Jak rozpoznać „niski” channeling oraz kilka słów o channelerach i samych channelingach

chanelW związku z narastającą falą dziwnych channelingów na polskich i zagranicznych blogach udostępniam artykuł, który mam nadzieję pomoże Ci zrozumieć większość ważnych zagadnień związanych z channelingiem. Proponuję również kilka rozwiązań, może któreś z nich przypadnie Ci do gustu.

Na początek zdaj sobie sprawę z faktu, że jeżeli nie posiadasz bardzo rozwiniętego postrzegania pozazmysłowego nic się takiego nie dzieje. Wystarczy, że znasz siebie, swoje uczucia oraz ZNACZENIA tych uczuć. Podkreślam wyraz ZNACZENIA. To bardzo ważne. Omówimy to w dalszej części tego artykułu. Za pomocą channelingu w zależności od poziomu zrozumienia, otrzymujesz nowe wskazówki, adekwatne do twoich aktualnych potrzeb i poziomu postrzegania.

Tu pojawia się pułapka. Każdy posiada różny poziom świadomości. Najbardziej zagrożone są osoby, które znajdują się w fazie początkowej lub średnio zaawansowanej na drodze postrzegania pozazmysłowego lub rozwoju duchowego. Osoby te są jak gąbka – chłoną wszystko wszystkimi zmysłami, nie zdając sobie sprawy z faktu, że czasami są programowane i manipulowane.

Należy zdać sobie sprawę z kolejnego bardzo ważnego faktu: Mimo że Ziemia wchodzi na wyższy poziom wibracyjny (a w zasadzie już weszła), nie oznacza to wcale, że wszystkie osoby będące kanałami i uzdrowicielami osiągają ten poziom. Jest on uzależniony od indywidualnego planu rozwoju, wibracyjno-energetycznych potrzeb Ziemi oraz energii ekspansywnej, potrzebnej do osiągnięcia poziomu wyższej świadomości. W praktyce oznacza to, że ludzie będący kanałami przekazów, nie są najbardziej oświeconymi – jak możesz czasami myśleć. Przeciwnie, przeważnie są najbardziej duchowo nieharmonijni.

Osoba, której przeznaczeniem jest być medium, jest nim ze względu na swój plan inkarnacyjny i karmiczną przeszłość. Istnieją ludzie, którzy w ten sposób otrzymują sposobność do szybkiego zrównoważenia swego niezharmonizowanego bagażu, jak również rozwijanie w sobie bezinteresownej służby. Ponieważ jednak zgromadzili w przeszłych życiach również ewolucyjne zasługi, otrzymali sposobność do zharmonizowania i zrównoważenia karmy poprzez bezinteresowną służbę. Doskonałym przykładem może być Nale Donald Walsh, autor bestsellerowego cyklu „Rozmowy z Bogiem”.

Bycie kanałem, uzdrowicielem, czy messengerem (osoby prowadzące blogi rozwoju duchowego) nie powinno w żadnym wypadku oznaczać bycia w centrum uwagi. Jest to iluzja, której ego poszukuje dla swej ekspansji poprzez sławę, pieniądze, prestiż i inne egoistyczne wirusy. Dodatkowo istnieje duże prawdopodobieństwo wpadnięcia w pułapkę egocentryzmu właśnie przez messengerów. Setki, czy tysiące osób czytających ich blogi udzielają własnych komentarzy i dokarmiają ego takiej osoby stwierdzeniami, że jest wspaniała, że jej dziękują i że ją kochają. Po upływie kilku miesięcy ego messengera wzrasta do tak wysokiego poziomu, że każdy komentarz zwracający uwagę na różne prawdziwe i poważne fakty, powoduje w tejże osobie uczucie wielkiej złości i nienawiści pod kątem autora komentarza. Emocje te są natychmiast wysyłane do autora komentarza, powodują uszkodzenie biopola i natychmiastowy spadek samopoczucia i wibracji. Są na tyle niebezpieczne i agresywne, że osobom nie wprawionym w bojach energetycznych mogą narobić poważnych szkód życiowych i zdrowotnych. Finalnie komentarz nie zostaje zatwierdzony do publikacji, bądź edytowany, tudzież usunięty w 99%, a w jego miejsce pojawia się wpis messengera (właściciela blogu) o mniej lub bardziej przyjemnej treści adresowany do osoby, która ośmieliła się naruszyć zasady bloga (z góry ustalone przez ego messengera). Najgorsze jest to, że pod maską uważnie dobranych słów edytowanej wiadomości „pro publico bono” znajdują się bardzo silne emocje złości i nienawiści i jeszcze kilku innych cięzkich form wibracyjnych.

Właśnie w takich miejscach czytając tekst o „przesłaniu miłości” dla „agresora” nawet zwykły „Kowalski” czuje, że coś tu nie gra, ponieważ energetyka wpisu mówi zupełnie coś innego niż treść. Tak samo dzieje się wśród channelerów. To, że pewne osoby, będące kanałami, przekazują nieharmonijne informacje, stanowi kwestię osobistego wyboru, ewolucji i sposobu, w jaki wszechświat ich używa. Mentalne ego jest stale gotowe i chętne do bycia w centrum uwagi. Trzeba niezwykłej uczciwości, szczerości i integralności, by wykryć jego różnorodne przejawienia. Warto wiedzieć jednak, że Media, jak również uzdrowiciele i osoby będące kanałami przekazu, mogą zostać odłączone, jeśli nie wywiązują się z umowy i łamią prawa ewolucji oraz bezinteresownej służby.

Czasami, jeśli nie są te osoby ze sobą szczere i uczciwe, siły destruktywne zaczynają używać ich dla przekazywania informacji nieharmonijnych. Dzieje się to najczęściej u tych, którzy przejawiają silne pragnienie mocy ekonomicznej, rozpoznawalności, wyróżniania się i znajdowania się w centrum uwagi. Obecnie na Ziemi jest „odłączonych” przynajmniej kilka tysięcy osób. Możliwe, że śledziłeś czyjeś channelingi od lat, aż nagle Cię od nich odrzuca bez powodu. To właśnie oznaka, że channeler został „przejęty” przez „kreci” kanał .

Jak zatem rozpoznać czy dany channeling jest „światłopochodny” ? Metod jest kilka. Osoby wrażliwe i rozwinięte energetycznie otrzymają tę informację automatycznie. Po prostu po pierwszych linijkach channelingu Twoja głowa znajduje się „w imadle”, zaczyna spadać Ci wibracja co natychmiast jest przez Ciebie zauważane. Już wiesz, że czytasz „kreta”.

U osób mniej rozwiniętych energetycznie popularna jest metoda whadełkowania, której nie polecam ze względu na duże przekłamania. Aby wahadełkować skutecznie i otrzymywać wiarygodne wyniki należy posiadać czystość energetyczną własną poziomie minimum 90% (!). Obecnie wg badań radiestezyjnych takich osób w krajach rozwiniętych cywilizacyjnie jest niewielki procent. Mieszkając w dużych aglomeracjach, żywiąc się supermarketami Twoje codzienne życie otoczone jest strasznym śmietnikiem energetycznym.

Sprawa wcale nie ma się lepiej na odludnych wioskach. Wszechobecne stare budownictwo jest nasiąknięte tak ciężkimi „wspomnieniami”, że stanowi istny raj dla świata astralnego. W tych miejscach ludzie bywają „przytłoczeni”. Na dodatek „pomagają” sobie zakupami żywności w hipermarketach, w których obecnie nie ma już żywności jadalnej. Finalne warstwa astralna skutecznie podłącza się do mieszkańców, bo przecież oni nawet o nim nie mają pojęcia. Zaczynają się kłopoty, choroby itp. Zatem aby wahadełkować – warto być do tego przygotowanym energetycznie.

Oczywiście są osoby, które w planie inkarnacyjnym mają czystość energetyczną i odporność na niskie wibracje, jednakże z mojej praktyki wynika, że osoby te w większości przypadków nie mają zielonego pojęcia o rozwoju duchowym, channelingach, wahadełkach itp. Prowadzą swoje normalne życie.

Kolejną metodą dla osób o mniejszej sensoryce może być dosyć skuteczna technika. Poproś swoje Wyższe Ja, by otoczyło Cię fioletową piramidą w celu transmutacji wszystkich niezgodności. Następnie poproś o umieszczenie niebieskiej piramidy nad fioletową, aby zamknąć wszelkie szczeliny, czy też słabsze punkty. Na koniec niech otoczy Cię piramida srebrno-biała, z lustrami na zewnątrz z każdej strony, by żadna nieharmonijna energia, myśl ani fala mentalna nie mogły wniknąć do Twojego biopola. Następnie zwizualizuj wielką złoto-rubinową kulę, która wnika poprzez czubek Twojej głowy do czakry serca, gdzie znajduje się błękitny trójkąt. To jest kanał komunikacji z Twoimi przewodnikami duchowymi. Poproś ich teraz o informację w postaci odczucia. Przez kilka minut pozostań w mentalnej ciszy.

Zacznij śledzić odczucia pojawiające się w okolicach  serca, a następnie sprawdź JAKIE MAJĄ DLA CIEBIE ZNACZENIE. Jeżeli w czakrze serca poczujesz ukojenie i odświeżający ogień, światło obejmujące całe ciało Oznacza to, że channeling pochodzi ze światła. Jeśli takie doznanie nie pojawi się, będziesz wiedzieć, że informacja czy energia, o którą pytałeś nie jest właściwa dla Ciebie i nie pochodzi z planów światła.

Ostatnią najbardziej pracochłonną metodą jest nauczyć się rozpoznawać rzeczywistość bez użycia ludzkich zmysłów. Jest to zespół technik stworzony przez Dimitri Wereszczagina, twórcy systemu energoinformacyjnego rozwoju DEIR. Kilka słów o historii systemu.

Był rok 1982. W bazie wojskowej na Syberii grupa Dimitrija Wereszczagina pracowała nad tajnym projektem CC0709 „Przyjaźń”. Miała za zadanie stworzyć broń psychotroniczną o niezwykłej mocy. Celem projektu było uzyskanie wpływu na świadomość człowieka, by móc nim sterować według własnej woli. Aż strach sobie wyobrazić, do czego można by wykorzystać taką moc. Przypuśćmy, na przykład, że w sytuacji ważnej dla kraju osoba stojąca na czele państwa nie może zachować jasności umysłu. Projekt godził w bezpieczeństwo świata i nie wiadomo, do jakich strasznych zdarzeń by doszło, gdyby nie to, że… praca w zespole nie posuwała się do przodu. Najprawdopodobniej z powodu ataków podobnych grup z innych krajów, czego przejawem były uporczywe migreny czy nagromadzenie trudnych do wytłumaczenia nieprzyjemnych sytuacji. Ale ponieważ rezultaty pracy były mizerne, a członkowie zespołu popadali w coraz większy emocjonalny chaos, zwierzchnik Wereszczagina zaproponował mu rezygnację z projektu i przyjęcie nowej pracy. Tym razem nie na zlecenie wojska, lecz Komitetu Centralnego Partii.

Partii zależało na odbudowaniu silnej pozycji i wykreowaniu nowego lidera, który miałby przywrócić wiarę ludzi w aparat rządowy. Naukowiec miał stworzyć system technik, dzięki którym pojedyncza osoba zdolna byłaby w niezauważalny sposób manipulować innymi. Techniki miały być jak najprostsze, aby każdy mógł je przyswoić. Wereszczagin uznał, że może nie jest to łatwe zadanie, ale na pewno wykonalne, zabrał się więc do pracy razem z trzema innymi psychotronikami: Aleksiejem Gryszczakiem, Sergiuszem Desmencowem i Piotrem Kiełdorowskim. Dość szybko udało im się opracować skuteczne techniki sterowania ludźmi, jednak ze względu na obawy natury moralnej zwlekali z oddaniem projektu. Mieli świadomość, że znaleźli się w posiadaniu broni, którą łatwo można by wykorzystać przeciwko nim samym, zdecydowali się więc na wprowadzenie pewnych zmian. Wnosiły one do szkolenia wiele pozytywnych elementów, między innymi: sposoby podbudowywania zdrowia, przedłużania życia oraz podnoszenia wibracji swojego pola energetycznego. Tak powstał DEIR, czyli system Dalszego Energoinformacyjnego Rozwoju. W tej postaci projekt przedstawiał się zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażał zleceniodawca, ale za to psychotronicy uznali, że można go już zakończyć. Był rok 1989. W tamtym okresie sytuacja w kraju nieustannie się zmieniała.

Nastał czas Gorbaczowa i pierestrojki. Partia gwałtownie traciła znaczenie. Grupa Wereszczagina zdążyła jedynie przeprowadzić szkolenie dla niektórych ludzi znanych z telewizji. Co jednak ciekawe, żadna z trenowanych osób nie była zainteresowana przystąpieniem do pełnego kursu; wszystkie ograniczyły się jedynie do nauki sterowania innymi. Wkrótce sytuacja w zespole diametralnie się zmieniła, a po tym, jak dwaj jego członkowie umarli, a jeden wyjechał za granicę, grupa przestała istnieć. Pozostał jedynie Wereszczagin, który, mając świadomość, jak cenny jest dorobek jego grupy i jakie korzyści DEIR może przynieść całej ludzkości, postanowił opisać ten system w książkach, by wiedza przygotowana na zlecenie wybranych, mogła służyć wszystkim. Na początek wystarczy Ci wiedza pierwszych dwóch stopni systemu DEIR, aby skutecznie nauczyć się rozpoznawania energetycznego (i nie tylko).

Ma to dla wielu poważną wadę: Trzeba pracować ze sobą. Tych, którzy wytrwają do ukończenia piątego stopnia czeka nagroda, a zarazem kara. Już nigdy nikt „nie wciśnie Ci kitu”, czy to w internecie, czy twarzą w twarz. Jednakże sam uświadomisz sobie w jak wielkim śmietniku energetycznym żyjesz i jakie środowisko dominuje na planecie. Będziesz zdolny do rzeczy niewyobrażalnych na poziomie energetycznym i mentalnym, jednakże niestety wokół Ciebie zrobi się pusto. Twoja wibracja podniesie się tak wysoko, że inni przestaną Cię rozumieć, ale za to Ty będziesz czekać w nowej, pozaspołecznej i ponadegregorialnej rzeczywistości na tych, którzy kiedyś do Ciebie dołączą. Ten poziom da się osiągnąć ciężką pracą w 2 lata, wybitni w 18 miesięcy.

To nie kurs reiki, gdzie dostajesz inicjacje. Tu trzeba samemu wypracować sobie własne możliwości. Sprawiedliwe, wspaniałe i rozwijające. Są rzeczy których nie da się kupić za pieniądze. Twoje możliwości są jednym z tych elementów. Na koniec wróćmy do tematu channelingów. Pamiętaj, że żadne medium, kanał ani uzdrowiciel nie jest w stanie dać Ci dowodu, dopóki nie rozpoznajesz rzeczywistości bez użycia ludzkich zmysłów. Wiele z tych osób nie wibruje w odpowiedniej częstotliwości dostrojenia do tego wewnętrznego kanału i co gorsza, one w żaden sposób nie są tego świadome. Dopóki nie będziesz w stanie tego rozpoznać energetycznie – wciąż jesteś zagrożony, mimo najszczerszych chęci. Daltego życzliwe zalecam – nie czytaj channelingów, a zacznij uczyć się słuchania własnego wnętrza. Z całą pewnością będzie to najwspanialsza umiejętnosć w Twoim życiu, która nigdy Cie nie zawiedzie.

Tags: , , , , , , ,

12 komentarzy "Jak rozpoznać „niski” channeling oraz kilka słów o channelerach i samych channelingach"

  • Kasia says:
  • Whitedevas says:
  • Kasia says:
  • A says:
  • Anetta says:
  • Whitedevas says:
  • Anetta says:
  • Whitedevas says:
  • Anetta says:
  • tomek says:
  • Whitedevas says:
  • Czytający inne blogi says: