Pochodzenie człowieka, iluzja oddzielenia | Największy sekret dostatku i radości życia.

998374Istnieje wiele starożytnych zapisów mówiących o tym, że człowiek pochodzi z jedynego źródła, zwanego przez niektórych substancją Boga. Starożytne zapisy mówią, że człowiek w tamtych czasach był w stanie korzystać ze swojego umysłu, swoich mocy i sił wewnętrznych prawidłowo i harmonijnie. Wiele znalezisk archeologicznych potwierdza te informacje, choć przyznaję, że trudno do nich czasami dotrzeć. Wiadomo dziś, że na pewnym etapie rozwoju z powodu zakłóceń powodowanych coraz bardziej zróżnicowaną osobowością ludzi ówcześnie żyjących i generowanych przez nich form myślowych, człowiek nagle został „zaatakowany” przez nazwijmy to „śmiertelną jaźń” i zaczął odczuwać dwa rodzaje mocy wewnętrznej. Opisywane jest to jako dwoistość osobowości i przedstawiane jest na starożytnych malowidłach odnalezionych w różnych miejscach na ziemi. Co ciekawe malowidła te datowane są nawet na dwieście tysięcy lat przed naszą erą. Oprócz form rysunkowych wiele również zostało spisane w wedach oraz innych zapisach odległych czasów. Gdziekolwiek nie spojrzymy wszystkie te informacje pokrywają się.

Kilka osób ostatnimi czasy zarzuciło mi, że nie piszę o Bogu. Piszę, tylko inaczej, w nieco innej formie niż ogólnie przyjęte schematy merytoryczne. Pytano mnie również, czy wierzę w Boga. Odpowiadam publicznie: nie wierzę – WIEM że JEST i mam na to dowody, pozwoliłem już sobie rozwiewać te wątpliwości na wielu szkoleniach, które miałem przyjemność prowadzić. Kto był – słyszał i wie o czym piszę. WIARA zakłada wątpliwości, WIEDZA daje pewność.

Dziś zatem postaram się w tym artykule wyjaśnić co się stało z boską doskonałością i jednią (jednością) , a sytuacja ta,  trwa aż do dnia dzisiejszego w postaci iluzorycznego oddzielenia. Myślę, że dla wielu będzie to przypomnieniem wiedzy będącej już w posiadaniu.

Czas przypomnieć sobie pewne fakty. Ponieważ jak wiadomo człowiek od zawsze posiadał swobodę działania, wolność wyboru i moc uzewnętrzniania tego co w jego wnętrzu się pojawiało (choć nie był tego świadomy), pewnego dnia, o którym wspomniałem powyżej nastąpiło odróżnienie i oddzielenie (pozorne) człowieka od boskiego umysłu i harmonii życia. Działo się to stopniowo. Dziś rozglądając się wokół z łatwością zauważymy, że objęło ono całą Ziemię i niemalże całą ludzkość.

Są też dobre wiadomości. Obecnie trwa przemiana. Pojęcie oddzielenia i zróżnicowania zaczyna być dla ludzkości coraz bardziej męczące. Oddzielenie dosięga właśnie granic swego panowania, a co za tym idzie coraz więcej ludzi zaczyna zdawać sobie sprawę (a w zasadzie przypominać sobie i rozumieć), że wszyscy ludzie pochodzą z jednego wspólnego źródła i zaczynają ponownie zbliżać się do siebie coraz bardziej. Spróbuj zauważyć tę zależność w Twoim otoczeniu. Bardzo możliwe, że pojawiają się w Twoim życiu osoby, których zaczynasz darzyć wyjątkową sympatią i jest ich coraz więcej. Bardzo możliwe, że zaczynasz odnajdywać w sobie ponownie pewne specyficzne uczucie przyjemnego uścisku w splocie słonecznym. Prawdopodobną przyczyną tego jest fakt, że ludzie w obliczu tego całego bałaganu życia, który jest im rzucany pod nogi, zaczynają sobie uświadamiać (przypominać?), ze korzystniej jest być przyjacielem niż wrogiem. Kiedy ten fakt zostanie całkowicie zrozumiany przez całą cywilizację a szczególnie kraje wysoko rozwinięte gospodarczo, tak dogłębnie i od serca, ludzie ponownie zrozumieją, że wszystko pochodzi z jednego źródła i zawsze musi do niego powrócić.

Stany o których piszę są tym, co przepowiednie nazywają niebem na ziemi. Człowiek znajdzie się w niebie, ponieważ zrozumie, że niebo oznacza wewnętrzny spokój i harmonię. Będą one pochodziły właśnie z Twojego wnętrza i stworzysz je samodzielnie poprzez właściwe życie na Ziemi. Kiedy przekonasz się człowieku, że sam byłeś sprawcą swojego piekła, oddzielenia, nieba i szczęścia, co zawsze było jest i będzie kwestią indywidualnych wyborów, wtedy w Twoim życiu zagości na zawsze harmonia i spokój.

Warto tutaj zahaczyć o definicję nieba zawartego w ludzkiej świadomości. Ludzie w większości utożsamiali wyraz „niebo” z czymś zewnętrznym, czymś leżącym poza człowiekiem. Cóż….ja śmiem twierdzić, że nie jest to idealna orientacja geograficzna dla tego miejsca. Paradoksem jest, że niebo zawsze było kojarzone z Bogiem. Przejawia się to w większości religii obecnych na naszej planecie. Ale cóż…pamiętamy wszyscy, że religie powstały po procesie „oddzielenia” więc siłą rzeczy próbują głosić powrót do Boga lub ścieżkę do jego odnalezienia w czymś zewnętrznym. Zdradzę Ci tajemnicę: To najbardziej błędna ścieżka w jaką mogli dać się wplątać ludzie. Nazywa się ona „W poszukiwaniu Boga i nieba poza sobą”.

Pozwolę sobie przytoczyć kilka obecnie znanych faktów pochodzących z najnowszych badań fizyki kwantowej, jednak postaram się to opisać innym językiem, bardziej przyswajalnym. Będę pisać o Bogu, jednak bez zbytniej „świętobliwości” jak to wiele osób określa. Postaram się zdradzić Ci pewne tajemnice, których nie uczono Cię na religii ani na fizyce. Zaznaczam, że nie dążymy tutaj do stworzenia jakiejkolwiek religii ani sekty, tylko opieramy się na nauce.

Najmniejszą formą materii znaną człowiekowi jest kwark, chociaż dzisiejsza nauka zaczyna próbować grzebać w ich strukturze, czy czasem nie ma tam czegoś jeszcze bardziej niepodzielnego. Na teraz mówi się, że z kwarków składa się wszystko. Jakąkolwiek materię powiększysz za pomocą optyki do tej postaci stwierdzisz, że jest to budulec wszystkiego. Najciekawsze jest to, że ten budulec jest w ciągłym ruchu, nawet jeżeli odbierasz materię, którą tworzy, jako ciało stałe. Kolejnym fenomenem jest fakt, że poza materią istnieje jakaś siła, która formuje to wszystko w kształty i jakby zarządza zachowaniem tych supernanocząstek. Nazwano to superświadomością, a niektórzy próbują obarczyć to terminem „ciemna materia”.

Hmmm… to teraz ja napiszę to po staremu, aby było zrozumiałe dla tych, którzy wolą język „Kowalskiego”. Bóg przebywa w każdej widzialnej i niewidzialnej rzeczy. Jest w skale, w drzewie, w każdej roślinie, glebie, powietrzu – jest wszędzie i we wszystkim. Kiedyś uczono mnie na religii, że Bóg jest w niebie, „chodź synku do kościoła to pójdziesz do nieba”. Paradoksem jest fakt, że potrzebowałem dwadzieścia lat, żeby odnaleźć niebo, odnaleźć Boga w sobie i zrozumieć całą tę kosmiczną substancję. Jakoś zawsze miałem wewnętrzne przeczucie, że proboszcz mojej parafii, będący wspaniałym człowiekiem a zarazem sąsiadem domu rodzinnego, z którym często rozmawiałem jako chłopiec, nie do końca miał rację w tym co głosił. Ale trudno się dziwić, głosił to, czego go nauczono i do czego był przekonany. Na szczęście religia nieco ewoluowała i dziś uczy się dzieci, że „Bóg jest miłością” i „Bóg jest w Was”. Przyznam, że całkiem nieźle jak na watykańskie tradycje. Co za wspaniała i niesamowita odmiana na przestrzeni dwudziestu lat, oby tak dalej.

Wracamy do tematu. Myślę, że czas aby sobie uświadomić, że Bóg jest substancją i istnieniem (jestestwem) z której stworzone są wszystkie rzeczy. Oddychając powietrzem – oddychasz Bogiem, choć wcale sobie nie zdajesz z tego sprawy. Jedząc jakikolwiek posiłek – przyjmujesz własnie Boga w formie materialnej. Kolejnym paradoksem jest to, że poprzez cały ten proces oddzielenia większość rzeczy z którymi masz na co dzień do czynienia możesz odbierać jako nieboskie. Cóż…masz rację. Są one pozbawione tzw. boskiej doskonałości. Wciąż oddziałuje na Ciebie i te wszystkie rzeczy iluzja oddzielenia. Dobra wiadomość jest taka, że tę doskonałość da się przywrócić. Potrafi to każdy, ale o tym za chwilę.

Obecnie da się wyraźnie wyczuć, że wszelkiego rodzaju istniejące Kościoły na Ziemi kończą powoli swoje przeznaczenie. Reprezentują one jeszcze jedynie logiczne miejsca pomocy dla ludzi, dążących do urzeczywistnienia w sobie Boga (niektórzy mówią sobie – odnalezienia go). Tymczasem moim skromnym zdaniem, wszelkie wyznania i ludzie do nich należący, powinni uświadomić sobie i dążyć do do tego, by jakikolwiek kościół (bądź religia) symbolizował tylko jedno: tzw. świadomość chrystusową całej ludzkości. Jeżeli wszyscy ludzie uświadomią sobie jedność i jej siłę wtedy przestaną pośród cywilizacji istnieć wszelkie różnice, a raczej nazwałbym to poróżnienia. Wszystkie one są tworem ludzkim opartym na pozbawionych boskiej doskonałości wyborach człowieka – zaznaczam i przypominam.

Patrząc wokół, na podstawie moich wszystkich doświadczeń na przestrzeni całego życia, odbieram jako dosyć zabawne w obecnych czasach, że społeczności wyznaniowe wciąż różnią się poglądami i bywa, że „walczą” ze sobą za pośrednictwem mediów. Wygląda to jak bitwa umarłych walczących o przetrwanie. Do tego właśnie doprowadziły różnice poglądów i pojęć Boga w oddzielonym od boskości umyśle. Mieliśmy wojny, zamachy i inne wydarzenia, o których nie będę tu wspomniał. Różnice wystąpiły między narodami, rodami, szczepami, tubylcami i ludźmi cywilizowanymi. Wszystko to dlatego, że jedni uważali, że są lepsi od drugich.

Ciekawym jest fakt, że mają miejsca obecnie tak wielkie wahania „nastrojów” w religiach, że raz one walczą ze sobą tylko po to, aby zaraz za chwilę zbliżyć się do siebie. Najwyraźniej jest to spowodowane właśnie nową energią obecną od jakiegoś czasu w naszym życiu.

Wracamy ponownie do tematu. W tytule napisałem między innymi dwa wyrazy: „pochodzenie człowieka”. Właśnie docieramy do tego punktu. Skoro wszystko jest ze sobą połączone na wyższych poziomach, to pewnie zgodzisz się ze mną, że najkorzystniejszą ścieżką do uzyskania pełnej świadomości jest nauczenie się wyrażania przez każdego indywidualnie pełni życia i podtrzymywanie tego stanu. Jeżeli nie do końca udało Ci się zrozumieć to przesłanie proszę przeczytaj je jeszcze raz.

Dzięki temu człowiek dojdzie do tego skąd pochodzi. Samodzielnie. Jeżeli każdy człowiek zacznie w pełni treści wyrażać z własnego wnętrza swoje wszystkie talenty, to z miejsca udoskonali swoje życie oraz życie innych. Stanie się to z prostej przyczyny – pisałem kiedyś o efekcie motyla i tak własnie to zadziała. Stan ten będzie można nazwać powrotem do źródła pochodzenia człowieka – czyli powrotem do Boga.

Wiele osób zwraca się do mnie z zapytaniem o cel swojego życia i jaką misję ma tu do wykonania. Po latach doświadczeń myślę, że z pełną odpowiedzialnością jestem gotów do udzielenia odpowiedzi na to pytanie. Każdemu. Moja odpowiedź jest jednakowa dla każdego, kto zadaje sobie to pytanie: Każdy człowiek jest zobowiązany indywidualnie rozwijać i doskonalić swoje życie. Robiąc to rozwija i doskonali życie innych. Oto Twoja misja i Twoje zadanie.

Tkwi tu jednak pewna pułapka. Ci, którzy trwają w stanie oczekiwania, że ktoś zrobi coś za nich – niestety nie zaliczą pełni życia. Rozmawiałem kiedyś z pewną osobą, która nazywała te stany jako „Stracona inkarnacja”. Nie do końca się z tym zgadzam, ale doskonale obrazuje to drastyczność sytuacji. Udoskonalanie musi się zazębiać. Żadna zębatka nie ruszy gładkiego koła. Mam nadzieję, że jesteś w stanie to zrozumieć. Nikt za Ciebie nie podejmie uzyskania Twojej doskonałości ponieważ wszechświat (Bóg) NIGDY NIE KOPIUJE. Wszystko jest indywidualnością. Dlatego Twoja boska doskonałość będzie czym innym, niż boska doskonałość Twojego sąsiada, partnera lub dziecka. Nikt i nic nie zdoła po prostu okazać za Ciebie Twojej osobistej PEŁNI ŻYCIA i powiedzieć Ci jak masz realizować swoje osobiste życie.

Możemy dać Ci narzędzia, możemy pomóc w usunięciu wszystkich blokad, możemy pomóc Ci przywrócić łączność z boskim umysłem i boską pamięcią, możemy pomóc Ci trafić na ścieżkę na której odnajdziesz własne niebo a tym samym staniesz się jednym z Bogiem, ale cała praca i wyrażanie pełni życia należy zawsze do Ciebie, ponieważ jesteś indywidualnością.

Większość ludzi nie mogąc w sobie urzeczywistnić „nieba” popada w rozterki, wątpliwości, rozpacz, lenistwo. Po prostu stają w miejscu. Dzieje się tak tylko dla tego, że, jeszcze nie zdążyli uświadomić sobie, że człowiek sam w sobie jest, był i będzie (jak mądrze napisano) „boskim obrazem i podobieństwem”. Szkoda tylko, że większość społeczeństwa bierze to jako puste słowa wyjęte z biblii, lub zupełnie neguje istotę Boga.

Zdradzam według mnie największą tajemnicę dostatku i radości życia, szczęścia i NIEBA w Twoim życiu. Brzmi Ona: Dopóki nie odnajdziesz w sobie istoty boskiej i nie uznasz faktu, że jesteś częścią Boga, że masz siłę stwórcy pochodzącą od Niego, dopóki nie pokochasz siebie (czyli Boga w sobie), dopóki nie nauczysz się szczerej wdzięczności za Twoje życie dane Ci przez Niego, oraz wszelkie inne rzeczy (bo wszystko pochodzi od Boga) – dopóki NIE ZROZUMIESZ ISTOTY BOGA (kim jest) zawsze będziesz tkwić w niedoskonałości, biedzie, problemach, ubóstwie i wszystkim co pozostaje oddzielone od boskiej doskonałości. Wiesz dlaczego? Ponieważ najzwyczajniej w świecie SAM SIĘ CZŁOWIEKU ODDZIELIŁEŚ OD BOSKIEJ DOSKONAŁOŚCI. Mam pytanie: Czy Twój przyjaciel będzie przy Tobie i będzie Cię wspierać we wszystkim, jeżeli wciąż mu będziesz powtarzać, że go nie uznajesz, lub gorzej – że go nie ma i nie istnieje?

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że człowiek może w pełni rozwinąć swoje władze duchowe tylko wtedy gdy postrzega prawdziwy ideał jako istotny główny cel własnego życia. Idealne życie. Dokładnie i jasno tłumaczę to na Expandiso, z którego jeszcze wielu nie skorzystało. Niestety większość polaków „Wie wszystko”. Szkoda tylko, że o własnym pustym koncie też wiedzą, ale podtrzymują swoje racje i puste konta, oddzieleni przez iluzoryczne ego od Boskiego źródła. Zawsze powtarzam, że możesz mieć rację i być gdzie jesteś lub nie mieć racji i być gdzie chcesz. Dobrze, że liczba osób świadomych wciąż wzrasta i jest ich coraz więcej, chwała Wam wszystkim, którzy się do tego przyczyniacie.

Ponieważ jednak każdy kij ma dwa końce należy zdać sobie sprawę z faktu, że wszelkie ograniczenia życiowe jednostki są też dobrem dla jednostki, ponieważ powodują pragnienie wzniesienia się na wyższe poziomy. Dlatego wielu musi tkwić w tych dołujących stanach dopóki nie wyrwą się z letargu. Z doświadczenia wiem, że należy im na to pozwolić. Należy im pozwolić na wszelki niedostatek, bagno w którym się „taplają”, choroby, negatywne myślenie oraz wszystkie inne przekonania i przypadłości. W najgorszym wypadku zaliczą „riplej inkarnacyjny” bo sami się wykończą swoją postawą w stosunku do siebie, a będzie to lekcja bezcenna. Tak to jest. W nowej cywilizacji nie ma miejsca dla takich ludzi. Odchodzą. Rok 2015 jak do tej pory jest rokiem „hitowym” jeżeli chodzi o umieralność ludzi. Tylko do końca marca średnio w całej Polsce zmarło tyle ludzi co w całym 2014 roku (dane statystyczne). Statystyki mówią, że nieco ponad 60% zgonów uznano za nagłe i nieprzewidziane. Przyznasz, że jest to niezwykle interesujące?

Wracajmy jednak do życia pełnią życia. Pewien mądry człowiek kiedyś powiedział, że jeżeli jesteś zbyt zadowolony – stoisz w miejscu. Długo nie rozumiałem o co mu chodziło, aż w końcu doszedłem do tego. Chodziło o to, że chcąc w pełni żyć pełnią życia, należy nieustannie poszukiwać możliwości pełnego wyrażania życia. (Chyba niezbyt po „polskiemu” napisane ale dobrze obrazuje to co mam na myśli).

Jest też takie staropolskie przysłowie, które odnosi się pośrednio do tego co napisałem,  a brzmi ono „Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi”. Twórca tego przysłowia niestety się mylił . Prawdziwe i zgodne z działaniem kwantowym przysłowie powinno brzmieć: „Bóg strzela a człowiek kule albo nosi, albo rzuca sobie pod nogi w zależności od poziomu własnej świadomości”.

Prawda jest taka, że poznanie PRAWDY przez człowieka, nie nastąpi, dopóki ten sam człowiek nie zostanie przez ziemskie doświadczenia doprowadzony do poszukiwań w swoim wnętrzu. Dopiero wtedy następuje poznanie słynnego Boskiego Ja i następuje spełnienie wszystkich pragnień poprzez Boga Ojca w nas. Jak wystarczająco człowiek dostanie po tyłku od samego siebie, to najzwyczajniej w świecie zaczynamy dostrzegać zasady tworzenia w głębi siebie i przychodzi nam to coraz łatwiej i łatwiej i łatwiej. Kolejna ciekawa wiadomość jest taka, co niedawno odkryłem, że uznanie Boskiego Ja i umiejętne się nim posługiwanie jest dopiero, mniej więcej, nazwijmy to 1/3 etapu do uzyskania pełnej mocy i świadomości Boga Ojca w sobie. Nie będę teraz tego tematu rozwijał, ponieważ sam nie jestem na niego merytorycznie gotowy, ale z pewnością przyjdzie jeszcze na to czas. Zawsze jest tak, że jak jesteśmy gotowi, pojawia się kolejny etap. Fajne jest, że im „wyżej” jesteśmy tym szybciej przechodzimy każdy z etapów. Miejscami bywa to szokujące, ale doświadczenia pozostają bezcenne.

Oto co miałem do powiedzenia o Bogu Ojcu. Do każdego indywidualnie należy oczywiście interpretacja i zastosowanie w swoim życiu tej wiedzy. Bezsprzecznym jest (podkreślam to z całą odpowiedzialnością), że nadchodzi moment, gdy nagle pewnego dnia, jako człowiek, stajesz się świadom wszystkich swych możliwości. Nagle zaczynasz perfekcyjnie rozumieć czym jest iluzoryczne oddzielenie od boskości i staje się to dla ciebie wielkim przełomem w życiu. Na tym poziome świadomości, wyrażając życzenie w postaci słów „Mocą potężnej boskiej obecności mojego Boskiego Ja wewnątrz mnie, rozkazuję nadanie temu przedmiotowi cech boskiej doskonałości teraz”, spowodujesz przywrócenie czemukolwiek boskiej doskonałości w przeciągu kilku – kilkunastu sekund. Oprócz tego będziesz w stanie wyraźnie wyczuć ten nastający proces jako „przekształcenie” przestrzeni wokół ciebie i przedmiotu , któremu nadajesz cechy powrotu do boskiej doskonałości. Na tym polega siła, na tym polega moc Boskiego Ja, która jest obecna w każdym człowieku. Życzę Ci jak najszybszego urzeczywistnienia w Twoim życiu tego, o czym napisałem w tym artykule. Niech Światło Cię błogosławi i nada Twojemu życiu boskiej doskonałości. Niech się stanie światło.

Comments are closed.