Zakupy kontrolowane – ale czy przez Ciebie?

Ostatni przedświąteczny szał zakupowy wprawił mnie w osłupienie. Nigdy do tej pory nie widziałem tak zaślepionych ludzi biegających przy półkach sklepowych i napełniających koszyki w większości bezwartościową materią. Techniki sprzedaży i promocji uzyskały wysoce niebezpieczny poziom kontroli człowieka i warto zaznajomić się z poniższym materiałem, aby zgłębić niektóre z elementów, które manipulują potencjalnym klientem. Od siebie dodam ku wiedzy wszystkim osobom uwielbiającym zakupy, że decydując się na posiadanie kart rabatowych niektórych sklepów i butików zostawiasz tam część siebie. Zwyczajnie przypinasz sobie samodzielnie sznureczek. Zatem co oznacza posiadanie w portfelu 10 kart zniżkowych i jak się ma do Twojej wolności – pozostawiam do przemyślenia zainteresowanym. Za każdym razem gdy otwierasz portfel widzisz karty rabatowe, logo marki. Czasami dostajesz sms-a o wyprzedaży. Czy aby naprawdę jest to coś, co czyni Cię wolnym w wyborze towaru, czy przypadkiem samodzielnie nie narzuciliśmy sobie obroży na szyję z kilkunastoma kółkami , do których przypięte są smycze ?

Czy rabat 10 procent jest tego wart? Policz ile dokładnie wyniósł rabat…może tylko 5 zł? Bo przeważnie takie rabaty oscylują między 5 a 10 zł. Czy przypadkiem korzystając z takiego rabatu podświadomie nie zaprzeczasz sobie i utwierdzasz się w przekonaniu, że cię „nie stać” na wydanie 10 zł więcej? Może jednak 40 zł a 44 zł to mała różnica? Jeżeli stać się na sweterek za 100 zł to z pewnością rabat 10 zł nie zrobi różnicy a zachowasz wolność?

Mentalność narodu Polskiego jest niestety wciąż daleko w tyle jeżeli chodzi o dostatek. Najlepszym przykładem była swego czasu akcja sieci Lidl, która ogłosiła, że jak nie smakowało, można przynieść opakowanie z powrotem do sklepu i otrzymać zwrot gotówki. Akcja była ogólnoeuropejska. Lidl w ten sposób „wtopił” w Polsce potężne pieniądze, bo masa Polaków stwierdziła, że jak może jeść za darmo, to dlaczego mieliby za to płacić? Tak wąskie postrzeganie wciąż jest tuż obok nas, o tu za rogiem. Obserwując ten cały cyrk na kółkach, zdałem sobie sprawę, że każda promocja to kontrola. Między innymi dlatego na tym blogu promocji nie było od dawna i ich raczej nie przewiduję. Wolę pozostawić każdemu wolność wyboru, niż kontrolować kogoś przez dawanie czegoś w promocji, bo nie zawsze jest to dopasowane do człowieka.

Dlatego warto zastanowić się, czy może lepiej zacząć szanować siebie, swoją wolność, swoją niezależność i prywatność ? Może lepiej zacząć szanować rynek lokalny i lokalnych „malutkich”, niż oddawać się dużym markom? Wybór jak zwykle należy do każdego indywidualnie, zapraszam do zapoznania się z materiałem poniżej.

 

Comments are closed.