziesięć lat lub więcej, wspaniałym uczuciem również jest widzieć zaskoczenie na twarzach wielu osób, które nigdy „w takie rzeczy” nie wierzyły, a po odsłuchu zwyczajnie przestają komentować cokolwiek i siedzą cicho jak mysz pod miotłą – co dla nas jest największym dowodem skuteczności. Wiemy, że nigdy nie usłyszymy od takich osób miłego słowa na temat medytacji, gdyż zmagają się one z silnym programem ego, jednakże dziękujemy im za to, że podjęły udaną próbę zmiany czegoś we własnym życiu i być może za jakiś czas wrócą do pracy z własną osobą. Pracujemy wciaż nad nowymi medytacjami i z pewnością będzie ich przybywało, jednak ze względu na wciąż pojawiające się nowe zadania nie jesteśmy w stanie podać dokładnego terminu udostępnienia nowych nagrań.

_______________________________

Witam serdecznie Panie Dominiku , bardzo dziękuję za informację śmieje się do siebie w myślach od rana, bo chciałam zamówić kryształ obfitości a zamówiłam pomyślności Podświadomość chyba sama wybrała co dla niej najlepsze Nie mogę się już doczekać . Przy okazji chciałabym bardzo podziękować za medytację latający dywan, którą nabyłam kilka dni temu. Oczywiście zgodnie z Pana zaleceniami bezpośrednio po niej stosuję rzekę bogactwa. Obydwie medytacje są bardzo fajnie skonstruowane. Muszę przyznać, że wspaniale wprowadzają w stan theta. Generalnie jestem fanką medytacji „mówionych”, nakierowujących, a te od Pana są jednymi z najlepszych jakie mam. Cudownie się przy nich relaksuję . Bardzo pięknie za nie dziękuję .

_______________________________
Panie Dominiku, słucham Pana wykładów, czerpiąc z nich wiele wartości. Dziękuję. Właśnie usłyszałam w nich pewne informacje, które są mi bardzo bliskie. Mówił Pan o sensoryce energetycznej, iż potrafi być ona udręką dla niektórych ludzi. Przytoczył Pan przykład Pani (imię), będącej już na końcu pracy nad tym. Bardzo często mam tak, że czuję myśli, nastawienie drugiego człowieka. Wmawiam sobie, że to tylko moje błędne wymysły, jakieś wręcz wynaturzenia. Jednak jest dokładnie tak jak Pan to opisał, widzę banana  na twarzy rozmówcy, a docierają do mnie zupełnie inne informacje, wręcz sprzeczne z tą wymalowaną, wyuczoną życzliwością. Często martwi mnie to, co widzę między słowami, jeszcze częściej nie chcę w to wierzyć, lub myślę, że to moje tylko wymysły i jakby daję szansę tej osobie, choć  z reguły jest tak jak to wyczułam na dzień dobry…Ta umiejętność pozwala mi świetnie odnaleźć się w moim wykonywanym zawodzie, czuję po prostu drugiego człowieka, jego potrzeby, pragnienia, troski i problemy. Ta cecha utrudnia mi też znalezienie mężczyzny, bo widzę za dużo, nie chcę się okłamywać, rozbraja mnie czasem tak oczywisty, niewerbalny przekaz…Pomyślałam, że podzielę się tym z Panem, być może, że to nie przywara, która sprawia, iż czuję się nieco inna, tylko zdolność i powinnam ją rozwijać.
_______________________________
Witam Panie Dominiku, Chciałam serdecznie podziękować i wyrazić moją ogromną wdzięczność za  EXPANDISO !!! Jest poprostu super! Podoba mi się forma w jaki sposób postanowił pan przekazać swoją wiedzę. Czuję się jakbym była obecna tam na sali. Oczywiście słucham kursu już 3 raz i staram się wprowadzić w życie pana cenne rady. Naprawdę dużo pozytywnych wiadomości i wskazówek  udzielił pan słuchaczom. Jestem bardzo wdzięczna za cały pakiet promocyjny. Już widzę jak powoli moje życie zmienia się!! W zasadzie ja się zmieniam, zaczynam postrzegać życie w okół mnie pozytywnie, jakieś bardziej kolorowe , radosne! Wiem … dużo pracy przede mną, ale staram się bardzo i mam nadzieję ,że z pana pomocą osiągnę swoje cele! WIELKIE   DZIĘKI  !!!!
_______________________________

Chciałam się podzielić refleksją po przeczytaniu artykułu o rezonansie Schumana – obecnie na rynku polskim pojawia się co raz więcej tzw. platform Schumana, które bardzo zaniżają wibrację ciała, bo drgają z częstotliwością Ziemi sprzed dobrych kilku/nastu lat. Mnie namówiła znajoma ok. 1,5 roku temu – byłam na jednej takiej sesji. Raczej nie miewam normalnych bólów głowy a po tym miałam okropny – kilka godzin powracałam do stanu sprzed sesji – byłam już po niektórych inicjacjach, które okazały się wówczas pomocne.

ODP: Jest Pani już piąta osobą, która zgłasza ten problem. Platforma Schumana, którą próbuje się sprzedać na rynku wg. producenta rezonuje z na częstotliwości 12 Hz, która na obecną chwilę jest faktycznie za niska.  Siłą rzeczy zaniża ona wibracje osobom na wyższej częstotliwości. Istnieją jeszcze inne czynniki „w gratisie” wraz z platformą o których niestety się nie pisze. Możliwe, że to urządzenie pomaga osobom o niskiej wibracji własnej i „ślepym” energetycznie, ale do tej pory nie otrzymałem takich informacji, więc ich nie potwierdzam. Proszę również pamiętać, że po inicjacjach zaczyna się wibrować z czasem dużo wyżej niż nawet 15 Hz, więc rezonans biopola osoby inicjowanej, traktowany dwunastoma hercami może powodować bardzo bolesne reakcje w ciele, ponieważ silnie zaniżamy wibrację własną.

_______________________________
(…) Nie bardzo wiem, dlaczego biorąc się za jakieś zadanie (zawodowe czy np. najzwyklejsze sprzątanie) po krótkiej chwili od wzięcia się za to, pojawia się zniecierpliwienie, czasem irytacja i nie mogę spokojnie dokończyć tego co zaczęłam. Nazwałabym to, że się miotam. Jeżeli to tylko brak wytrwałości i systematyczności, to tak informacja też jest mi potrzebna.

ODP: Przyczyny są dwie. Pierwsza: Wszystko co Pani łapie do rąk posiada informację energetyczną i zdecydowanie większość rzeczy, które Pani dotyka są z reguły poważnie zanieczyszczone energetycznie (producent sprzedawca itd, cała droga informacyjna, również Pani emocje z przeszłości tworzą takie formy). Jeżeli te przedmioty Pani porządnie oczyści np. kanałami światła – efekt irytacji zniknie. W większości przypadków irytacja ma podłoże astralne. Druga przyczyna: przestaje Pani rezonować z obecną rzeczywistością i zwyczajnie jest Pani przez niższy poziom wibracyjny odrzucana, ponieważ już do niego nie pasuje. Jest to zupełnie normalny objaw.

_______________________________

Drogi Panie Dominiku Chcę z głębi siebie, tak swobodnie i radośnie przekazać poczucie wdzięczności za cyfrowe EXPANDISO. Zwłaszcza druga część zaskoczyła mnie ilością nowych tematów i fajnymi metodami działania. (…) do wywalania śmieci jest przecudowne. Korzystam z niego wielokrotnie w ciągu dnia. Jak dla mnie genialnie się sprawdza nie tylko do usuwania negatywnych myśli, ale do „wysysania” z człowieka negatywnego nastroju. (…). W ogóle ogrom wiedzy jaką wciąż przetrawiam i wypróbowuję oraz dostosowuję do siebie to jedno wielkie WOW. Zachwyca mnie, że dawanie nie koniecznie oznacza dawanie pieniędzy. Mam zdolności artystyczne i dawanie ludziom drobnych obrazków to jest to, co czuję Teraz już wiem po co poszłam na studia. Nauka szybkiego notowania bardzo mi się przydała podczas pracy z nagraniami :D Notatki czytałam już kilkanaście razy. Mam nadzieję, że się za szybko nie rozpadną. Jeszcze raz ta wiedza jest tak bezcenna i fantastyczna. To cudowne, że wiedzieć (…). Odpada to całe cholerne planowanie i zamartwianie się jak do tego dążyć, bo nie trzeba do niczego dążyć.    W ogóle po tym drugim wideo teraz bardzo często, aż promieniuje ze mnie takie wewnętrzne radosne oczekiwanie. Wiem, że idzie coś wspaniałego. Jeszcze nie wiem co to, ale już lezie :).   Kiedy patrzę na innych ludzi do okoła, słucham tematów ich rozmów, to po prostu ręce opadają. Na temat skąd wziąć pieniądze, których ciągle brakuje, że muszą umówić się z dzieckiem na szczepienie i wielu innych podobnych pierdół. Po prostu fuj >__< Są tak strasznie zaprogramowani i osadzeni w mentalności poprzedniej ery, że już macham na to ręką. Jakbym chciała przekazać im coś ze zdobytej wiedzy, zapewne popukaliby się w czoło. Ale to ich życie. Jeszcze spotkam osoby, którym będę mogła przekazać to, co wiem już teraz. Gdzieś tam w expandiso wspominał Pan o tym, że będą (…). Muszę przyznać, że jakoś w okresie zimowo-wiosennym takie coś chyba przeszłam. Tylko po expandiso sobie po uświadomiłam. To takie nachalne. Po prostu człowiek ma wrażenie, że jak tego nie przeskoczy to dostanie depresji i oszaleje. Teraz widzę, że system atakuje mnie za pośrednictwem otaczających mnie ludzi i ich pesymizmu. Sama nie wiem, co było bardziej przykre, a może raczej zabawne Kolosalnie budująca jest informacja, że (…). System tak totalnie chce pokazać, że jest inaczej i tak wiele osób się na to łapie…. Szkoda. Nie wiedzą, co tracą, ale takie są widocznie ich plany w tym wcieleniu. I tym samym przechodzę, do drugiej części mojego meila. Z niesamowitą radością, chcę w Pańskie ręce przekazać (…) w zamian za cudownych małych pomocników na mojej ścieżce (…) radosnego pójścia drogą własnych wyborów, nieograniczonej kreacji i przyjmowania więcej niż mogłabym sobie to kiedyś wyobrazić. Panie Dominiku, cudowny człowieku, który dzielisz się z innymi ludźmi tymi wszystkimi cudownościami. Mam wewnętrzną potrzebę zmówienia po pierwsze: tych genialnych medytacji. (…) Chcę ponownie, wielokrotnie poczuć się jak powietrze oczyszczone po deszczu. A teraz jeszcze kryształy. Jeden, jako prezent dla (…) na urodziny: Kryształ Dla Dzieci i Młodzieży. Dziewczyna jest w nastoletnim wieku i mam nadzieję, że dzięki niemu rozbudzi się w niej chęć poznania świata nie tylko od strony materialnej. (…) Teraz dla (…) zamawiam 3 kryształy: Kryształ Dostatku i Obfitości, Kryształ Pomyślności, Kryształ Związku Nowej Ery. Je prosiłabym nie łączyć w naszyjnik (…) I teraz jeszcze śmieszna sytuacja z wyczuciem: Myślałam ile to będzie kosztować? Na początku pomyślałam, ze prześlę XXX zł. Za moment przeskoczyłam na kwotę XXX zł. Jakaż była różnica w odczuciu… Zdębiałam….. Przy tej wyższej kwocie czuję autentyczną radość, że przekażę Panu tę donację. Kiedy wracam do niższej, wibracje automatycznie opadają. O kurcze…. Na prawdę, niech Bóg Pana błogosławi, za to, że otwiera Pan ludziom oczy na rzeczywistość, daje metody i „urządzenia” umożliwiające wyjść z tego bagna, pokazuje jak swoją własną pracą przeprogramować się na odbieranie, czerpanie radości z życia. Przesyłam również serdeczne pozdrowienia dla Pani (imię), która ma taki miły głos.  Jej słowa podczas expandiso to równie cenna wiedza.

_______________________________
Panie Dominiku, proszę sprawdzić moje afirmacje Ja Jestem zdrowa, odważna, radosna, sukcesywnie realizuję obrane cele; Ja żyję w szczęśliwym pełnym miłości, zrozumienia i wsparcia małżeństwie; Ja Jestem wsparciem dla bliskich. I jeszcze jedna prośba, jestem zamartwiającą się osobą, żyję w toksycznym związku.  Jakie odłączenia by mi Pan polecił? Wiem najlepiej odejść od tej osoby , ale z różnych przyczyn ( ekonomicznych , mieszkaniowych etc, jest to na tą chwilę niemożliwe).
ODP: Witam serdecznie, dziękuję za afirmacje. Jedną z niepotrzebnych wśród nich i naprawdę szkodliwą jest moim zadaniem ta: „jestem zamartwiającą się osobą, żyję w toksycznym związku”. Z mojej strony polecam Pani sesje OCI, OLR na początek. To podstawa. Proszę również pamiętać, że to co Pani wybiera pojawia się w Pani życiu. Czyli Pani obecna sytuacja jest wynikiem tego co Pani wybrała w przeszłości i akceptuje do dziś. Sugeruję popracować nad świadomym wyborem ponownie a wszystko się zmieni. I jeszcze jedna ważna rzecz. Zawsze wszystko jest możliwe a jedynym ograniczaniem pozostają Pani przekonania. Warto zdać sobie z tego sprawę.
________________________________
Witam Panie Dominiku. Trudno wyrazić jak bardzo czuję się szczęśliwy (…). Wszystkie słowa, których znam bardzo dużo, nie oddałyby tego stanu w którym jestem, wyłącznie za Pana przyczyną. To szczęście i euforia. Nie zna mnie Pan na tyle, żeby wiedzieć, że nigdy nie kłamię. Z lenistwa, bo pamiętanie kłamstw jest b. męczące Brzydzę się też tzw.wazeliną. Napiszę tylko, że większej frajdy nie mógł mi Pan zrobić i gdyby nie Pana nauki, (otwarcie na przyjmowanie), napisałbym, że „nie jestem godzien”. Teraz napiszę, że jestem bardzo wdzięczny i zobowiązany. Unoszę się leciutki i szczęśliwy, nad Ziemią. Wiem też, na pewno, że nigdy się nie rozstanę z Pana naukami. Wpływ i potężną moc oddziaływania tychże, czuję i za to jestem wdzięczny Panu i moim Opiekunom. Jeszcze kilka dni wcześniej, mój portfel był pusty jak obręcz od beczki. Moje środki do wydania na utrzymanie dzienne, to 4 zł. Teraz, nie wiedzieć skąd,ciągle mam pieniądze w portfelu i to w banknotach po 100 zł. Dostałem komplet dokumentów na dotację unijną (…). Oceniono mój pomysł z (…), jako bardzo oryginalny (…) To piękne. Rodziny nie mam i przyjaciele gdzieś zniknęli jak przestali się dobrze bawić na mój koszt. Miałem ich ze trzystu, nie na FB, w życiu. Brzydzę się tymi portalami społecznościowym. Nie czuję braku tych „przyjaciół”, wręcz przeciwnie, jestem im wdzięczny, że ich nie ma. (…) To czyni, że jestem bardzo szczęśliwy. Z wyrazami uszanowania.
________________________________

Witaj Dominiku, Od inicjacji w promień obfitości zrobiło się tyle pracy, że nie nadążam. Wszyscy chcą za coś mi płacić. Upał, a powinnam dzień i noc zasuwać bo jestem potrzebna, moja praca jest potrzebna. Przyspieszyło do potęgi n2!

ODP: Przede wszystkim serdecznie gratuluję wspaniałych efektów. Pozwolę sobie podpowiedzieć dwa słowa: Teraz korzystnie będzie  zacząć myśleć o tym,  jak to utrzymać a nawet mieć coraz więcej, ale a pracować coraz mniej – oto kolejny krok :).

________________________________

Witam, piszę ponownie tym razem żeby się pochwalić :) Dziś mamy 10 dzień stosowania Promienia Dostatku i Obfitości i pierwszy mały sukces na koncie, znalazłem 50 zł w ubikacji w galerii handlowej, niby niewiele ale radość ogromna :) Mam nadzieję że to dopiero początek, nawet lotka puściłem z tej okazji ;)

ODP: Owszem to dopiero początek :). Jak już się zobaczy i poczuje na sobie jak to działa, to nic i nikt nie powstrzyma takiej osoby przez coraz szerszym rozwijaniem własnych umiejętności w budowaniu świadomego dostatku. Warto pomyśleć już teraz o tym, co może być za rok :).

________________________________

Panie Dominiku (…) Dziękuję za wspaniały kurs, który z dnia na dzień zmienia moje życie na lepsze, kurs jest bezcenny, a wkład jaki daje Pan od siebie nieoceniony. Życzę wszystkiego, co w życiu najlepsze – a właściwie raju na ziemi – do którego sama z Pana pomocą cały czas dążę. PS. Promień dostatku bogactwa i obfitości zadziałał już po pierwszej sesji wygrałam w lotka 24 zł :):):) To nie fortuna- ale jakaż byłam wdzięczna! To niesamowite gdyż chwilę przed losowaniem skierowałam promień na kupon :) . Nie mam słów by opisać to,co Pan dla nas robi dziękuję :)
ODP: Lotto to bardzo ciekawy system przy stosowaniu Promienia Dostatku, ja osobiście uśmiałem się na początku potężnie z własnych doświadczeń, ale jak trafiłem „piątkę” w „lotto plus” a okazało się, że Pan w kolekturze nie zrobił mi zakładów z „plusem”, pomimo, że o taki prosiłem, nieco musiałem zweryfikować pewne zagadnienia. Dojście do tego „co i jak” pozostawiam każdemu indywidualnie, jedno wiem na pewno – to działa :).
________________________________
Drogi Panie Dominiku, rozłożyłam sobie szkolenie (mowa o expandiso cyfrowym) na 2 etapy, wedle możliwości. I muszę przyznać, że jestem „wstrząśnięta nie zmieszana”. To było szałowe doświadczenie. Na kilku kartkach mam notatki z tak niesamowitą i skompensowaną wiedzą, że głowa mała. Dzisiaj w pracy czytałam je kilkakrotnie i stopniowo przyswajałam ich treść. Najcudowniejsze było to, że cały dzień dzisiaj jestem spokojna i optymistyczna. Bardzo fajna i przydatna rzecz . A teraz jeszcze słów kilka o wrażeniach z samego szkolenia. Oprócz wiedzy najbardziej na mnie zadziałała (…) Zostałam oczyszczona i odświeżona wewnętrznie. Ten niesamowity błogi spokój jaki odczuwałam to istny balsam dla duszy. W trakcie kursu zaciekawiły mnie wypowiedzi uczestników na temat blokad, które im się aktywowały w momencie gdy już podjęli decyzję o wyjeździe. U mnie akurat nic się nie ujawniło. Teraz widzę, że wcześniejsze inicjacje i już dłuższa praca nad blokadami tymi wszystkimi możliwymi dostępnymi narzędziami jakie w tej chwili posiadam daje mi niesamowite rezultaty. Zwłaszcza kanały światła to dla mnie prawdziwe błogosławieństwo. Wiem, że teraz kiedy odbyłam expandiso, praca z nimi da mi spektakularne efekty(…). W ogóle podjęcie decyzji o udziale w expandiso to jedna z najlepszych decyzji jakie podjęłam od czasu pierwszej inicjacji.  To chyba tyle na chwilę obecną. Mam nadzieję, że inni ludzie również się odważą wziąć w nim udział. Pozdrawiam świetliście :)
________________________________

Witam serdecznie Panie Dominiku,cieszę się, że zaistniały okoliczności, w których mam okazję zwrócić się do Pana bezpośrednio – z prośbą, ale również podziękowaniem. Jestem przyjaciółką (imię) i to dzięki niemu trafiłam na Pana stronę internetową. Zaczęłam czerpać z Pana wiedzy w bardzo specyficznych okolicznościach i bardzo mi ona pomogła lepiej zrozumieć to, co zaczęło się dziać we mnie i w moim otoczeniu. Pozwolę sobie opisać w dużym skrócie, co sprowadziło mnie do napisania tej wiadomości.Od jedenastu lat regularnie medytowałam i wykonywałam oczyszczające techniki oddechowe, ale moje odczucia w wyniku ich praktykowania były dosyć przewidywalne. Pod koniec ubiegłego roku zaczęłam doświadczać pewnego stanu, którego nie znałam do tej pory. Miałam wrażenie, że coś próbuje się ze mną skomunikować. Wewnętrzny głos, który pojawiał się w trakcie wyciszenia, zaczął udzielać mi wskazówek. Uczył mnie, jak rozwiązywać problemy związane z elementami mojego życia, z którymi sobie nie radzę. Towarzyszyły temu specyficzne sytuacje, np. powtarzające się wszędzie ciągi liczby 11, które widziałam niemal wszędzie naokoło. W tym czasie poznałam osobę, której od pierwszego momentu patrząc w oczy, doznawałam niesamowicie silnego odczucia, że patrzę w swoje lustrzane odbicie i coś między nami zaczęło bardzo mocno „płynąć”. Szybko się zorientowaliśmy z tą osobą, że jesteśmy bliźniaczymi duszami, chociaż tak naprawdę do tej pory nie jestem w stanie pojąć procesu, który się między nami odbywa. Pewnego dnia coś bardzo mocno zaczęło pulsować w środku mojej klatki piersiowej i zostałam „pochłonięta” przez wielką siłę, a kiedy to się stało, zaczęłam po prostu płakać ze szczęścia. Czułam, że coś się w środku otworzyło, że to Bóg próbował się ze mną cały czas skontaktować. Po raz pierwszy poczułam go w sercu i zrozumiałam – po co jestem, za czym tak bardzo tęskniłam i czego szukałam. I płakałam z wdzięczności przez kilka kolejnych dni Pojawiła się też bardzo silna energia biegnąca od podstawy kręgosłupa. Przez kilka tygodni miałam wrażenie, że jestem w zupełnie innej przestrzeni, niż dotąd, że całą moją istotę oblewa błogość, miłość i spokój. Jednak po jakimś czasie wróciło moje małe „ja” i zaczęła się jakaś forma energetycznej „przepychanki”. Moje medytacje kompletnie się zmieniły, podczas każdej z nich ogarniało mnie coraz silniejszy słup energii, którą zaczęłam obserwować jako światło. Ale im silniej to światło pracowało we mnie, tym trudniej było mi utrzymać ten stan, który mi ono przynosiło tuż po medytacji.Zaczęły się pojawiać różne schorzenia, zaczynałam nagle czuć totalne wyczerpanie fizyczne albo bardzo negatywne, czasem depresyjne myśli zupełnie bez żadnej przyczyny, pojawiające się jakby znikąd. Właśnie w tym okresie (imię) podarował mi prezent, jakim był link do Pana strony internetowej. Chłonęłam informacje od Pana jak gąbka i zaczęłam sobie uświadamiać, co się dzieje i dlaczego to się objawia tak a nie inaczej. Na początku bardzo chciałam poprosić Pana o niektóre inicjacje. Ale zdarzenia zaczęły się dziać w tak dużym tempie, i czułam się przez cały czas mocno prowadzona za rękę przez tą niewidzialną siłę, że postanowiłam jej się całkiem oddać i zobaczyć, co się stanie. jakiś czas temu temu ja i (imię) zostaliśmy sami z naszymi dziećmi (…) na około miesiąc. I wtedy zaczęły się dziać jeszcze dziwniejsze rzeczy. Poczuliśmy oboje wielką potrzebę spędzania wspólnie jak największej ilości czasu na medytacjach i leczeniu się nawzajem energią. W zasadzie trudno mi opisać to, co się zaczęło dziać, kiedy pozostaliśmy sami we dwoje i zaczęliśmy się spotykać codziennie. Zaczęło się jakieś wielkie oczyszczanie, uwalnianie blokad, emocji, bardzo silna energia, której przepływ zaczęliśmy odczuwać w sumie przez cały czas, nie tylko w medytacji. Zdaliśmy sobie sprawę, że z jakiegoś powodu jesteśmy sobie teraz potrzebni, że coś nas ulecza na bardzo wielu poziomach poprzez siebie nawzajem. Niedawno odczuliśmy oboje wielką potrzebę usunięcia czakr, zainspirowani Pana artykułem. I od tej pory w zasadzie wszystko się zmieniło. Już sam ten proces był niesamowity, nie mówiąc o doświadczaniu rzeczywistości po.. Kilka dni temu oboje weszliśmy w stan poszerzonej świadomości, w której doświadczyliśmy.. innego wymiaru. Pojawiła informacja, że ten wymiar stał się dla nas dostępny, ponieważ pozbyliśmy się czakramów i już nie jesteśmy ograniczeni do widzenia jedynie rzeczywistości trójwymiarowej. Pan także pojawił się w naszej wizji i pokazał pola kwantowe. W tej z rzeczywistości widziałam je jako miejsce, gdzie każdy dźwięk i forma zaczynają się rozciągać w nieskończoność, aż znikają do nicości, i z tego punktu wszystko się wyłania. Potem zaczął się mój proces z (imię). Głos poprowadził mnie poprzez etap totalnej miłości do niego, zaakceptowania go w pełni, beż żadnych oczekiwań, a następnie pokochania ten sam sposób samej siebie, wyczyszczenia pewnych programów blokujących mnie, które jeszcze nosiłam w sobie, a następnie zapytał mnie, czy jestem gotowa pożegnać swoje stare ciało. Nie rozumiałam, co to znaczy, ale puściłam je, podziękowałam z miłością za to, że służyło mi tyle lat, i zobaczyłam, jak się kurczy i znika, a na jego miejsce otrzymałam nowe. Następnie usłyszałam, że jesteśmy już teraz wolni i że znajdujemy się w nowej rzeczywistości. Wszystko falowało od energii, a ja nie mogłam opanować w pełni ciała, ponieważ utożsamiałam się ze swoją duszą dużo mocniej niż z ciałem. W środku tego procesu pojawiło się nagle coś zupełnie przeciwnego do tego, co do tej pory odczuwaliśmy, przeciwnego do czystej miłości i wdzięczności. Jakiś byt o ogromnej sile wprowadził do naszej przestrzeni ciemność i czuliśmy go tak, jakby usiłował przejąć nasze ciała. Im mocniej usiłowaliśmy się go pozbyć, tym mocniej on był osadzony. Próbowaliśmy różnych sposobów odpędzenia go, momentami traciliśmy siły. Przez cały czas siedzieliśmy naprzeciw siebie , patrząc sobie w oczy, i wtedy widzieliśmy jego. Wyglądał jak dziwny gad pełen agresji. W końcu wpadliśmy na to, by razem zamknąć oczy i po prostu obserwować, bez żadnych reakcji i działań. Wtedy pojawiło się bardzo dużo światła i ciemna energia zniknęła w ciągu kilku minut. Byliśmy wtedy wyczerpani. I mieliśmy świadomość, że zadziało się coś bardzo ważnego; pokonaliśmy coś, co nas więziło w naszych umysłach. Od tamtej nocy czujemy się inaczej, coś się trwale zmieniło, chociaż nie jestem w stanie powiedzieć, co to takiego. Patrzymy na świat dużo bardziej ze środka, wciąż gdzieś w sobie czujemy te wszystkie płaszczyzny.. Tak naprawdę nie wiemy, co się stało i gdzie nas to prowadzi. Ale nasz proces razem jeszcze się nie dopełnił, a Pan, Panie Dominiku, przewija się przez to wspólne doświadczenie bardzo mocno, ponieważ to Pan jest jedną z głównych sił napędowych tych zmian i bardzo dużym dla nas obojga wsparciem. Kiedy (imię) zamówił u Pana kurs Operacji na Polach Kwantowych, poczuliśmy oboje, że jest to coś, czego nam potrzeba. Kiedy otworzył dziś przesyłkę od Pana i wziął do ręki nośnik w kursem, Pan znów się u nas pojawił z piękną energią i poczuliśmy oboje bardzo dużą moc w klatce piersiowej. (…) jeszcze raz dziękuję za całe wsparcie, jakiego nam Pan udziela, zwłaszcza to płynące poza słowami.

________________________________
Witam Panie Dominiku, Wraz z przesyłką Kryształu Związku Nowej Ery otrzymałam 2 certyfikaty na warsztaty expandiso ,chciałam dopytać czy dotyczą one wersji cyfrowej czy bezpośredniej? Jakiś czas temu skorzystałam z expandiso w formie cyfrowej, z przyjemnością wzięłabym udział w spotkaniu realnym. Jeżeli dotyczy to wersji cyfrowej to  czy przekazując go jako prezent, osoba rejestrująca się podaje nr biletu?
ODP: Expandiso w tym roku (2015) na żywo jeżeli się odbędzie ( zależy od ilości chętnych ze względu na istniejącą wersję cyfrową ) to będzie w październiku w Łodzi za kwotę donacji jaka jest na certyfikatach (dla wszystkich, którzy je posiadają). Tymczasem Expandiso cyfrowe dostępne jest on-line na stronie http://expandiso.com i nie dotyczy certyfikatów, czyli nie podaje się numerów itd. Jeżeli impreza będzie się odbywać będzie wysyłany mailing w tej sprawie oczywiście odpowiednio wcześniej i będzie przygotowana strona do rejestracji certyfikatów. Certyfikaty na Expandiso otrzymuje każdy do kogo wysyłamy fizyczne przesyłki np. z kryształami, kursami, biżuterią mosiężną itp.
________________________________

Kurs Expandiso jest doskonały. Miał Pan rację w100%, jestem b.zadowolona i dziękuję bardzo. Jestem pełna wdzięczności za ten dar. Dziękuję,Dziękuję,Dziękuję Panu ale i sobie, że pozwoliłam go przyjąć. Prelekcja doskonała pełna lekkości ,ciepła ,humoru, ale też stanowczości. Pozdrawiam serdecznie.

________________________________
Witam Panie Dominiku. Postanowiłem wrócić do KKWRz. W ubiegłym roku przerobiłem go „po łebkach”. Co jakiś czas trzeba jednak wracać, tak z wpisami na blogu. Niby stare, a jakby czytało się je pierwszy raz. Myślę, że to program ego, które chce więcej, szybciej, lepiej. Tylko nie zastanawia się po co? Stopklatka, to ja jestem reżyserem i montażystą. Czytam również zamieszczone listy od czytelników. Jest tam naprawdę mnóstwo informacji. Pozdrawiam.
________________________________
(…) spowodowane jest także uzyskaną od Pana  inicjacją w kanały informacyjne. Przyznam że jeszcze przed inicjacją zaczęły się dziać dziwne zbiegi okoliczności i dużo spraw zwaliło mi się na głowę. Miał Pan racje że inicjacja jest silna. Rok temu otworzyłam się i odbyłam inicjację Reiki ale nie było takich efektów jak teraz. Duże uwolnienie przyszło z EXPANDISO za co serdecznie dziękuję.
________________________________

Witam Panie Dominiku, czytam Pana bloga już ponad 3 miesiące, poznałam niemal wszystkie zamieszczone artykuły i przyznam, że wiedza nań zawarta jest z każdym dniem coraz mocniej wciągająca. Mam wrażenie, że jest to jedyna wiedza, która mnie ostatnio interesuje i nie ukrywam, że pogłębiam ją na własną rękę słuchając np. wywiadów na NTV, czytając książki – akurat sporo z treści już wcześniej poznanych, znajduje potwierdzenie i niejako podsumowanie tego co już wiem u Pana na kursie i w artykułach na blogu. Widzę, jak mało wokół jest ludzi z tym błyskiem w oku, z tą energią, która tak człowieka rozpromienia. Ze świadomością tego, co dzieje się obecnie z naszą cywilizacją. Chciałabym, aby takich ludzi było więcej i marzę, by w przyszłości przyczynić się do wzrostu ich liczby. Osobiście nie używam już mediów masowych od kilku miesięcy, a nawet udało się wprowadzić ciszę jako stałą wartość w naszym domu. Efektem jest chęć śpiewania samemu piosenek, nie wspominając o czerpaniu przyjemności z odgłosów natury. Od 4 lat nie mieszkamy w mieście i widzę, jak ten trend się rozwija we mnie od wewnątrz – to jest próba szukania najlepszych rozwiązań dla siebie we wszystkim wokół. Choćby uprawa własnych warzywek w ogródku, tym bardziej kurs Zielichy jest doskonałym uzupełnieniem wiedzy i potrzeb w zakresie dostarczania zasobów z natury. Tak więc z radością wyczekuję kolejnych Pana działań i wpisów, by chłonąć tę ciągle jeszcze unikalną wiedzę, by lepiej sobie radzić w codziennym życiu. Nieśmiało stwierdzam, że dzień bez kolejnej dawki wiedzy z tej dziedziny uważam za stracony. Jeszcze nie wiem dokąd mnie ta wiedza doprowadzi, ufam że jestem już po dobrej stronie Nie wiem czego życzyć takiej osobie jak Pan, z serca wszystkiego najlepszego, pozdrawiam cieplutko.

________________________________
Witam Panie Dominiku. Mój znajomy porównał zmiany, które zachodzą w naszym życiu do zrzucania skóry przez węża. W odpowiednim czasie zachodzi to szybko. Jak chcesz przyspieszyć, to wszystko spieprzysz – zabijesz węża. Poza tym w okresie przejściowym jesteś bardziej podatny na ataki. Wszystko się zgadza, tak jak Pan tłumaczy. Pozdrawiam
________________________________

Witam Cię serdecznie Dominiku :) Piszę, ponieważ po Expandiso prosiłeś aby, ten kto chce, napisał i opowiedział o tym co się zmieniło. Expandiso było dla mnie czymś wyjątkowym. Po czasie dopiero można ocenić, jak nieocenione jest to doświadczenie. Mimo, że większość omawianych tematów było potwierdzeniem wcześniej zdobytej przeze „wiedzy” to nauczyłem się, i tak, mnóstwa nowych rzeczy. Minęło parę miesięcy od tego spotkania i „dopiero teraz” lub „dokładnie teraz” nastał u mnie czas kiedy to cieszę się życiem. Każdy kolejny dzień jest przepełniony ekscytacją i dobrym samopoczuciem. (…) Działamy razem, wspólnie, choć lepiej można powiedzieć, że ja jestem w końcu sobą, całością mojej istoty. Ciężko to opisać choć odczuć to jest banalnie prosto. Jestem niesamowicie pewny siebie, wszystko dzieje się samo a ja biorę w tym udział i jestem ogromnie szczęśliwy bo okazało się życie jest banalnie proste. Wystartowałem i pojawiło się sporo opcji jak mogę uzewnętrznić pasję i ekscytację siebie, tego co zamierzam robić  (…).

________________________________
Dziękuję bardzo za cudowną sesje, (dot. tej sesji) zasnęłam już w trakcie i budziło mnie uczucie miłości do synka ale i do wszystkiego do ściany ,do pudełka z klockami. Wszystko jest wszystkim i miłość w tym jest.  Również uczucie spokoju zadowolenia jakiejś pełni.Pomyślałam że to pewnie wyczuwam jakoś Pana obecność po in. czy w trakcie. Rano do mnie dotarło że to JA. Bardzo dziękuję. Po tej „ścieżce zdrowia” chciałabym za jakiś czas poprosić o inicjację w kanały światła. Ogromne podziękowania. Nigdy bym nie uwierzyła, że parę inicjacji może tak zmienić odbieranie tego co jest.
________________________________
Dzień dobry Panie Dominiku, byłem z żoną u Pana na Expandiso i od tego czasu zaczęły się dziać świetne dla nas rzeczy, dla mnie szczególnie, wiele zrozumiałem, co raz więcej czuję, robię obecnie kurs kreowania własnej rzeczywistości i jestem bardzo zadowolony, że mogłem spotkać Pana i uczestniczyć w Expandiso. Wcześniej byłem na wielu innych szkoleniach ale to dla mnie jest nr 1 ! Najwięcej z niego wyniosłem i się nauczyłem, to jak włączenie  turbo w silniku :) Dziękuję. Panie Dominiku jeszcze coś :) z żoną spodziewamy się dziecka :) co by dobrze było zrobić, żeby dziecko urodziło się wolne, bez podłączeń i obciążeń z naszej strony lub ze strony innych bytów ? Czy sesje odłączenia od księżyca jest odpowiednia dla dziecka, które jest jeszcze w matce ? 
ODP: Moje serdeczne gratulacje! Myślę, że żona będzie bardziej intuicyjna co powinna „zrobić” przed urodzeniem. Żadne zabiegi na mamie i ojcu dziecku nie szkodzą, wręcz przeciwnie – pomagają. Ja ze swojej strony polecam Oczyszczanie Drzewa Genealogicznego i Linii Rodowych dla Państwa obojga – i to z pewnością. Odłączenie od księżyca jest również świetnym pomysłem, ale dla rodziców. Jeżeli mama i tato nie mieli OCI – można również o tym pomyśleć. Życzę wszystkim takiej świadomości rodzicielskiej jak u Państwa. Gratuluję i pozdrawiam serdecznie.
________________________________

Panie Dominiku. Jak zwykle z zainteresowaniem czytam kolejne wpisy na blogu. Nakierował mnie na nowe kierunki działania z blokadami i lękami. I wciąż nieustannie mnie zadziwia ludzka różnorodność i możliwości oddziaływania naszego organizmu na różne niewidoczna gołym okiem, energetyczne wpływy. Zwiększenie intensywności pracy i swojej ochrony przyda mi się bardzo ze względu na nadchodzące „święta”, które wcale nie są dla mnie żadnym świętem a tylko jakąś koszmarną karykaturą narzuconą przez pseudoduchownych. Najgorsze w tym wszystkim jest ględzenie ciotki o „konieczności chodzenia do kościoła”. Jej argumenty są po prostu śmieszne dla mnie, alejednak muszę mocno się przygotować na jej „ataki”. Wracając do artykułu. Zaciekawiła mnie część dotycząca noszenia ubrań. Nigdy nie lubiłam obcisłych strojów. Musiałam mieć zawsze pewną swobodę poruszania się. Wewnętrznie czułam się bardzo niekomfortowo w czymś za bardzo przylegającym. Chyba po prostu w tym wypadku moja intuicja działała dosyć mocno, a i teraz czasem się łapię, że trzeba było jej słuchać w tej czy innej sprawie. I jeszcze mam ostatnio takie wrażenie, że od jakiegoś czasu zwiększają się ataki na poziomie mentalnym. Jest duża ilość jakichś takich negatywnych uczuć. I właśnie nie wiem, czy tylko ja tak odczuwam w swoim otoczeniu,domu, czy to się dzieje na szerszą skalę? Może i to jest w odniesieniu do mojej osoby? Mam wrażenie, że próbuje się mnie zniechęcić do odwrotu z obranej ścieżki, do pracy z energią, do wprowadzania zmian w moim życiu. Chyba jeszcze działają mocno jakieś programy, albo nieświadomie podłapałam jakieś nowe. Czuję, że trzeba mi zintensyfikować pracę nad sobą.

ODP: Witam serdecznie Pani odczucia są słuszne, dzieje się to na większą skalę oraz również „trzymają” programy zniewolenia i lęk przed zmianą. Słusznie Pani również czuje, że należy zintensyfikować pracę ze sobą, moje gratulacje. Należy pracować tak długo, aż uzyska się poziom wyższy niż jakiekolwiek agresje. Może to zająć nawet bardzo długi czas, ale naprawdę warto.

________________________________

Witam Panie Dominiku bardzo serdecznie, Dziękuję za prowadzenie i kolejne już inicjacje. Tym razem w kanały informacyjne, które miały miejsce xx.03.2015 r. U mnie one działają natychmiastowo, a podejrzewam, że nieświadomie korzystałam z nich wcześniej. Ale teraz działam już świadomie – więc to są już cuda. Zamierzam z nich korzystać na co dzień aby poprawić komfort mojego życia. W dalszym ciągu czytam Pańskie artykuły, które wiele wyjaśniają i instruują mnie. Świat energii ciągle jest dla mnie zagadką, chociaż codziennie wykorzystuję Pańską wiedzę i narzędzia (Kanały Światła, Bezwarunkową Miłość, Pola Przebudzenia, Kryształ Ochrony) – wszystko świetnie działa. Nie mam pojęcia jak dałabym sobie radę do dzisiaj, gdyby nie Pańskie wskazówki i Pomoc. Chciałabym poprawić sensorykę w moich dłoniach, planuję wykorzystać do tego Kanały Informacyjne. Mam nadzieję, że mi się uda. Pozbyłam się już wampiryzmu, na bieżąco radzę sobie z urokami, podłączeniami, duszami. Pięknie dziękuję, że Jest Pan z nami. Pozdrawiam cieplutko.

________________________________

Witaj Dominiku, dziękuję za dzisiejsze prezenty . Tapety zachwyciły mnie i  cieszę się ,że będę mogła z nich skorzystać.  Nie o tym  jednak chciałam napisać bo tytuł nawiązuje do wczorajszych inicjacji.   Odkąd uaktywniłeś ikonę z inicjacjami w kanały informacyjne i  zastosowałeś  nieokreślony ogranicznik czasowy/ będą dostępne tylko przez …/ – zapaliła się lampka  i takie  o rany! bardzo chce!!! Kliknęłam  i przeczytałam  informacje  co i jak – a przede wszystkim zatrzymałam wzrok na donacji. Ups! Szybki przelicznik  finansów i  wniosek – nie ma szans. Gdyby chodziło tylko o mnie – decyzja  byłaby błyskawiczna ..ale kosztem dzieci – nigdy w życiu. Rozbawiło mnie  to co wydarzyło się następnego dnia…a raczej  kilka dni wcześniej – ale  jeszcze wtedy nie wiązałam faktów. Kilka dni wcześniej  pewna pani  cofając z  parkingu  zahaczyła o tył mojego samochodu. Efekt- zarysowany tylny zderzak. Pani chce się dogadać aby pominąć spotkanie z policją. Idę na rękę – no bo czemu nie. Umawiamy się na telefon bo  spieszy się do pracy  , ja w między czasie orientuję się w warsztacie jakie będą koszty naprawy. Lakiernik  podaje kwotę 250 – 300 zł. Ja zadowolona ,że nieduża kwota i nie obciąży za bardzo pani ,która była śmiertelnie przerażona.  Umawiamy szczegóły spotkania i spisania  oświadczenia bo rano  bezpośrednio po zdarzeniu nie było czasu :). Pani  informuje mnie, że jednak po rozmowie z mężem zdecyduje się aby koszty naprawy pokryło jej ubezpieczenie.  Mówię ok! Dla mnie  wszystko jedno. Zgłaszam  szkodę  w  PZU  podając numer jej polisy ubezp. Po  kilku dniach  dzwoni pan i  na podstawie  opisu zdarzenia  wycenia  koszt naprawy. Podaje kwotę 600 zł :-)   i w tym momencie błysk w mojej głowie – Wow!!! A jednak  dam radę :-)))  Pozdrawiam słońcem

ODP: Powyższa sytuacja jasno obrazuje moc podjęcia decyzji i braku oczekiwania na wynik. Omawiałem to pobieżnie w jednym z artykułów na blogu a bardzo dokładnie w expandiso. Warto się tego nauczyć świadomie, wyniki bywają zaskakujące :).

_________________________________

Witaj Dominiku!
Dziękuję CI za ten artykuł!  (dot. tego artykułu) Zachwycił mnie totalnie. Już jako dziecko zawsze wszystko znajdowałam nawet jeśli nie miałam z tym styczności. Mam prosiła mnie bym np. poszukała jej ulubiony długopis a ja sobie wyobrażałam „gdzie bym się schowała będąc ulubionym długopisem mamy” – i po chwili miałam w głowie obraz np. kanapy i faktycznie rzecz znajdowała się za kanapą (lub w kanapie). Gdy podrosłam i zgubiłam coś na czym mi zależało – a szukanie nie przynosiło rezultatu to przed snem wyrażałam intencję i byłam niemal pewna, że „schowek” się znajdzie. Ostatnio mojej siostrzenicy zginął złoty kolczyk, który dostała ode mnie na chrzciny. Oczywiście zasnęłam z intencją snu określającego położenie kolczyka. Sen przyszedł – śnił mi się kolczyk w schowany między deskami podłogowymi. Na drugi dzień pojechałam do siostry – przeszukałąm wszystkie panele i deski podłogowe – w sumie znalazłam 3 pozłacane kolczyki, które zaginęły siostrzenicy ale niestety nie znalazłam podarowanego kolczyka. Następnym razem spróbuję metodą kwantową go znaleźć (jeśli w ogóle dam radę), ponieważ czuję duży dyskomfort gdy nie mogę znaleźć czegoś, na czym komuś zależy. Muszę tylko bardziej precyzyjnie określić parametry kolczyka (złoty delfinek). Natchnąłeś mnie bardzo i dziękuję Ci  za ten artykuł. 
________________________________
Ponieważ teraz dopiero wracam do Polski i powiem szczerze, że po kursie (EXPANDISO) i po oczyszczaniu dużo się pozmieniało, ale nie miałam szansy tego ugruntować w domu w Polsce. W sumie nie pamiętam, żeby tak szybko poszerzała mi się świadomość, kreatywność na maksa skoczyła, radość i spokój jakie teraz mi towarzyszą są nie do opisania. Jakość i pamięć snów też się mocno poprawiła, ostatnio miałam problemy z zasypianiem. Dziękuję!
________________________________
Witam Dominiku. Takie tam przemyślenia. Dowód: 
http://www.youtube.com/watch?v=gI-DSb893_o
Czytanie z Księgi proroka Ezechiela
Ez 47,1-2.8-9.12
Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. Anioł rzekł do mnie: „Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostaną przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ ich woda przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo”.

Podstawowa struktura , ciemna materia (możliwości) …… -> światło (tchnienie stwórcy) …… -> (woda, pierwsza na ziemi, pierwsze materialne możliwości (pierwsze proste programy)) wszystko jest programowalne (zmienne) im gęstsze (lub zabezpieczone np. zapis teogoniczny) tym ciężej programowalne (wolniejszei trudniejsze). Serce jest programatorem, płuca są dookoła niego to w nich najefektywniej programujemy cząsteczki wody (głębokie oddech przy medytacji) i w drugą stronę serce odbiera programy z cząsteczek wdychanych i działa na serce.(Gratulacje dla palaczy, wyjątki to oświeceni, wyrocznia w matrixie pali jak lokomotywa) Jeżeli oglądamy TV to TV wywołując w nas emocje powoduje że to my sami programujemy cząsteczki wody woku siebie. Radio także wpływa na emocje. Nieświadomi przebywając w takim miejscu wdychają program wzmacniają go dorzucają swoje pomysły (dodatkowe funkcje) i wydychają, nakręcając spiralę. Choroby czy wirusy to programy które serce przyjmuje (lub nie) w zależności od woli (lub winy, „sprawiedliwi sprawiedliwości dostąpią”) człowieka.

„Przez żołądek do serca” jak ci zakochana dziewczyna ugotuje (zaprogramuje jedzenie) to fruwasz, a jak teściowa to z całej rodziny tylko ty masz sraczkę. Cieki wodne niosą programy (może za tymi programami ciągną dusze zmarłych) Dźwięk pomaga w dostrojeniu naszych wibracji do wybranej energij – efektywniejsze programowanie. Aby zmienić w pełni program trzeba dotrzeć do wszystkich cząsteczek atomu (a to wymaga sporej energij). Nasze organy to zaprogramowana struktura na pewne działanie i zabezpieczona przed zmianami, ale przez ciągłe ataki (negatywne myślenie, jedzenie, palenie itp.) zabezpieczenia puszczają (proście a będzie wam dane). Zjadając zabite zwierzęta wprowadzasz program śmierci. 
Czasami mam tak: mam fajny humor rozumiem i kocham wszystko, wchodzę do biura i jestem niemiły i złośliwy co do jednej z wielu osób w pomieszczeniu, po wyjściu mam znowu fajny humor. Wchodząc do pokoju pozwoliłem na stanie cię katem dla tej osoby, zrobiłem to na jej życzenie, ponieważ ona tego ode mnie podświadomie tego wymagała, najciekawsze to ona w całym pomieszczeniu najwyżej wibrowała. To samo jest z audiotele wibracje które są przy tych osobach wymuszają agresywna postawę. Najzabawniej jest gdy panujesz nad myślami wiesz co się dzieje i zamiast wymaganych niskich działań wysyłasz miłość i uśmiech.Grzech pierworodny – ego : – na początku było Coś (informatyk) i w tym Czymś powstał „zamysł” indywidualności „ego” i zaczęło się słowo -> Światło -> dobro -> świat -> istoty ->zło -> doświadczenie, ogólnie różne poziomy matrixu (światy piekło niebo itp. wszystko co kto sobie wymyśli). Skoro każdemu matrix daje wszystko co chce bogatym bogactwo, zdrowym zdrowie, wierzącym boga, jasnowidzącym wizje, ruchowi oporu oprawcę,  to ja nie pragnę bogactwa statków kosmicznych, wizji, energii ja wybieram Coś. Im bardziej dążę do Coś tym bardziej atakuje ego. Ego jest zaszyte w nas w każdej komórce ( wiem że tym stwierdzeniem daję potężną moc tej przyczynie naszego istnienia ) i sposoby jego działania są dla nas poza zasięgiem. Wyłącz wszystko to wyłączysz ego, ale wtedy stoisz w miejscu. Ja spróbuje ewoluować swoją część ego. Zagłębiając się w doświadczeniu jestem ślepy na inne doświadczenia. Jeżeli nie zglebię wszystkich aspektów wykreowanego doświadczenia kosmos wyrówna i dokończy proces za mnie.  
Często spotykam nazwał bym to syndromem niewiernego Tomasza, ludzie błądzący lub idący niezgodnie z planem przedurodzeniowym dostają szansę i staje się cud, zostają uzdrowieni z nieuleczalnych chorób lub coś w tym stylu, ale i tak nie słuchają więc im nie przeszkadzam.  Na razie to ego zrobiło mi niezłą sieczkę w umyśle, ale podstawa jest niezmienna WIERZĘ bez dowodów WIERZĘ. Muszę kończyć, zdekoncentrowałem się i ten wymiar się domaga uwagi.Pozdrawiam Gorąco.
________________________________
Witam Panie Dominiku, To bardzo ciekawe z tymi imionami, nie spodziewałam się ze aż tak bardzo. Moje pierwsze imię to (,,,) czyli żeński odpowiednik imienia (…) czyli ” sprawiedliwy/a” a drugie (…) z greckiego czyli ” cudzoziemka” (wow) wiec zważywszy na fakt ze od wielu lat jestem w (nazwa kraju zagranicznego) wychodzi na to ze jestem „Sprawiedliwa cudzoziemka” :).
Robiłam tez te ćwiczenia (z Kursu Kreowania Własnej Rzeczywistości) i tak:
Złota (…) jest rewelacyjna czuję się w niej świetnie. Ćwiczenia z wychodzeniem (…)  i chodzeniem po pokoju i przez ścianę – muszę stwierdzić ze jak to moje (…)  czuje większy spokój  a jak wraca to tak trochę jak by mnie ktoś do prądu podłączył i ciekawe to przechodzenie przez ścianę – myślałam, że opornie to pójdzie ale gdzie tam lekko i gładko tak, jakby to normalne było (sic!).
Ćwiczenie z odczuwaniem Energii z Ziemi i z Kosmosu (…)- bardzo ciekawe i fajne!!! Energia Ziemi można powiedzieć trochę ciężka, gęsta , czułam pulsowanie 1 czakry tak fajnie wypełnia. Z kolei Energia Kosmosu dużo lżejsza,transparentna, świeża tez pulsowanie 7 czakry i własnie podczas tego ćwiczenia uświadomiłam sobie , ze one się uzupełniają, że dzięki tym Energiom mamy równowagę energetyczna; to coś jak Jin i Jang w ogóle to trudno ubrać to w nasze słowa ale doświadczenie fantastyczne. I na koniec najlepsze (moim zdaniem) – ćwiczenie z otwieraniem i oczyszczaniem czakramów przez oddech i prośba o pomoc (…)  – Boże kochany to jest takie proste a zarazem skuteczne. Bardzo Panu dziękuję za ten kurs i życzę wszystkiego co najlepsze! Pozdrawiam !
________________________________

Dziękuję za ostatni artykuł…niesłychanie na czasie  i niewątpliwie ku przemyśleniom. (dot. tego artykułu )

Osiem miesięcy temu „odeszła ” moja  koleżanka.. zmagała się  z  nowotworem mózgu…w pierwszym rzucie  choroby – który zaskoczył wszystkich Nas ,znajomych -pojawiały się komentarze:  taka młoda..takie małe dzieci…cudowne dzieci… Niektórzy nawet  „wydali wyrok” – jaka szkoda… Walczyła ..Metoda Silvy  itp… itd… Zaskoczyła wątpiących swoją siła i determinacją … 6 lat remisji… cudny czas…  dzieci już większe.. samodzielniejsze… piękna miłość  między Nią a Nim…  i ..”drugi rzut choroby” …  gdzieś w tym wszystkim  ja- zaskoczona totalnie – czemu ja??? bo przecież  koleżanka tylko -nie przyjaciółka… „jakby prowadzona za rękę ” odwiedzałam  raz po raz ..rozmawiałam  ..mobilizowałam   przyjaciółkę ,która „nie wiedziała jak się zachować” ..i  w końcu to spotkanie , którego nie zapomnę.. Ona już całkiem słaba…leżąca ..nasze odwiedziny ..rozmowa ..i nagle  doświadczenie zamiany „ciał” Ona we mnie Ja w  Niej  ..i  wszechogarniająca Miłość , szczęście ..radość nie do opisania…  Jedność…  Gdy odeszła… było mi  smutno owszem… ale wiedziałam, że  jest szczęśliwa… Moja koleżanka a Jej przyjaciółka  nie mogła pogodzić się z tą stratą  i „przywoływała w myślach  : Imię jeśli  jesteś  szczęśliwa  daj mi jakiś znak ..dała… Tej samej nocy miała sen hmm.. całkiem „realny” : śniła ,że dzwoni Jej komórka, spojrzała na wyświetlacz  i zamarła …dzwoniła Celina ..gonitwa myśli – jak to Celina ?, przecież Ona nie żyje …odruchowo odebrała i usłyszała ..- Ania , ja żyję!!! …-ja żyję!!! … ” Dla mnie wszystko jasne…słowa są zbędne… Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.

________________________________
Dzisiaj miałem szczególne doświadczenie. Po raz pierwszy coś takiego. Byłem na mieście, przeglądałem tablicę informacyjną o bieżących wydarzeniach w mieście. I niespodziewanie poczułem jakby mi się coś  zjeżyło” na karku. Zdałem sobie sprawę, że coś się wydarzyło. Zauważyłem, że obok mnie stanął jakiś facet, przesunąłem się lekko i … ustąpiło. I teraz: to ON mnie atakował? Czy ja mam coś, a ON był „zagrożeniem”?
ODP: Witam, gratuluję rozbudzania sensoryki. Poczuł Pan wibrację biopola tego człowieka, a mówiąc dokładniej, jego niską wibrację. Ogólnie każda osoba o niższej wibracji może być potencjalnym zagrożeniem, ponieważ często podświadomie uprawia się tzw. wampiryzm energetyczny, czyli „okrada” się Pana z energii. Długotrwała utrata energii powoduje złe samopoczucie, choroby a nawet śmierć. Jeżeli było to chwilowe to nic się nie dzieje oczywiście. Sugeruję popracować nad technikami ochrony, oraz wzmacnianiem całokształtu własnej osoby, będzie się Pan czuł pewniej.
_________________________________
(list dotyczy tego artykułu)
Panie Dominiku bardzo interesują mnie wszystkie technologie Arkturian a zwłaszcza te dotyczące operacji energetycznych. Dwie technologie, o których Pan pisze  znam , Przeczytałam także książkę wydawnictwa Nameya „Arkturiańskie objawienia”, która uruchomiła moje wspomnienia z poprzednich wcieleń oraz uświadomiła mi  ,że istotnie Arkturianie pomagają nam ludziom w naszym rozwoju. Doświadczałam tego nie wiedząc, że to właśnie oni  stawiali niejednokrotnie drogowskazy na mojej drodze, a było ich sporo i to konkretne Nawet napisałam o tym do wydawnictwa Nameya. Bo jak nie zareagować, kiedy doświadcza się przez lata  czegoś co  opisane jest w książce której wcześniej nie znałam. Jak nie zareagować gdy doświadcza  się kontaktu telepatycznego odrębnie ze słońcem, wodą i ziemią/ mam na to pełną dokumentację fotograficzną. Jak nie zareagować gdy świat roślin i zwierząt był mi spolegliwy/ zdjęcia są/. Jak nie zareagować gdy doświadcza się spotkania z Jezusem/ jest dokument/, który przekazuje wiedzę całkiem odrębną od tej którą zna każdy katolik. W końcu jak nie zareagować gdy dostaję informację, że w którymś wcieleniu byłam Metatronem i znałam Jezusa pod innym imieniem/   itd…. itp….. Dziś mogę śmiało powiedzieć : jestem żywym przykładem na to, że  Arkturianie nie są fikcją i jak pisze w książce pomagają naszej planecie i nam ludziom w naszym rozwoju. Jeszcze jedno: Znaki alfa i omega przez pewien czas towarzyszyły mi w mojej wędrówce. Do tego stopnia,że nawet matryca aparatu była nimi oznakowana. Swego czasu ukazał się ciekawy znak na niebie z udziałem właśnie tych znaków. Wysłałam to zdjęcie do Fundacji (nazwa fundacji) , która wtedy zamieściła je na swojej stronie (…). I jeszcze jedno: dopiero teraz uświadomiłam sobie znaczenie mojego niesamowitego i  bardzo znaczącego snu sprzed kilku lat: gdzie stałam przed radą dwunastu gdzieś niesamowicie wysoko, jakby ponad okrągłym stadionem i prosiłam aby pozwolili mi zejść na ziemię…to dużo pisania.. Mam taką cichą nadzieję, a nawet przekonanie że udostępnię ludziom te moje doświadczenia  Z wyrazami szacunku i ciepłym pozdrowieniem (podpis)
_________________________________

Chciałabym po krótce przedstawić jakie odczucia się pojawiły u mnie, kiedy kryształy zaczęły działać (zamówione przez http://krysztaly.eu).

Po ich założeniu (a zamówiłam 4), nie poczułam niczego szczególnego. Dopiero po paru nocach zauważyłam, że pojawiły się drobne problemy ze spaniem. Budziłam się parę razy w nocy, podczas przekręcania z boku na bok, ale to nie stanowi dla mnie jakiegoś problemu, bo niedawno  miałam już takie drobne problemy. A prawdziwa jazda zaczęła się w ten czwartek :)

Zobaczyłam, że na meila przyszła mi informacja o dokumencie na temat Ślęży i działania kryształów. Najpierw obejrzałam ten o kryształach i się uśmiechnęłam kiedy opowiadał Pan o tej kobiecie, która zamówiła wszystkie możliwe :) Potem odtworzyłam ten film o Ślęży. I tak między 22 a 24 minutą oglądania się zaczęło :)

Poczułam jak pod kryształami, w czakrze serca robi mi się tak niesamowicie ciepło, a później wręcz gorąco. Było to bardzo miłe uczucie, ale trudno było powiedzieć czy ciepło mogło wydzielać się również z kryształów, czy to one tak wpłynęły na czakrę serca. Potem było jeszcze lepiej. Czułam tak jakby naszyjnik bardzo mocno się do mnie „przytula. Właśnie tak :D Nie było to jakby mnie dusił, tylko z całej siły się do mnie przytulał i w jego obrębie tworzyło się takie gorąco na pograniczu z parzeniem, tak jak czasem wchodzi się do super gorącej kąpieli. I to super ciepło było nie tylko przy kryształach, ale i pod tym całym sznureczkiem wokół szyi. Takie niesamowitości ^^

Potem kiedy ciepło wokół szyi i to całe „przytulanie” mi się uspokoiło, nadal czułam wielkie ciepło w czakrze serca, ale dołączył się też splot słoneczny. I tak odczuwałam ciepło parami. Nie pamiętam już kolejności, ale uczestniczyła w tym jeszcze czakra nr1, 3-cie oko, i chyba czakra pępkowa, ale tej ostatniej nie jestem pewna.

Te wrażenia cieplne utrzymywały się chyba nawet do 2 godzin. Bardzo fajne odczucia :)

I jeszcze jest coś jeszcze. Jestem chora na ZZSK, ale dożę do wyleczenia. Od ponad 2 miesięcy stosuję kody uzdrawiani. Pomagam jednocześnie mojej mamie chorej na SM. W ogóle to czuję kłody rzucane pod nogi przez mieszkanie w tym miejscu i z tymi ludźmi, ale nie chcę opuszczać tego miejsca, bo tu jest tyle drzew i zieleni, kwiatów i przestrzeni, więc w trakcie zdobywania wiedzy podczas KKWRZ,  będę zmieniać to miejsce, aby było bardziej przyjazne.

A teraz wracając do tematu. Wiem, że moja dusza wybrała sobie tą chorobę jako „ciekawe doświadczenia” i, że wszystkie niepowodzenia życiowe ściągnęłam na siebie sama, ale to się zmienia. Chyba dzięki krzyształom mocniej utwierdzam w sobie afirmacje i udaje mi się coraz częściej czuć prawdziwe szczęście i zadowolenie z życia. A tego do tej pory nie było. Ponad to moja choroba jest związana z przewlekłymi i uciążliwymi bólami, a po tym wydarzeniu z kryształami, nawet kiedy się przepracuję (co jest notoryczne), bóle na drugi dzień albo ustępują, albo są odczuwalne w minimalnym stopniu. Zapewne ma to też wpływ utwierdzanie w sobie przekonania, że moja mama i jesteśmy już zdrowe. Mam to ciągnąć tak długo, aż przekroczę punkt krytyczny tego twierdzenia i pole kwantowe to zamanifestuje w mojej rzeczywistości.

Zabieg OCI miałam już jakiś czas temu, ale odczucia były jeszcze bardziej spektakularne. Zaczęło się od swoistego świdrowania w splocie słonecznym i tak do samego końca to czułam. Potem było też niesamowite ciepło na nogach i tułowiu. Aż musiałam zdjąc koc, którym byłam przykryta. Zupełnie jakbym zamieniłam się w piec kaflowy :) W dalszej części było silne ciągnięcie w nogach i diabelny ból w nogach oraz w miednicy. Po prostu cały kalejdoskop odczuć.

Tak więc w sferze zdrowotnej już są pierwsze jaskółki większej poprawy. Muszę jeszcze przekonać siebie do wykreowania zarabiania pieniędzy z tego co po trafię, a jestem po prostu artystyczną duszą. Nie wiedzę siebie w innej roli niż w tworzeniu i malowaniu różnych pięknych rzeczy. Moja ciocia, która jest dentystką, chce mnie nakierować na szkołę dla asystentek dentystycznych, ale to nie moja bajka. Bóg dał mi talenty artystyczne i to jest moim powołaniem.

Zapraszam przy okazji do podziwiania moich prac, bo zakres jest szeroki.

https://www.facebook.com/przetworczosc

Jeszcze nie wiem jak to osiągnąć, ale chyba po prostu będę wizualizować siebie, jak tworzę te różne cudeńka i ludzi, którzy je kupują z zadowoleniem :)

Na sam koniec, chciałam podziękować Panie Dominiku, za pański blog i informacje, którymi dzieli się Pan z innymi. Pozdrawiam serdecznie.

_________________________________
Powiedz.. pytanie jak pytanie:) o co chodzi z tymi nierozkładającymi się zwłokami..??Czy to są istoty /świetliste/, z wyższych wymiarów wcielone na łonie kościoła.. by być integralnym przykładem wzniosłego życia, życia pełnego oddania wobec siły Stwórczej..? TAKA MISJA..? TAKI PLAN..
ALE JAK ODBIERASZ TĘ ZACHOWALNOŚĆ CIAŁ..? (link do artykułu)
ODP: Dobre pytanie. Wydaje się, że ciało uzyskało na poziomie fizycznym tak wysoki iloraz światła, że po opuszczeniu przez nie ducha czyli siły napędowej, pozostało zagęszczonym światłem o wysokiej wibracji (hipermaterią), ponieważ jego poziom wibracji może być odporny na wszelkie działania niższych wymiarów – a tym jest rozkład komórek – brakiem odporności na zaniżenie wibracji – dlatego jak ciało opuszcza wysoka wibracja w postaci duszy komórki obumierają.
Na chwilę obecną nic więcej nie przychodzi mi do głowy :)
_________________________________
Pisze bo mam jakiś niedosyt , ze nie odpowiedziałam na twoja propozycje oczyszczania cykli inkarnacyjnych. Chce tylko w skrócie coś Ci wyjaśnić i  na pewno skorzystam z tej usługi i może nie tylko z tej ale dopiero po wakacjach . Przechodziłam ostatnie 3 lata ” wyścig  szczurów ” w pracy i choć brzydzę się walka , to musiałam trochę zawalczyć co mnie bardzo wyczerpało. Oprócz tego szkoły , kursy – ciągle stres . Opłacało się jednak , bo dostałam w końcu stałą państwową pracę i tu gdzie pracuje jest 600 osób , potężny MATRIX:) , z czego 5 osób mnie nie trawi w tym jedna jest na 100 % wampirkiem , a druga świadomie uprawia czarna magie :( .
Pierwszy raz jak do Ciebie pisałam w lutym , ze atakują mnie często inne energie , niewątpliwie wampiry energ. itp to napisałeś , ze spróbujesz mi pomoc , ale poradziłeś tez żebym zaczęła oczyszczać się sama i często. Chcę żebyś o czymś wiedział ,tak wiec tego samego wieczoru postanowiłam zacząć oczyszczanie  i nie wiem czy myślałeś wtedy o mnie też , ponieważ po głębokiej medytacji i postanowieniu odłączenia się od niskich wibracji , zasnęłam. O godz. 24 w nocy podczas snu  wyrzuciło mnie prawie z łóżka na podłogę . Coś ze mnie wyskoczyło i to z taka siłą , ze jeszcze po paru minutach czułam jakby mi pierś rozerwało lub coś uderzyło aż prawie z łózka spadłam . Na początku myślałam , ze coś  wskoczyło , ale kierunek mojego ciała wskazywał  pochył  w kierunku podłogi. Uff przestraszyłam się :)  tak, że widzisz efekt był natychmiastowy.
O innych efektach i co stało się potem innym razem , bo długo by pisać w każdym razie pomogło na jakiś czas.
Napisze jeszcze , ze 12 lat temu przeszłam straszna traumę ( próbowano mnie nawet uśmiercić w białych rękawiczkach ) a kościół katolicki wypowiedział mi wojnę. Potem na mojej drodze życia zaczęli się nagle pojawiać  ludzie ezoteryki , terapeuci  – zaczęłam widzieć Energie. I 12 lat temu krzyknęłam rozpaczliwie  na głos , ze chcę wyjechać na koniec świata , żeby zapomnieć , uciec ( a to się nie da  ) i ku mojemu całkowitemu zaskoczeniu wyjechałam , może nie na koniec świata ale dość daleko :) zostawiając wszystko . Dominiku oczy i uszy  przecierałam ze zdumienia jak otworzył się przede mną inny Świat i jak szybko zaczęłam się uczyć i rozwijać duchowo, jednocześnie integrując się z obcym środowiskiem i kulturą. Po drodze pędząc dosłownie jak rydwanem przytrafiało mi się sporo ciekawych rzeczy i stwierdzono tez , ze należę do grupy Świetlnych Wędrowców . Początkowo nie przywiązywałam do tego uwagi , ale potem zaczęło to do mnie docierać ….
To tak w skrócie, bo książkę by pisać , brakuje mi czasu i ciągle coś się dzieje. Napomknę jeszcze ze przeprowadzałam się już w swoim życiu ponad 40 razy , z czego 7 razy w (nazwa państwa) a jestem tu 10 lat ……. kogiel mogiel :). Za 2 tyg. przyjeżdżam na urlop do Polski ponieważ nie byłam w Ojczyznie 4 lata i mam sporo do zrobienia. 
___________________________________

Witam Panie Dominiku,

 

Nie byłabym sobą, gdybym nie opisała wrażeń  po przedostatniej inicjacji w Pola Przebudzenia i Wzrostu Świadomości.

No i jest jazda, trzeba mocno się „trzymać”, a przede wszystkim zdawać sobie sprawę z tego co się dzieje i dlaczego. Niby proza życia, ale zaczęło się wszystko nakładać i dziać się szybko, więc uważam to za sygnał i rezultat inicjacji.  Mąż czekał już dłuższy czas na służbowy wyjazd, ale bez rezultatu – nagle wyjeżdża. Mam prawie szesnastoletniego psa, który się rozchorował, poszłam do weterynarza, dla którego to było widocznie za wcześnie, bo po wywiadzie i zbadaniu psa oświadczył, że on znajduje psa w dobrej formie i kondycji, dał psu profilaktycznie trzy zastrzyki i kazał obserwować – skończyło się tym, że leczę suczkę sama i wyciągam ją powoli z choroby. I tu niespodzianka na Pańskiej stronie – są inicjacje w Kanały Uzdrawiania, w dodatku bezpłatne, z których planuję skorzystać po inicjacjach w PPIWŚ.

Na drugi dzień po akcji z psem ja musiałam zaliczyć okulistę i dentystę, a w pracy od trzech tygodni kontrola na kontroli (różne instytucje przeprowadzają niezależne kontrole). Już moje koleżeństwo służbowe mówi, że to nie jest normalne.  

Zawsze szłam pod prąd, ale dopiero teraz dociera do mnie świadomość – dlaczego, więc już ustawiam się odpowiednio. Działałam intuicyjnie, teraz działam świadomie, wiedząc już, że robiłam dobrze. Szkoda tylko, że tak późno to do mnie dotarło – zmęczyłam się bardzo idąc ciągle po omacku pod prąd. Teraz wiem, że należało uparcie aż do skutku powtarzać czynność, którą podpowiadała mi intuicja, ale na „wtedy” brakowało mi instrukcji, którą znalazłam dopiero teraz u Pana Panie Dominiku. Pozdrawiam serdecznie.

_________________________________

Chciałam podzielić się bardzo ciekawym przeżyciem jakiego doznałam 09.02.2014 r.  Od pewnego czasu zastanawiałam się nad inicjacją w BM . Ponieważ kurs Operacji na Polach Kwantowych uświadamia nam jakimi potężnymi narzędziami dysponujemy w swoim wnętrzu postanowiłam sama zmierzyć się z zagadnieniem tzw. Świadomości Chrystusowej. Po skontaktowaniu się ze swoimi przewodnikami duchowymi w tym temacie dostałam jasną i precyzyjną wskazówkę. Już od setek lat jesteś w świetle Bezinteresownej Miłości i nie trzeba Tobie inicjować się w nią tylko otwórz swoje serce i pozwól jej promieniować z pełną mocą. Tak też uczyniłam wypowiadając odpowiednie słowa i stało się coś pięknego, w okolicy mego serca poczułam wspaniałe ciepło, które zaczęło promieniować i wirować wokół czakry serca zataczając coraz szersze kręgi. Na domiar tego gdzieś w oddali usłyszałam bicie dzwonów, które niosły na barkach swoich dźwięków moją wygenerowaną energię miłości i uczyniły tą chwilę jeszcze bardziej wzniosłą. W tym miejscu przypomniałam sobie pewne zdarzenie z mojej podróży , z 2008 r , które było podwaliną powyższego:…. Na zakończenie kilkunastodniowej podróży po Bieszczadach postanowiłam podziękować matce naturze za wspaniałe przyjęcie .W tym celu wyszłam na szczyt największego w danym miejscu wzniesienia i podziękowałam Bieszczadom schylając głowę na znak szacunku. Wraz z ostatnim słowem usłyszałam w oddali bicie dzwonów, które dźwięczały jak słowa podziękowania .Wówczas radość wypełniła moje serce , a na policzkach pojawiły się łzy szczęścia. Z drugiej strony, w swej skromności nie mogłam uwierzyć, że to mnie spotyka. Wówczas zrozumiałam jedno, że wszystko wokół nas żyje i ma swoją świadomość, że jesteśmy jednym ze wszystkim i wszystkimi.
Wracając do wspomnianego na wstępie dnia. Po tym wszystkim postanowiłam poczuć bliskość natury, ubrałam się i wyjechałam z domu. Podczas spaceru wszystko zaczęło nabierać światła i jasności. Na niebie zaczęło pokazywać się słońce , napotkani ludzie uśmiechali się , a natura wykonywała swój radosny taniec. Wszystko zaczęło nabierać pięknych barw jasności i wydawało specyficzne dźwięki. Miałam wrażenie ,że pustka wibruje.. Do końca dnia było bezchmurnie, słonecznie i radośnie. Pozdrawiam ciepło .

__________________________________